Grażyna Piotrowska-Oliwa: Wyszaleć się na alpejskim Szezlongu
Włoska strona Alp, ze słonecznymi dolinami i południową kuchnią, pociąga mnie bardziej niż uładzona Szwajcaria
Tak, pod koniec stycznia jeździłam z przyjaciółmi w Canazei we Włoszech. Po drodze jeden dzień w Mediolanie, a potem Dolomity...
Przyjemne z pożytecznym. Koniec stycznia pozwala połączyć ze sobą dwie przyjemności - skorzystanie z wyprzedaży w Mediolanie, które są fantastyczne, z nartami we włoskich Alpach, które też są świetne.
W miarę słonecznie, dużo śniegu, świetnie przygotowane stoki, umiarkowana w porównaniu z Polską w tym czasie temperatura, bo tylko minus 8 - 10 stopni. Słowem, doskonałe warunki narciarskie. Canazei to miejscowość w regionie Sella Ronda. Najfajniejszą tamtejszą trasą jest Sasslong, czule nazywany Szezlongiem. Sasslong to stromy FIS-owski zjazd z Ciampinoi w kierunku San Cristiny i Val Gardeny. Na tej trasie startują zawodnicy w alpejskim Pucharze Świata. Po południu bywa już mocno oblodzona, ale wtedy robi się na niej pusto i można jeździć góra - dół.
Nie, nigdzie właściwie nie trzeba było czekać na wjazd. Dużo natomiast czasu można stracić, chcąc wyjechać na popularną Marmoladę. Jeżdżący z nami przyjaciele na dojazd z Canazei i na wyjazd w górę stracili w kolejkach półtorej godziny.
Owszem. Pod koniec lutego planujemy wyjazd do Bułgarii, do ośrodka Bansko. Nasza grupa właśnie się organizuje.
Tak, wybieramy się wspólnie. Dla mnie najważniejsze jest nie tylko, gdzie się jedzie, ale także z kim. Ważna jest dobra ekipa. Jak ktoś rzuca pomysł, to i Bułgaria będzie dobra. A pod koniec marca chcę jeszcze pojechać w swoje ulubione miejsce, do Cervinii we Włoszech.
Zdecydowanie tak. Trasy są przyjemne, dużo słońca i włoska kuchnia. Wolę mieszkać po włoskiej stronie, szwajcarska jest dla mnie za spokojna, zbyt uładzona. A tereny narciarskie przecież i tak są wspólne.
Owszem. Zdarzyło mi się to kiedyś w Ischgl. Zjechaliśmy do szwajcarskiego Samnaun minutę po 16 i, niestety, kolejka już nie chodziła. Wiadomo, Szwajcaria. Trzeba było wracać dookoła góry, 180 kilometrów, trzy godziny taksówką. Nieciekawe zakończenie udanego narciarskiego dnia.
Do Korbielowa. Świetne miejsce. Uwielbiam zwłaszcza czarną trasę, która ratraka chyba nigdy nie widziała. Trasa jest, co prawda, zawsze oficjalnie zamknięta i czasem policja na dole wyłapuje niesubordynowanych narciarzy... Trzeba więc uważać. Korbielów ma swojski klimat i po zaliczeniu gładkich alpejskich tras warto tam zajrzeć. Na wydłużony weekend to świetne miejsce dla ludzi bez przerostu formy nad treścią.
...Zauchensee w Austrii. Nie byłam przekonana do tego wyboru. Wydawało mi się, że nie są to specjalnie ciekawe góry i zaledwie kilka wyciągów. Ale okazało się, że w okolicy jest mnóstwo dobrych tras, w stronę Flachauwinkl. Rejon Altenmarkt był więc dla mnie miłą niespodzianką.
...Kaprun w Austrii. Jest wiele zdecydowanie lepszych miejsc. Nie rozumiem licznych zachwytów w prasie na temat tej miejscowości. Jazda w tym rejonie po prostu nie jest ciekawa. Stoki są źle zrobione, a pogoda często się załamuje. Na dodatek nie sprawia przyjemności widok wlotu do zamkniętego tunelu po kolejce szynowej zwanej kretem, która kilka lat temu spłonęła razem z narciarzami.
U przyjaciół i w internecie. Lubię wyszukiwać różne nowinki. Sprawdzam m.in. francuski portal www.skifrance.fr. Można tam obejrzeć bazę, poznać oferty, warunki pogodowe i różne ciekawostki ze wszystkich francuskich ośrodków. Z naszych portali - Narty.pl, tam też jest dużo pożytecznych informacji. Gdy jadę na narty, z reguły wszystko organizuję sobie sama, korzystając właśnie z internetu. Jak już sobie coś wypatrzę, wtedy mejl, telefon - dostaję oferty, wybieram, zamawiam. To naprawdę nie jest trudne. W razie czego mam pretensje do siebie, a nie do biura podróży.
Jeździć w kasku! Miałam niebezpieczną wywrotkę w Ischgl. Śnieg był w porządku, ale w jednym miejscu nie został porządnie wyratrakowany. Nie udało się zakręcić, koziołkowałam, znalazłam się ponad 100 metrów niżej. Straciłam przytomność. Było trochę strachu, ale wystarczył test brata lekarza: jaskółka na lewej nodze, potem na prawej, pytanie o mdłości, po dwóch godzinach powtórka testu. Test okazał się skuteczny, wstrząsu mózgu faktycznie nie było, obeszło się bez lekarza. Od tego czasu jeżdżę w kasku. Mąż również.
Schroniska na trasach, czyli mówiąc potocznie, knajpy. Jazdę na nartach lubimy z mężem połączyć z odkryciami kulinarnymi, a o te najłatwiej we Włoszech. Chociaż na Francję też nie mogę pod tym względem narzekać. Polecam restauracje na stokach Cervinii, a we Francji rejon Espace Killy, czyli Val d’Isere i Tignes. Fajnie ulokowane knajpki z dobrym grzańcem i jedzeniem.
@RY1@i02/2010/035/i02.2010.035.184.0007.001.jpg@RY2@
Fot. Archiwum prywatne Grażyny Piotrowskiej-Oliwy
Grażyna Piotrowska-Oliwa w Val Thorens we Francji: Lubię wyszukiwać różne nowinki. Często sprawdzam portal Skifrance.fr - można tam obejrzeć bazę, poznać oferty, aktualny stan pogody oraz ciekawostki ze wszystkich francuskich ośrodków narciarskich. Na portalu Narty.pl też jest dużo pożytecznych informacji
Grażyna Piotrowska-Oliwa, członek rady nadzorczej PZU, wiceprezydent Konfederacji Pracodawców Polskich
Ledwo wróciła z narciarskiego wypadu we włoskie Dolomity, a już planuje wyjazd do bułgarskiego Bansko
@RY1@i02/2010/035/i02.2010.035.184.0007.002.jpg@RY2@
Włochy
wysłuchał Krzysztof Bień
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu