Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Krucjata w sercu faweli

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Elitarni - ostatnie starcie" to najwięszy od lat sukces brazylijskiego kina. W pełni zaślużony: film Jose Padilhi to opowieść mocna i bezkompromisowa

Już przed kilkoma laty, kiedy "Elitarnych" Jose Padilhi nagrodzono Złotym Niedźwiedziem w Berlinie, można było wykoncypować, że w przyszłości brazylijski reżyser będzie walczył o Oscara. Sequel jego nieprzeciętnego filmu z 2008 r. jest bodaj jednym z najpoważniejszych pretendentów do tytułu najlepszego filmu zagranicznego według amerykańskiej Akademii.

Fabularnie "Elitarni - ostatnie starcie" nie odbiegają znacznie od tego, co widzieliśmy w części pierwszej. Pułkownik Nascimento nadal depcze po piętach skorumpowanym kolegom po fachu i watażkom miejscowych gangów. Nadal efektywnym rozwiązaniem wydaje się kula w środek czoła. Nadal mundur i pistolet rządzą w Rio, choć policja, wbrew swojemu powołaniu, stoi po obu stronach barykady - zresztą angielski podtytuł filmu brzmi "enemy within" (wróg wewnętrzny). Nascimento po wieloletnich zmaganiach z plugastwem toczącym brazylijskie ulice dochodzi do zatrważającego wniosku - jego działania już dawno przejrzeli na wylot kupieni przez kryminalistów zwie-rzchnicy. Każda jego próba przeciwstawienia się zepsutemu systemowi spełza na niczym, aż wreszcie zostaje odsunięty w cień, posadzony przy biurku. Nie zaprzestaje jednak swej krucjaty, choć jest ona z oczywistych względów utrudniona. Tym samym pułkownik przypomina poniekąd bohatera w typie Don Kichota - im bardziej się stara, im mocniej szamocze, tym silniej spychany jest w dół. Wie, że zebrane przez niego dowody częściej lądują w koszu niż na biurkach dowodzących. Ale Nascimento nie ustępuje.

"Elitarni - ostatnie starcie" to brawurowo nakręcone, mocne, brutalne kino sensacyjne, pełne podtekstów politycznych, ale zrozumiałych i dla widza europejskiego. Padilha z perfekcyjnym zrozumieniem wykorzystywanych przez siebie środków formalnych, po mistrzowsku operuje językiem kina - jego dzieło to widowiskowy, lecz niemalże naturalistyczny spektakl. Cały ten filmowy brud wymuszony jest przez szczerze i prawdziwie ujęty kontrowersyjny temat.

@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.023b.001.jpg@RY2@

Bartosz Czartoryski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.