Meribel zachwyca co roku od nowa
Jeszcze nie. Zazwyczaj jeżdżę pod koniec zimy, bliżej Świąt Wielkanocnych. Wtedy moje dzieci, które mieszkają w Wielkiej Brytanii, mają dłuższe ferie. W tym roku dzieci jadą już sobie same, ale my z żoną z przyzwyczajenia wybieramy się na narty dopiero bliżej końca zimy, czyli w marcu.
Do Trzech Dolin, a konkretnie do środkowej z nich, do Meribel. Jeździmy tam od dwóch lat i ciągle mamy poczucie nowości, poznawania nieznanych tras. Z narciarskiego punktu widzenia jest to jeden z największych, najciekawszych, najbardziej urozmaiconych regionów na narty.
Pod tym względem w Val Thorens jest rzeczywiście kiepsko, ale Meribel i Courchevel są ładne. Ze wszystkich francuskich stacji narciarskich te dwie miejscowości są najładniejsze. Przez kilka sezonów jeździłem do Tignes, tam wygląd stacji narciarskiej jest naprawdę fatalny - dżungla z betonu.
Z miejsc, które znam, idealne połączenie stoków narciarskich, dobrych restauracji i wyglądu stacji narciarskich daje właśnie Meribel. Nie znam Dolomitów, które ponoć są bardzo przyjemne. Przez parę sezonów jeździliśmy do Cervinii we Włoszech, czyli na włoską stronę Matterhornu. Tam też nam się bardzo podobało. Stoki są relatywnie mało zatłoczone. Wolę jednak Meribel, które jest bardzo urocze.
Oczywiście, to jest piękny i wielki region narciarski. Ale trzeba uważać, żeby nie pozostać po południu po złej stronie góry. Zermatt ma również swój własny teren narciarski, Gornergrat, do którego dociera się z miasteczka zębatą kolejką.
Była piękna pogoda i żona z córką postanowiły się troszkę poopalać. Ja ruszyłem w dół na nartach, a one siedziały na słoneczku. W końcu się zdzwaniamy.
- A gdzie wy jesteście? - pytam.
- Tam, gdzie nas zostawiłeś, czekamy sobie na kolejkę.
- Przecież nie zdążycie, ona jedzie 45 minut!
I faktycznie nie zdążyły. Ja zdążyłem jeszcze wrócić na włoską stronę, by w razie czego móc po nie pojechać samochodem. Nie było to jednak konieczne, żona z córką znalazły pokój w hotelu w Zermatt. Zresztą w najwyżej położonym hotelu w Europie.
Bardzo podobało mi się jeżdżenie w Austrii. Byłem tam na nartach tylko dwa razy, w regionie lodowca Stubai. Mały teren, ale bardzo przyjemny. W Austrii niesamowicie rozwinięta jest infrastruktura narciarska, a miejscowości są bardzo urokliwe.
Przed wyjazdem na dłużej do Wielkiej Brytanii raz tylko jeździłem na nartach w polskich górach. Dawno temu w Szczyrku. To doświadczenie było dość kiepskie. Potem, mieszkając w Budapeszcie, na narty wybierałem Alpy. Austria, Francja, ani razu nie jeździłem w polskich górach. Dwa lata temu, po powrocie do Polski, chciałem zweryfikować swoje wcześniejsze doświadczenie i wybrałem się na święta do Polanicy. A stamtąd wyskoczyliśmy sobie na dzień do Zieleńca.
Szczerze powiem, że moje wspomnienia wróciły. Płacenie gotówką za każdy wjazd, kieszenie wypchane drobnymi - bo ci nie mają wydać, a tamci wydają resztę tylko monetami, każdy wyciąg to oddzielny biznes. Wypożyczalnia nart w jakimś ciemnym lochu, narty całe posiekane, a za ich wypożyczenie płaci się tyle, ile za pożyczenie nowych we Francji.
Lepiej polecieć do Genewy, a potem w dowolnym kierunku można szybko dojechać. Nie będzie drożej, jedzenie rewelacyjne, infrastruktura fantastyczna, skipassy pokrywające cały obszar narciarski, nie trzeba ze sobą wozić gotówki. Pewnie są już fajne miejsca narciarskie w Polsce, ale ja do nich nie trafiłem. A jak mam tylko tydzień czasu na urlop, to nie chcę go tracić.
Pomocny jest internet. Jestem członkiem Ski Club of Great Britain, skąd dostaję różne ciekawe informacje o stacjach narciarskich. Dla mnie najważniejsze są jednak rekomendacje znajomych. Ludzi, którzy zarówno lubią pojeździć na nartach, jak i zatrzymać się w klimatycznym, nietuzinkowym hotelu. Hotel powinien być blisko stoku.
Chciałbym, może się to uda w następnym sezonie, pojeździć w Dolomitach. Mamy już upatrzone miejsce, a nawet hotel - La Perla w Corvarze. To region Sella Ronda. A drugim miejscem jest austriacki Lech, gdzie też jeszcze nie byłem, a tereny narciarskie, z tego, co wiem, są imponujące.
Jeżdżąc na nartach, nie mam już czasu na nic innego. Będąc jednak samochodem w Meribel, warto pamiętać, że region ten jest blisko Burgundii. Późne wiosenne narty, kiedy na dole już przygrzewa słońce, można przyjemnie połączyć z wypoczynkiem i wędrowaniem wśród burgundzkich winnic.
@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.184.0006.001.jpg@RY2@
Środkowa z francuskich Trzech Dolin według wielu ma najlepsze warunki zjazdowe i... najlepsze restauracje
Shutterstock.com
@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.184.0006.002.jpg@RY2@
Mariusz Grendowicz z żoną i córką na nartach w Meribel
Archiwum prywatne Mariusza Grendowicza
@RY1@i02/2010/020/i02.2010.020.184.0006.003.jpg@RY2@
Francja
wysłuchał Krzysztof Bień
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu