Jak to było z Kozakami
Fabułę "Ogniem i mieczem" znają wszyscy. Zanurzeni w fotelach oglądamy serial Hoffmana jak specjaliści. A czy chociaż wiemy, kim właściwie byli Kozacy?
Niejeden z nas odpowie zapewne: Ukraińcy, pamiętając o tym, że powstanie Chmielnickiego zapoczątkowało długą walkę o uwolnienie Ukrainy spod polskiego panowania. Skąd się w takim razie wzięli Kozacy z nahajkami, którzy jeszcze równo przed stu laty straszyli swoim wyglądem mieszkańców Warszawy? Nie byli przecież Ukraińcami, pochodzili z głębi Rosji. Rzecz w tym, że kozaczyzna jest pojęciem wykraczającym poza podziały narodowe. Jest także znacznie starsza niż historia o Chmielnickim.
Jej początki gubią się w przestrzeniach Wielkiego Stepu, który w czasach "Ogniem i mieczem", podobnie jak setki lat przedtem, zaczynał się niedaleko za Kijowem, kończył zaś gdzieś na wschodnich rubieżach dzisiejszych Chin. Wystarczy przyłożyć linijkę do mapy, by przekonać się, że to dystans około 7 tysięcy kilometrów. I wszędzie trawa, porastająca płaszczyznę wielkości oceanu.
Na tej równinie rodziły się i gasły, przeważnie gwałtowną śmiercią, stepowe imperia, chanaty i emiraty (ich archetypiczny obraz przedstawia królestwo Dothraków w serialu "Gra o tron"). A na obrzeżach, tam gdzie nie sięgała władza chanów, gromadzili się uciekinierzy, ludzie, którzy nie chcieli być pod niczyim panowaniem. Miejsca w stepie starczało dla wszystkich, dlatego z czasem wolni zbiegowie łączyli się w większe wspólnoty.
W językach grup tureckich, którymi mówiła przeważająca część stepowców, nazywano ich "kazach" albo "kazak", to znaczy niezależny. Stąd wzięła się nazwa "kozak", pisana małą literą, gdy mówimy o formacji wojskowej, wielką zaś - gdy mowa jest o narodach kozackich. Z biegiem wieków wspólnoty zbiegów i rabusiów przeobrażały się bowiem w osiadłe ludy, z własnymi obyczajami i folklorem.
Kozacy, których znamy, pojawili się około XV wieku na stepach oddzielających ziemie ruskie od Tatarów. Wtedy właśnie carowie jednoczącej się Rosji zaczęli wykorzystywać ich do obrony przed tatarskimi najeźdźcami. Kozacy przyjęli prawosławie i stopniowo upodabniali się do Rosjan. Nigdy jednak nie zlali się z nimi do końca. Poza turecką nazwą zachowali całe mnóstwo odrębności związanych z tradycją konnych pochodów poprzez stepy.
Aż do końca istnienia państwa carskiego Kozacy uznawani byli za osobną narodowość, mimo że większa część z nich mówiła po rosyjsku. Nie chodziło tu bowiem o etnograficzne odrębności, lecz o głęboką różnicę mentalną, jaka dzieliła ich od pozostałych Rosjan. Kozacy uważali się za ludzi wolnych, osobistych wojowników batiuszki cara. Ich rzemiosłem była wojna, nie znali pańszczyzny ani poddaństwa, gdy tymczasem przeważająca większość narodu uginała się pod jarzmem chłopskich powinności.
Za swoje poczucie wolności Kozacy musieli drogo zapłacić, służąc carom w tłumieniu powstań i rewolucji niemalże w całej Europie. Krwawo rozprawiali się także z chłopskimi buntami. Nic dziwnego, że jedna z popularnych pieśni kozackich przyznaje: "My wojennyje liudi, nikto nas nie liubit".
Za rewolucji większość Kozaków opowiedziała się za upadającym caratem. Część kozackiej biedoty udało się przeciągnąć na stronę bolszewików - pozostałych uznano zbiorowo za wrogów władzy sowieckiej. A to w owych czasach oznaczało wyrok śmierci. Największe, kilkumilionowe wspólnoty kozackie nad rzekami Don i Kubań wyniszczono do granicy fizycznej zagłady: najpierw przez masowe rozstrzeliwania, potem zaś przez zsyłki i głodzenie całych stanic.
Podobny los spotkał nieco mniej licznych Terców, czyli Kozaków znad rzeki Terek, żyjących na terytorium dzisiejszej Osetii, Inguszetii i Czeczenii. Byli potomkami żołnierzy, którzy w imieniu cara zdobywali Kaukaz, wrośli jednak w tę ziemię, przejmując od rodowitej ludności obyczaje, ubiór, a nawet tańce i śpiewy. Tercy stali się faktycznie kozackim narodem kaukaskim.
Podczas wojny domowej bolszewikom udało się napuścić na nich Inguszów i Czeczenów, pamiętających jak terscy Kozacy odbierali ziemię ich dziadom. Uporawszy się z Tercami, władza sowiecka zabrała się do wyniszczania Inguszów i Czeczenów.
Wspomniani już Kubańcy, czyli Kozacy znad rzeki Kubań, to potomkowie Zaporożców, tych właśnie, którzy pod sztandarami "Chmiela" tak nastraszyli pana Zagłobę. Powstanie Chmielnickiego wplątało nas w wojnę z Rosją, która w końcu zagarnęła tę część Ukrainy, na której żyli Kozacy. Przez jakiś czas pozwalano im tam żyć po swojemu, dopóki w 1775 r. caryca Katarzyna nie otoczyła armatami Siczy, zmuszając do abdykacji ostatniego atamana.
Część Zaporożców nie pogodziła się z niewolą, zbiegając do Turków, swoich dawnych wrogów. Jednak po pewnym czasie carscy emisariusze namówili ich do powrotu: obiecano im ziemie u podnóża Kaukazu, opuszczone przez poprzednich mieszkańców w trakcie podbijania przez Rosję chanatu krymskiego (dzisiejsza Rosja). Kozacy osiedlili się tam z końcem XVIII w., tworząc kresową społeczność, w której wpływy ukraińskie i rosyjskie przenikały się z elementami kultury rodowitych narodów Kaukazu. Władzy sowieckiej nie udało się zniszczyć ich do końca. Ci, którzy do dzisiaj czują się Kozakami, kultywują pamięć o barwnej przeszłości. Po upadku ZSRR Rosja, idąc za przykładem Ukrainy, która nigdy nie wyrzekła się pamięci o Zaporożcach, uznała na nowo swoją kozaczyznę za część narodowego mitu.
@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.196.007a.001.jpg@RY2@
Kadr z "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana
Jacek Borkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu