Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wprawka do przemocy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wreszcie po polsku ukazuje się "Suttree" - ponura autobiograficzna powieść Cormaca McCarthy’ego

"Brzydka prawda jest taka, że wszystkie powieści rodzą się z tych, które zostały opublikowane już wcześniej" - mówi Cormac McCarthy. W przypadku "Suttree" dochodzą jeszcze powinowactwa biograficzne: ta 600-stronicowa cegła osnuta jest na faktach z życia amerykańskiego pisarza bardziej niż jego pozostałe utwory.

Urodzony w 1933 roku autor pracował nad tą książką, z przerwami, przez 20 lat. Akcja powieści rozgrywa się w Knoxville w stanie Tennessee, magicznej ziemi McCarthyego, która jest dla niego tym, czym dla Faulknera - do którego ciągle jest porównywany - kraina Yoknapatawpha. Jest początek lat 50. XX wieku. Do miasta przybywa, a ściśle rzecz ujmując przypływa, Cornelius Suttree, rybak z konieczności (przez którą McCarthy rozumie zdobywanie środków na utrzymanie), menel i nomada z wyboru, obracający się w środowisku życiowych rozbitków i społecznych outsiderów: kloszardów, pijaków, bandytów, drobnych rzezimieszków i ekswięźniów. Opowieść zaczyna się apokaliptycznym opisem zdegradowanej ręką człowieka okolicy. "Znaleźliśmy się w osobnym świecie" - peroruje narrator. "Tu, na tej obcej ziemi, wśród wydzielających trujące wyziewy ścieków i płodozmianowych nieużytków, które uczciwi obywatele oglądają ze swoich przedziałów albo samochodów, snują marzenia istoty prowadzące zupełnie inne życie".

To ludzie zdeformowani, powiada, nieustannie uciekający przed wszelkim porządkiem, obcy w każdym kraju. Cornelius Suttree i spotykane przez niego w podrzędnych barach i na melinach indywidua, które przygarnia i którym pomaga, to nomadzi, kontestujący - nierzadko posuwając się przy tym do autodestrukcji - podstawy współczesnej cywilizacji. Ta zbieranina wyrzutków jest produktem choroby toczącej organizm, któremu na imię społeczeństwo. Zdobycze cywilizacyjne nie zmieniły świata na lepsze, nadal rządzą nim brutalne prawa, a podstawową, uniwersalną i ponadczasową zasadą jest walka o przetrwanie. Ponure, widmowe, betonowe Knoxville jest ziemią jałową, nieprzyjazną dla człowieka jak pustynia. Taka jest również rzeka, na której kotwiczy barka Suttreeego - życiodajna, a zarazem mordercza. Jest przystanią dla rozbitków, ale także ich grobem - w jednej z pierwszych scen z wody zostaje wyłowiony topielec.

Ta egzystencjalna bitwa wpisuje się także w inne tło, społeczno-polityczne. Początek piątej dekady ubiegłego wieku to czas wielkiego fermentu w Ameryce: koncesjonowanej przez władze akcji przeciwko włóczęgom, aktów apartheidu, ale także narodzin subkultury beat generation i afroamerykańskiego ruchu emancypacyjnego.

Wolno widzieć w Corneliusie Suttree alter ego pisarza. McCarthy znał ten świat z autopsji. Przez kilka lat żył w Knoxville na krawędzi, tak jak jego bohaterowie był bezdomny, włóczył się po spelunach, pił. Te niewygody dały mu komfort, być może nieosiągalny inaczej - dzięki tej wolcie mógł czytać i pisać.

"Suttree" można też traktować jako wprawkę do "Trylogii Pogranicza", opus magnum, w którym pisarz najpełniej rozwija swoje mroczne, manichejskie wizje egzystencjalne i oryginalny styl, będący miksem pseudobiblijnej frazeologii oraz turpistycznych obrazów przemocy i degradacji.

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.026a.002.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.196.026a.003.jpg@RY2@

Małgorzata Toruńska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.