Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dyskretny urok Allena

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"O północy w Paryżu" to bezpieczny Woody Allen. Jest inteligentnie i czarująco. Jednak widzowie, którzy spodziewają się po Allenie metafizycznych przemyśleń, mogą poczuć się rozczarowani.

Allen to instytucja. Każdego roku oglądamy nowy film reżysera. Trudno uciec przed skojarzeniami z przeszłości. Tym bardziej że w filmowym świecie Woodyego wszystko się kojarzy. Tytuły sprzed lat prowadzą ze sobą intertekstualny dialog, a znawcy kina cieszą się, wyłapując kolejne niuanse. Filmowy Paryż koresponduje z Barceloną, a nowojorska psychoanalityczna kozetka przenosi się nad Sekwanę.

Fabułka jest typowo allenowska. Niedobrana para: Gil, scenarzysta o niespełnionych ambicjach grany przez Owena Wilsona dowcipnie naśladującego charakterystyczną mimikę Woodyego, oraz Inez (Rachel McAdams), sztywniacka córka milionerów o konserwatywnych poglądach, w towarzystwie rodziców przyszłej panny młodej lądują w Paryżu. Chodzi o coś w rodzaju podróży przedślubnej. Allen nie kręci jednak głupawych hollywoodzkich komedyjek romantycznych. Paryż o północy według Allena uruchamia zmysłowy oddech przeszłości. Postaci realne mieszają się z mitami kultury wysokiej oraz popu. Filmowe czary rzucane na bohaterów przypominają zaś uroki "Snu nocy letniej". Podczas paryskiej nocy Gil i Inez spotkają pseudokonesera sztuki granego przez Michaela Sheena, oniryczną muzę Adrianę (Marion Cotrillard), miłosnymi doradcami Gila będą także Kathy Bates i Adrian Brody. Do współczesnego świata przenikają postaci z przeszłości, mity paryskiej belle époque. Gertruda Stein pomaga Gilowi w pracy na powieścią, Ernest Hemingway opowiada o męskiej odwadze, a ukochany reżyser Allena, Luis Bunuel, uznaje pomysł na "Dyskretny urok burżuazji" za nieco głupawy. Przy pianinie, jak za starych dobrych czasów, siada Cole Porter, w rogu kłócą się Scott Fitzgerlad z Zeldą...

Wartością samą w sobie jest także Paryż. Woody Allen nie wstydzi się folderowej fascynacji miastem. Wprawdzie Inez w pewnym momencie krzyczy, że stolica Francji jest dla niej zbyt wielka, musi jeździć taksówkami, żeby nie zginąć, ale filmowy obrazek dyktuje coś przeciwnego. W Paryżu naprawdę trzeba się zagubić, żeby odzyskać energię, miłość i wolność.

@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.196.023b.001.jpg@RY2@

Łukasz Maciejewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.