Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Szus do Austrii czy do Szwajcarii?

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeździł pan już w tym sezonie na nartach?

Oczywiście. W Laskowej w Beskidzie Wyspowym, niedaleko drogi z Łapanowa do Limanowej. W pobliżu mam drewniany dom, to ode mnie 15 minut jazdy samochodem.

Gdybym miał tyle wolnego czasu... Ale miejsce jest rzeczywiście fajne. Laskowa to oczywiście nie Alpy. Jest tam jednak bardzo dobry wyciąg krzesełkowy, a stok oświetlony, czynny do późnego wieczora, godny polecenia. Trasa ma półtora kilometra długości i jest całkiem przyzwoita. Można ją określić jako czerwoną. Obok jest łagodniejsza trasa, niebieska. Nawet ambitni narciarze na "rozjeżdżenie" się mogą z powodzeniem wybrać Laskową. Nie ma dużego tłoku.

Wybieram się z całą rodziną na tydzień do Arabby w Dolomity. Byłem tam już parokrotnie i zawsze z chęcią wracam, bo przyjemne trasy. Lubię okolice Sella Ronda i włoską kuchnię, chociaż apres ski jest lepsze w Austrii.

Wcześniej chcę jechać na Chopok do Jasnej Doliny w Słowacji. Wypad na Słowację zawsze łączę z kąpielą w basenach z gorącą wodą na otwartym powietrzu w Beszeniowej. Często tam jeżdżę, z Krakowa nie jest tam daleko, około 4 godzin jazdy samochodem. A ponieważ baseny są czynne aż do godziny 21, można zdążyć w ciągu jednego dnia i pojeździć na nartach, i wygrzać się w ciepłej wodzie.

Ischgl w Austrii. Byłem tam już cztery razy, ale zawsze z przyjemnością wracam. Miejsce przepiękne, góry wspaniałe. Tereny narciarskie pod względem rozległości są porównywalne z francuskimi ośrodkami. Jeździ się na nartach po obu stronach austriacko-szwajcarskiej granicy. Przyjemna, łagodna jest patelnia Alp Tridy po szwajcarskiej stronie. A 7-kilometrowy zjazd do Samnaun jest wspaniały. Można zatrzymać się w pięknym, małym miasteczku, zjeść coś w przytulnej restauracji. Na dodatek Samnaun to strefa bezcłowa, można kupić to i owo. Aż żal patrzeć na ceny alkoholi...

Niestety, trzeba uważać. Na górze, na stoku, wbrew temu, co można byłoby przypuszczać, austriaccy celnicy kontrolują zawartość plecaków narciarzy.

A ja wiele razy widziałem, jak sprawdzają. Kamery też są.

Alpe-dHuez we Francji. Miejsce polecił mi Andrzej Bachleda, nasz najlepszy Alpejczyk. Powiedział, że do Alpe-dHuez można jechać w ciemno - zawsze słońce, pogoda murowana. Nie zawiodłem się. Byłem dwa razy, za pierwszym razem było to przyjemne zaskoczenie, a za drugim już świadomy wybór. Polecam piękne trasy, zwłaszcza 13-kilometrowy zjazd z lodowca trasą La Sarenne.

Z przykrością to mówię, ale coraz bardziej negatywnie zaskakuje mnie Zakopane. Całą swoją młodość akademicką i asystencką spędzałem na nartach w Zakopanem i na Kasprowym. Mile wspominam nie tylko narty, ale także ówczesną restaurację w Kuźnicach i na samym Kasprowym, którą później przerobiono na dramatycznej jakości fast food. Zamykane są kolejne trasy - zamknięta trasa na Butorowym, z Gubałówki, archaiczny wyciąg na Hali Goryczkowej. Zakopiańska infrastruktura nie rośnie, ale wręcz maleje. Nie ma się co dziwić, że w ubiegłym roku liczba turystów odwiedzających Zakopane zmalała o 20 proc.

Trzeba zmienić prawo, ale napotyka to na opór. W Alpach całe miejscowości żyją z turystów, ale np. stoki narciarskie muszą być niekiedy sztucznie naśnieżane. U nas się to nie podoba. W dużej mierze jest to fanaberia, ale także brak odpowiednich regulacji prawnych. Burmistrz Zakopanego o tym mówi, ale w praktyce nic się nie dzieje. W roku wyborczym są ważniejsze sprawy niż narciarze.

Korzystam z rad moich kolegów z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy dość dużo jeżdżą na nartach. Kieruję się też katalogami narciarskimi i poradami, które można znaleźć w internecie. Sprawdzam, które regiony są najwyżej oceniane. Znajomi nakłaniali mnie do pojechania do Aspen w USA. Podobno tamtejsze góry wyglądają jak nasze Beskidy, tyle że są większe. Może kiedyś się wybiorę?

Początki mojej przygody z nartami w rodzinnym Łańcucie. Na tamtejszych Księżych Polach stawiałem pierwsze kroki na nartach. Nie było oczywiście żadnego wyciągu, więc trzeba było podchodzić. Za to potem był zjazd. Do dziś pamiętam tę przyjemność.

Kilka lat temu zwiedzałem bardzo ładne okolice Schladming w Austrii, ale tylko dlatego, że padał deszcz. Jak pada śnieg i jest mróz, nie ma czasu na nic innego niż narty.

wysłuchał Krzysztof Bień

*Zbigniew Ćwiąkalski, partner kancelarii prawnej SPCG w Krakowie, były minister sprawiedliwości

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0006.001.jpg@RY2@

Bildagentur Huber/R. Schmid

Tyrolski Ischgl w ciągu zaledwie kilkunastu lat wyrósł na duży i uznany ośrodek narciarski

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0006.002.jpg@RY2@

Archiwum prywatne Zbigniewa Ćwiąkalskiego

Zbigniew Ćwiąkalski w Obereggen we włoskim Tyrolu

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.184.0006.003.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.