Czwórka brydżowa na stoku
Jak co roku planuję dwutygodniowy wyjazd w Alpy. Wybieramy się z rodziną do Madonna di Campiglio. Znam ten rejon, byliśmy już tam z rodziną cztery lata temu. Przyciągają nas dobre wspomnienia z poprzedniego wyjazdu. Region ten ma dużo dobrych tras i do tego bardzo urozmaiconych. Kilka jest trudnych, ale jeździ się po nich bardzo dobrze. Tamtejsze czarne trasy są bardzo dobrze utrzymane, dobrej jakości, a mimo to puste. Można się wyszaleć.
Rzadko powtarzamy wyjazdy w to samo miejsce, lubimy poznawać nowe ośrodki. Preferuję regiony z dużymi areałami narciarskimi. Na narty na ogół wybieram się na dwa tygodnie, duża jest więc potrzeba urozmaicenia dnia poznawaniem nowych tras czy odcinków. A jeżdżę każdego dnia od rana do wieczora...
Wzajemnie się katujemy.
Oczywiście w kasku. Po wypadku w Alpach marszałka małopolskiego Marka Nawary nie wyobrażam sobie jazdy bez kasku.
Włoskie i austriackie. Nie znam francuskich i szwajcarskich. Wspaniale wypadają rozległe regiony, takie jak Madonna di Campiglio czy Sella Ronda, skąd można penetrować sąsiednie ośrodki. Bardo dobrze wspominam liczne trasy w Bad Gastein, gorzej było niestety z pogodą, która była nie dopisała. Przez kilka dni szalały zamiecie śnieżne. Można było jeździć, ale nie jest to już przyjemność. Chwilami było nawet niebezpiecznie...
W okolice Sella Ronda w ubiegłym sezonie. Zaskoczyła nie tyle sama Sella Ronda, która jest dość zatłoczona, ale wszystkie jej odnogi. Jest tam bardzo wiele ciekawych tras, stoki są dobrej jakości, nie było zbyt wielu narciarzy, bo wielu woli się koncentrować na okrążaniu masywu Sella. Pogoda była wspaniała przez całe dwa tygodnie, więc wyjazd był bardzo udany.
Z każdego wyjazdu byłem na ogół zadowolony. Może za wyjątkiem Bormio - to wina złej pogody, a nie miejsca. Trafiliśmy tam z rodziną, w czasie gdy trasy były bardzo oblodzone. Zjazdy były naprawdę karkołomne, należało je zrobić tylko raz i więcej nie powtarzać.
Złe wrażenie zrobiła na mnie przełęcz Tonale. Tras nawet dużo, ale skupione w jednym miejscu, wszystko jak na patelni. Nie ma dłuższych zjazdów ani poczucia przestrzeni. Jest urok przemysłu narciarskiego, ale ja zdecydowanie wolę urok gór.
Uczyłem się jeździć i czasami nadal jeżdżę w Sudety, a właściwie w Karkonosze. Ale tylko na dzień, dwa. Dłuższe urlopy narciarskie spędzam w Alpach, warunki są tam nadal dużo lepsze.
Miejsce, które wybieram, musi spełniać trzy kryteria. Po pierwsze ważna jest długość i jakość tras. Po drugie cena. A po trzecie jakość hotelu. Wymieniam hotel na ostatnim miejscu, bo spędzamy tam na ogół niewiele czasu. Kiedyś myślałem, że ważny jest dla nas basen w hotelu, ale teraz już tak nie myślę, bo ważna stała się sauna. Fitnessowe wyposażenie - już niekoniecznie.
Wybierając miejsce, słucham opinii innych. Dla brydżystów takich jak ja ważne jest też, aby wyjeżdżając na narty, dobierać się w czwórki brydżowe. U mnie w rodzinie wszyscy - żona, córka i syn - na szczęście grają w brydża. Jesteśmy pod tym względem samowystarczalni.
Wspomniany wcześniej wyjazd do Bad Gastein. Była taka wichura, że syna prawie mi zwiało ze stoku. Narciarkę, która szła obok, dosłownie wywróciło. Góry bywają w czasie pogody naprawdę niebezpieczne.
Pytanie oddaję walkowerem. Jak jeżdżę na nartach, niczego innego nie mam czasu zobaczyć. Gdyby pan zapytał moją żonę, czy pamięta ciekawy sklep, też by pewnie nie wskazała. Wyjazd na narty jest po to, aby jeździć na nartach!
@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.0006.001.jpg@RY2@
Shutterstock.com
Madonna di Campiglio to rozległy region narciarski
@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.0006.002.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.184.0006.003.jpg@RY2@
Archiwum prywatne Ryszarda Grobelnego
Ryszard Grobelny z żoną Ewą w Madonna di Campiglio
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu