Turgieniew po polsku
"Panny z Wilka" polecam wszystkim, którzy czują niedosyt tegorocznego lata: to opowiadanie przeniknięte atmosferą słonecznych wakacji i pełne nostalgii za mijającą młodością
Jarosław Iwaszkiewicz napisał "Panny z Wilka" gdy - podobnie jak jego bohaterowi, Wiktorowi Rubenowi - "zbliżył mu się czterdziesty rok życia". Powstały w Syrakuzach na Sycylii, w krajobrazie uznanym za jeden z najpiękniejszych na świecie. Pisarz oczami wyobraźni widział jednak swojską mazowiecką równinę.
Tytułowe Wilko to folwark położony niedaleko od Warszawy. Za nim, w bagnistej dolinie, płynęła rzeczka, wpadając do sporego jeziora. Mieszkańcy dworku chodzili tam, by popływać łódką albo strzelać dzikie kaczki w tataraku. Nietrudno zidentyfikować to miejsce. W okolicy Warszawy nie ma co prawda naturalnych jezior, są za to stawy rzeczki Utraty, obecnej także w innych opowiadaniach Iwaszkiewicza. Pisarz mieszkał w leżącym nieopodal Stawisku. Takich dworków jak fikcyjne Wilko miał w najbliższej okolicy co najmniej kilkanaście.
Z jeszcze większą precyzją można zlokalizować Stokroć, "folwarczek zapisany towarzystwu ociemniałych", którego zarządcą był wspomniany Wiktor Ruben. To Laski koło podwarszawskiego Izabelina, gdzie w pierwszych latach II Rzeczypospolitej hrabianka Róża Czacka, przywdziawszy habit franciszkański po straceniu wzroku, założyła istniejący do dziś, wzorowy zakład dla niewidomych dzieci. Laski przez wiele lat były też ogniskiem kultury, zatrzymywało się tam wielu pisarzy. Chociaż sam Iwaszkiewicz raczej tam nie bywał, w jego opowiadaniu pojawia się postać matki przełożonej.
Okolice położone na zachód od Warszawy stały się teatrem działań I wojny światowej: w 1915 roku zatrzymał się tu front niemiecko-rosyjski. Wojenne wspomnienia wracają raz po raz w opowiadaniu, mącąc Wiktorowi obraz sielskich wakacji. Piętnaście lat wcześniej wybuch wojny przerwał jego pobyt w dworku, wypełniony flirtowaniem z mieszkającymi tu młodziutkimi panienkami. Dziś są już dojrzałymi kobietami, powychodziły za mąż, ale corocznie zjeżdżają do Wilka na wakacje. A i sam Wiktor przestał być młodzieniaszkiem. "Lato się we mnie przełamało" - wyznaje jednej z sióstr.
Atmosfera jak z Czechowa albo Turgieniewa: dramat przemijania utopiony w prozie wiejskiego życia. W jednej z lepszych scen - zarówno opowiadania, jak i nakręconego na jego podstawie filmu Andrzeja Wajdy - Kazia, najmniej urodziwa, ale też najbardziej inteligentna spośród byłych panien, przyznaje się Wiktorowi, że kiedyś była w nim szaleńczo zakochana. Robi to, nakładając krem na konfitury wyjęte ze spiżarki.
Letnią porą małe dworki wokół stolicy pełne były przybyszów z miasta. Niektórzy z nich, w przerwach między próżnowaniem i romansami, malowali, komponowali lub pisali powieści. Do ożywienia tego stylu życia walnie przyczyniła się okupacja: majątki ziemskie, w porównaniu z horrorem codzienności w miastach, były oazami spokoju. W okolicy Warszawy nie było chyba dworu, w którym nie mieszkałoby kilka osób zagrożonych aresztowaniem lub tylko udających, że się ukrywają. Kilkuletnie darmowe, całkiem udane wakacje - to był chyba najlepszy sposób na przeżycie wojny w okupowanej Polsce. Niezależnie od tego dwory i dworki stały się rzeczywistym ratunkiem dla pokaźnej liczby konspiratorów, powstańców warszawskich, a także osób pochodzenia żydowskiego. Tym ostatnim udzielano gościny także w Stawiskach, u państwa Iwaszkiewiczów.
Ten świat skończył się nagle jesienią 1945 roku, kiedy to komuniści wygnali ziemian z ich rodowych siedzib. Ale niektóre z mniejszych dworków uchowały się przed wywłaszczeniem, przeważnie dzięki rozmaitym fortelom ich właścicieli. W jednym ze znanych mi majątków pan domu urządził letni plener dla artystów plastyków. Jadalnię przedzielił ścianką na dwa mniejsze pomieszczenia, by swoją wielkością nie kłuła w oczy przyjeżdżających tu, zresztą z rzadka, wizytatorów z ministerstwa. Poza tym wszystko pozostało po staremu.
Zdjęcia do "Panien z Wilka" kręcono właśnie w jednym z takich miejsc: w Radachówce koło Kołbieli, w drewnianym dworku pozostającym od ponad stu lat w rękach rodziny Szlenkierów.
@RY1@i02/2011/175/i02.2011.175.196.007a.001.jpg@RY2@
Jacek Borkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu