Znienawidzony mistrz
Aleksander Ford to jedna z najbarwniejszych i jednocześnie najbardziej tragicznych postaci polskiej kinematografii
Był ojcem nowoczesnego kina w Polsce. Urodzony w 1907 r., zaczynał od realizacji filmów dokumentalnych. W 1930 r. założył Stowarzyszenie Miłośników Filmu Artystycznego "Start", a w 1935 - Spółdzielnię Autorów Filmowych. Kinem zajmował się również podczas wojny. W latach 40. organizował Czołówkę Filmową dywizji Wojska Polskiego. Po wojnie stanął na czele Filmu Polskiego.
Przez wiele lat nazywano go carem polskiego kina. W tym określeniu kryła się zarówno pogarda, jak i strach. W latach 40. i 50. zeszłego wieku od Forda zależało prawie wszystko. Podobno, w zależności od własnego mniemania mógł pasować nowe gwiazdy reżyserii albo strącać z piedestału najzdolniejszych. Niezależnie, czy to prawda, czy jedynie legenda, sporo mówi o ówczesnym statusie Forda.
Sam przypominał sfinksa. Po latach niemal każdy reżyser ma o nim odrębne zdanie. Niektórzy wspominają, że Ford był serdeczny, otwarty, inni porównują go z Jerzym Kosińskim. Twierdzą, że kradł cudze pomysły, był chorobliwie zazdrosny o talent innych, utrącał kariery najwrażliwszych.
Przez wiele lat był pupilem władzy. Łączył cechy przywódcy, urzędnika partyjnego oraz autentycznie utalentowanego twórcy. Przypomnijmy, że jego "Piątka z ulicy Barskiej" otrzymała w 1954 roku nagrodę za reżyserię na festiwalu w Cannes. Nakręcił zresztą sporo filmów. Były wśród nich tytuły wybitne, jak umieszczone w kolekcji wydawnictwa Kino Polska: "Ulica graniczna", "Pierwszy dzień wolności" czy "Piątka z ulicy Barskiej", ale także "Ósmy dzień tygodnia" według Hłaski czy socrealistyczna "Młodość Chopina". W "Ulicy granicznej" Ford przejmująco pokazał dramat zagłady Żydów, obierając za bohaterów dzieci mieszkające we wspólnej kamienicy, z kolei "Piątka z ulicy Barskiej" pokazywała pokolenie młodych, zdeprawowanych ludzi doświadczonych przez wojnę.
Jednak jeżeli dzisiaj nazwisko Forda jest jeszcze w ogóle kojarzone przez młode pokolenie kinomanów, to głównie za sprawą "Krzyżaków" z 1960 roku. Ten film był w zasadzie skazany na sukces. Wybór Forda na reżysera również nie budził żadnych kontrowersji. PRL w ten sposób nagradzał swojego ulubionego twórcę. "Krzyżacy" według powieści Sienkiewicza byli pierwszą polską superprodukcją, zrealizowaną na taśmie Eastmancolor i w systemie CinemaScope. Kres sukcesom położył Marzec 1968 r. Antysemicka nagonka dotknęła także Forda. Zaszczuty wyjechał z kraju. Nikt się za nim wtedy nie ujął, nikt nie stanął w jego obronie. Za granicą reżyser nie znalazł sobie miejsca. Z amerykańską żoną Eleanor Griswold i trojgiem dzieci tułał się po Europie, w końcu osiadł w Stanach Zjednoczonych. Udało mu się nakręcić jeszcze tylko jeden film - "Pierwszy krąg". Nieudany. W latach 70. chciał wrócić do kraju. Odmówiono mu wówczas wydania paszportu. Rozstał się z żoną, cierpiał na depresję. W 1980 r. w Naples na Florydzie Aleksander Ford popełnił samobójstwo. To nie była pierwsza samobójcza próba niegdysiejszego cara kinematografii. "Nie waham się nazwać Aleksandra Forda postacią nie tylko dramatyczną, ale i tragiczną" - pisał monograf reżysera Stanisław Janicki, którego głośny dokument "Kochany i nienawidzony" stanowi dodatek boksu DVD.
@RY1@i02/2011/190/i02.2011.190.196.025a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/190/i02.2011.190.196.025a.002.jpg@RY2@
Łukasz Maciejewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu