Każdy chce luja
Michał Witkowski wrócił do najwyższej formy. Po nieudanej "Margot" opublikował książkę, którą można postawić na tej samej półce, na której stoi "Lubiewo". "Drwal" to rzecz iskrząca dowcipem, autoironiczna, napisana potoczystym językiem, a jednocześnie podbita wnikliwą obserwacją obyczajową. To kolaż filologicznych toposów i żonglerka konwencjami. Znajdziemy tu aluzje do Gombrowicza, Prousta, Białoszewskiego, ale także inspiracje prozą przygodową, podróżniczą i wreszcie powieścią kryminalną. Ale nie wprost i nie od razu. Wątek kryminalny jest tu istotny, ale zamotany, nieoczywisty i zaskakujący.
Oto do opustoszałych po sezonie Międzyzdrojów przybywa narrator, którym jest Michał Witkowski, tatusiejący warszawski pisarz, celebryta i gej, oddający się dość powszechnej w tym środowisku fascynacji lujami, czyli prostymi heteroseksualnymi facetami ze społecznych nizin. Trafia więc Michaśka do tytułowego rębajły, który okaże się typem niejednoznacznym i skomplikowanym. Mieszka na odludziu, jeździ na polowania, kolekcjonuje bibeloty i próbuje zawetować czas. "Literatura zaczyna się tam, gdzie przestaje być normalnie" - powiada bohater i wiedziony twórczym impulsem oraz namiętnością z wdziękiem penetruje meandry półświatka rządzącego kurortem, którego przedstawiciele ostrzegają pisarza, żeby nie przerabiał ich na prozę.
Niech Państwa nie zmyli sensacyjna intryga - w "Drwalu" jest dużo więcej. Powieść Witkowskiego to błyskotliwa impresja na temat samotności, przemijania, niedojrzałości i potrzeby miłości ze współczesną Polską w tle.
@RY1@i02/2011/248/i02.2011.248.196.027b.001.jpg@RY2@
Małgorzata Toruńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu