Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Skandalista sam się zabił

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Michel Houellebecq zmienił front. Jest jednym z bohaterów "Mapy i terytorium", ironizuje na swój temat, po czym się uśmierca. Już nie obraża i nie epatuje wyuzdanym seksem, ale nadal świetnie pisze

Mówimy: "Houellebecq", myślimy: "prowokator, skandalista, mizantrop, mizogin i skrajny nihilista, który nie waha się zakwestionować najświętszej zasady politycznej poprawności". Najbardziej dostało mu się za stwierdzenie, że "islam jest najgłupszą religią świata". W wyniku rozpętanej przez tę deklarację medialnej nagonki oraz po atakach ze strony lobbystów muzułmańskich francuski pisarz przeprowadził się do Hiszpanii. Premiery wszystkich jego dotychczasowych książek - od wymierzonego w liberalny kapitalizm "Poszerzenia pola walki" po fantasmagoryczną "Możliwość wyspy" - prowokowały ostre polemiki publiczne i ściągały na głowę autora zajadłe ataki. Tym razem jest inaczej. Wydana w ubiegłym roku "Mapa i terytorium" wywołała niemal powszechny aplauz. Bernard Pivot, papież paryskiej krytyki, w "Journal du Dimanche" określił powieść jako ważne dzieło przynoszące zaszczyt francuskiej literaturze, "LExpress" napisał o podbijaniu serc i ostatecznym triumfie pisarza, zaś powściągliwy "Le Monde" określił "Mapę i terytorium" jako opowieść o wielkiej sile, humorze i wyobraźni. Do pochwalnego chóru przyłączył się nawet katolicki "Le Point", który piórem swojego recenzenta nie szczędził superlatyw książce niewyczerpywalnej w lekturze, na miarę dzieł Mallarmé. Czytając głosy swoich niedawnych oponentów, Houellebecq musiał odczuwać satysfakcję. Tym bardziej że medialna passa znalazła odzwierciedlanie w sprzedaży: tylko nad Sekwaną i Loarą "Mapa i terytorium" rozeszła się w nakładzie pół miliona egzemplarzy.

Trzeba zaznaczyć, że Houelle-becq zgrzeczniał i złagodniał. W najnowszej powieści nie ma scen orgiastycznego seksu i wulgaryzmów, dwuznacznej aprobaty immoralizmu oraz wizji kobiet samic sprowadzonych do roli gadżetu erotycznego. Urodzony w 1958 roku prozaik zerwał z poetyką i retoryką, którą - chyba najbardziej dosadnie - zaprezentował w "Cząstkach elementarnych". "Mapa i terytorium" to odznaczająca się wyrazistą intrygą opowieść o meandrach życia osobistego i artystycznego współczesnego fotografa, który mimo że jest osobnikiem do cna aspołecznym i uczuciowym autystykiem, robi międzynarodową karierę. W tym nieatrakcyjnym, nieumiejącym uwodzić ani walczyć o miłość mężczyźnie zakochują się najpiękniejsze kobiety. To dzięki nim (oszałamiającej seksapilem emigrantce z Rosji oraz - dla kompozycyjnej symetrii - brzydkiej jak noc rodaczce trudniącej się PR-em) cherlawy Francuz wylansuje się na rynku sztuki. Po raz pierwszy Houellebecq nie segreguje swoich bohaterów ze względu na płeć: kobieta już nie jest przedmiotem, lecz partnerem.

Drugie novum - akcja rozgrywa się w wyimaginowanym świecie sztuki, kultury i mediów, ale z wyraźnymi aluzjami do rzeczywistości. Houellebecq panoramuje środowisko - na kartach "Mapy i terytorium" roi się od wymienianych pod nazwiskiem kolekcjonerów, dziennikarzy oraz krytyków, potraktowanych karykaturalnie, ale bez obrazy. Plejada typów kręci się wokół fenomenu twórczości - bo tylko dzieło ma tu wartość ocalającą. Główny bohater, Jed Martin, robi karierę, fotografując mapy drogowe Michelina - kartograficzna wizja okazuje się bowiem ciekawsza niż rzeczywistość. Przedstawienie góruje nad życiem, mapa jest znacznie bardziej atrakcyjna niż faktyczne terytorium, które przedstawia. Ale Houellebecq nie diagnozuje tylko epistemologii sztuki, lecz pyta o granice ludzkiego poznania. Kolejnym etapem twórczości Jeda są malarskie portrety luminarzy - medialnych, finansowych, artystycznych, politycznych - współczesnego świata. I w tym momencie następuje przełom - twórca brata się ze swoimi bohaterami. Autorem tekstu do katalogu towarzyszącego wystawie portretów Martina ma być Michela Houellebecq. Pisarz kreśli swój ironiczny i niepochlebny autoportret z dezynwolturą i makabreską - dość szybko w wyrafinowany sposób aranżuje swoje morderstwo i wplata wątek kryminalny, robiąc ukłon w stronę swojego ulubionego gatunku - powieści detektywistycznej.

"Mapa i terytorium" to błyskotliwie skrojona i pełna zwrotek intryga. Houellebecq nie stroni od sarkastycznych konkluzji na temat atrofii związków międzyludzkich, dywagacji o samotności i starości oraz nieuchronności śmierci - ciała i cywilizacji. Ale tym razem robi to w kostiumie burleski oraz satyry - do twarzy mu z tym.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.026a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.026a.002.jpg@RY2@

Małgorzata Toruńska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.