W Szwajcarii czuję ciszę wielkich gór
Na przełomie roku byłam w Maroku, gdzie miałam nadzieję zaliczyć przynajmniej jeden zjazd na nartach w górach Atlas...
- Góry Atlas, w które ciągle wracamy, są tam bowiem zjawiskowe krajobrazy, sięgają powyżej 3 tys. m n.p.m. Śnieg nie jest tam rzadkością. A narciarska góra nazywa się Jebel Attar, jest w miejscowości Oukaimeden, na południe od Marrakeszu. To najwyższe miejsce narciarskie w Afryce, ponoć ciekawe i ekscentryczne, trochę jak z lat 70.-80. XX wieku. Znajomym, którzy już tam byli, zdarzało się zjeżdżać na drewnianych nartach.
Niestety. Liczyłam na narty w Maroku, ale po drodze w Atlas Wysoki trafiliśmy w zjawiskowo piękne miejsce, które nazywa się Kasbah Bab Ourika. Bab, czyli brama do doliny rzeki Ourika. To prawdziwa perła u podnóża Atlasu. Byliśmy tam tylko dwa dni, więc wybraliśmy chodzenie po górach i lokalnych wioskach w pełnym słońcu północnej Afryki zamiast jazdy samochodem w poszukiwaniu śniegu, którego w domu mamy pod dostatkiem.
W lutym, w czasie ferii moich córek, wybieram się do Arosy w Szwajcarii. To od dawna zaplanowany wyjazd.
To dla mnie nowe miejsce, chociaż na narty najczęściej jeździmy z rodziną właśnie do Szwajcarii. Dołączamy na ogół do grupy znajomych, którzy tym razem wybrali właśnie to miejsce na lutowy wypoczynek. Sama nie mam za bardzo czasu na organizowanie sobie wyjazdu. Jest to zresztą organizacyjnie skomplikowane, bo wyjazd trzeba było skoordynować z feriami dzieci z różnych krajów. Arosa mi pasuje m.in. dlatego, że łatwy jest tam dojazd z Zurychu, do którego można dolecieć.
Prawie wszystkie miejsca, w których byłam na nartach, były fajne i warto byłoby tam powrócić. W ogóle wyjazd w góry to świetna rzecz, a dla mnie bardzo ważny jest nawet krótki urlop. Najchętniej wybieram szwajcarskie ośrodki narciarskie. Uwielbiam szwajcarskie Alpy. Trochę mroczne, ale przez to romantyczne.
Być może, ale piękno gór to wynagradza. Liczą się nie tylko same narty, ale i atmosfera wokół nich. W Szwajcarii można poczuć ciszę wielkich gór. Dla zapracowanych ludzi, którzy mają, tak jak ja, wiele stresów, takie klimaty są idealne.
Gdybym miała wskazywać miejscowości, do których chętnie bym wróciła, to na pewno dolina Loetschental, u podnóża szczytu Jungfrau. Dawno już tam nie byłam i nie wiem, jak to miejsce w tej chwili wygląda, ale zapamiętałam Loetschental jako autentyczną, starą Szwajcarię. Mieszkaliśmy w starym domu nad wioską, do której dojazd był możliwy jedynie kolejką linową. Wioska zabudowana drewnianymi domami, były tam stajnie. Przepiękne miejsce!
...Zermatt. Bardzo znany szwajcarski ośrodek, obawiałam się, że trafię do miasta w górach. Okazało się, że bałam się niepotrzebnie. Po pierwsze dlatego, że nie ma tam ruchu samochodowego, panuje wspaniała cisza. Auta trzeba zostawić na dole. Po drugie - piękny jest widok na Matterhorn, zresztą ta góra cały czas jest gdzieś w tle obecna. A po trzecie - są tam piękne, długie zjazdy.
Przyjemnie wspominam wyjazd do Szczyrku, choć było to prawie dwadzieścia lat temu. To był mój pierwszy wyjazd na narty po paru latach przerwy. Mieszkałam wtedy w Anglii i z grupą znajomych stamtąd wybraliśmy się do Szczyrku. Po tym wyjeździe znów zaczęłam jeździć na nartach. Powrót w polskie góry okazał się dla mnie bardzo przyjemnym zaskoczeniem.
...Madonny di Campiglio. Było to dokładnie 11 lat temu, kiedy moje starsze, 3-letnie wówczas dziecko właśnie tam złamało na nartach nogę. A złamało dlatego, że miało źle ustawione wiązania. Narty były pożyczone na miejscu. Zawsze tak robię, bo nie ma sensu na tydzień dźwigać nart ze sobą. No i źle ustawili. Od tego wypadku rzadko jeżdżę na narty do Włoch, preferuję Szwajcarię. Zaufałam szwajcarskiej precyzji.
Najbardziej dramatyczna wiąże się oczywiście z upadkiem. Kilka lat temu w Grindenwaldzie w Szwajcarii po zsunięciu się dość oblodzoną rynną uderzyłam mocno głową o lód. Nic się mi groźnego nie stało, ale przekonałam się, że na nartach trzeba jeździć w kasku. My, Polacy, mamy często fantazję jeżdżenia na nartach nawet bez czapki, ale to jest bardzo ryzykowne.
Narty z reguły absorbują bez reszty, ale w Szwajcarii warto zwrócić uwagę przede wszystkim na krajobrazy. Dla ich podziwiania warto podróżować koleją. Wymogłam zresztą na moich znajomych, że przez Szwajcarię podróżujemy kolejami. Pamiętam m.in. przepiękną trasę do Szwajcarii z lotniska w Mediolanie. Wiedzie ona wokół jezior Maggiore i Como, a potem przepiękny wjazd w Alpy. Niesamowite widoki...
@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.184.0006.003.jpg@RY2@
Szwajcaria
@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.184.0006.001.jpg@RY2@
Arosa w Szwajcarii - można tam się dostać na różne sposoby, każdy z nich gwarantuje wspaniałe widoki
Andrea Badrutt/swiss-image.ch
@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.184.0006.002.jpg@RY2@
Małgorzata O''Shaughnessy w okolicach Cavalese we Włoszech, z córkami Nadią i Jaśminą
Archiwum prywatne Małgorzaty O’Shaughnessy
wysłuchał Krzysztof Bień
dyrektor generalna Visa Europe Polska, wiceprezes Visa Europe
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu