Koncert nie do powtórzenia
Za zapowiedź tego koncertu wystarczyłoby wymienienie nazwisk jego uczestników. Godne show na 25-lecie Rock and Roll Hall of Fame
Przy fortepianie zasiada sztywno 74-letni staruszek. Ma minę, jakby marzył tylko o tym, żeby wrócić na wygodną leżankę. Kiedy jednak słychać pierwsze dźwięki, smutny urok mija, bo to przecież Jerry Lee Lewis zaczyna grać jeden ze swoich największych hitów "Great Balls of Fire" powstałe ponad 50 lat temu, w 1957 roku. Lewis, co zrozumiałe, nie zachowuje się już tak, jak do tego przyzwyczaił swoich fanów. Potrafił przecież, grając, skakać, stawać na rękach i kręcić się wokół własnej osi. Mimo to kiedy gra ten numer, publiczność zgromadzona w nowojorskiej Madison Square Garden niemal dokładnie dwa lata temu (29 i 30 listopada) szaleje. To przecież jeden z królów rock’n’rolla, a jego występ jest częścią koncertu z okazji 25-lecia Rock and Roll Hall of Fame. Muzeum mieszczącego się w Cleveland w USA i od 1986 roku honorującego artystów rockowych i inne osoby, które wniosły zasadniczy wkład w rozwój tego gatunku.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.