Nieuleczalne wariactwo wędrowania
Dwaj młodzi poznaniacy, ze świeżymi dyplomami inżynierów leśnictwa w kieszeni, postanowili objechać świat dookoła. Co w tym dziwnego? Ano to, że był rok 1926, a ówczesny świat wyglądał zupełnie inaczej niż dziś.
Tadeusz Perkitny i Leon Mroczkiewicz zaprzyjaźnili się, siedząc w jednej ławce klasowej pruskiej szkoły powszechnej. Od tej pory ich losy prawie zawsze się wiązały. Wyglądali jak Pat i Pataszon: Tadeusz wysoki jak tyka, Leon przy nim niziutki, ale przystojniejszy. Ich kapitałem było sto złotych (dokładnie tyle!), wyrwana z atlasu mapa świata oraz wielki entuzjazm połączony z totalnym brakiem doświadczenia w podróżowaniu.
Po czterech latach powrócili do rodzinnego Poznania od drugiej strony, gorąco fetowani przez mieszkańców miasta.
Udało się. Ale jakim kosztem! Cztery lata wędrówki na zachód wypełnione były prawdziwą katorgą, na którą zdobyłby się rzadko który ze współczesnych profesjonalnych eksplorerów. Młodzi Polacy musieli dorywczo zarabiać na kolejne etapy dalszej podróży, nieraz po pół roku pracując fizycznie jak niewolnicy, za najgorsze stawki, w zabójczo tropikalnym klimacie. Oceany przemierzali albo w najtańszej, czwartej klasie statku pasażerskiego, albo gdzieś pod rurą w pomieszczeniu magazynowym - co zważywszy na długość trasy, również było doświadczeniem dla prawdziwych twardzieli. W dodatku nigdy nie mieli pewności, co czeka ich za najbliższym zakrętem, jechali bowiem w nieznane.
A jednak to pasmo udręk opisuje Perkitny z nieustającą pogodą, zaprawioną ciepłym, pozbawionym cienia goryczy dowcipem, jaki cechował ludzi żyjących przed wojną. Mimo niewątpliwego zmęczenia kilkuletnią podróżą, dwaj trampowie do samego jej końca zachowali dziecięcą ciekawość świata.
Oczywiście bywały i momenty powodzenia, i słodkiego życia pod palmami - jak to w drodze. Ale czy na wozie, czy pod nim, dwaj Polacy zawsze mieli niewiarygodnie dużo szczęścia. Inaczej nie przejechaliby ziemi dookoła. Że taka dobra passa jest możliwa, wiedzą ci, którym przyszło w podróży stanąć oko w oko z przygodą. A Tadeusz i Leon to - można powiedzieć - dusze podróżników w stanie czystym.
Wytyczając szlaki kolejowe i drogowe w pustkowiach Ameryki i dżunglach Azji, dobrze poznali najdalsze przyczółki ówczesnej cywilizacji. Na ludzi jeszcze nią niedotkniętych patrzyli oczami swojej epoki - tak jak biali panowie w korkowych hełmach patrzyli na "dzikich". Ale dostrzegli ich dobre cechy, jak na przykład bezwzględną uczciwość wietnamskich górali. Perkitny potrafi też, bez wielkich słów, oddać grozę de facto niewolniczego werbunku czarnych robotników w Zachodniej Afryce.
Dwutomowa książka, w twardych oprawach i z płóciennym grzbietem zgrabnie udaje przedwojenne wydanie. Wypełniają ją zdjęcia, które Perkitny i Mroczkiewicz robili po drodze. Koniecznie trzeba zobaczyć portrety, bo takich twarzy dziś już się nie zobaczy!
Podróż Perkitnego i Mroczkiewicza została nominowana do Złotej Dziesiątki polskich wypraw XX wieku w ramach tegorocznej edycji Explorers Festival.
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.184.008a.001.jpg@RY2@
Tadeusz Perkitny, "Okrążmy świat raz jeszcze"
Jacek Borkowicz
jacek.borkowicz@infor.pl
ciekawą narrację;
kompetencje autora;
solidne tłumaczenie i redakcję;
atrakcyjną grafikę;
oryginalny pomysł na książkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu