Skład niespodzianek
Nareszcie! Ukazały się pierwsze płyty z kolekcji zbierającej polskie single sprzed lat. Doskonały sposób na opowieść o historii naszej popkultury
Rynek singli w naszym kraju nie istnieje. Podczas gdy na przykład na Wyspach Depeche Mode albo w Niemczech Rammstein, wydając nową płytę, potrafią do CD z singlem dorzucić jego cztery różne wersje, na sklepowych półkach w Polsce dla singli nie ma nawet centymetra miejsca. Kolekcja "Polskie single" uzupełnia te braki.
Do tej pory ukazały się trzy płyty obejmujące lata 1985 - 1987. Cały zestaw ma zawierać aż 30 albumów. Co ważne, nie tylko z muzyką. Do każdej płyty dołączono bowiem książeczkę przypominającą o ważnych wydarzeniach z tamtych lat, pełną anegdot z życia zespołów. Ktoś jeszcze pamięta, że prezenter komentujący m.in. konkursy Eurowizji Artur Orzech był kiedyś gitarzystą i kompozytorem Róż Europy? Albo że po występie zespołu Kosmetyki Mrs Pinki na Rock Arenie w 1983 roku "New Musical Express" napisał o nich, że to najlepszy i najnowocześniejszy zespół w Polsce. W Daabie karierę zaczynał Andrzej Krzywy z De Mono, a w "Mówię ci, że" Tiltu w chórkach śpiewała Kayah.
Muzycznych perełek też tu nie brakuje. Bardzo dobrze, że autorzy składanki wrzucili na nią nie tylko oczywiste numery w stylu "Chałupy welcome to" Wodeckiego, "Skazanego na bluesa" Dżemu czy "Do Ani" Kultu. Na "Polskich singlach" są też takie perełki, jak "Leżajski full" Wańki Wstańki, "Ciemny pokój" TZN Xenna i "Sybilla" Madame.
Po przesłuchaniu tych składanek pojawiają się dwa wnioski. Po pierwsze pisano wtedy w Polsce znakomite teksty. Przykład Kobranocki z "I chociaż was olewam": "jesteście mi równi w wolności/lecz geniusz mój was przerasta/jak trudno to wam usłyszeć/i jaka to dla was łaska/nie muszę wcale wyjaśniać/też wolę łomot od ciszy/olewam was, że aż błyska/nikt z was moich słów nie usłyszy/i chociaż was olewam/to jednak dla was śpiewam".
Po drugie Polscy muzycy słuchali tego, co dzieje się na świecie, i potrafili z tego korzystać. Słychać inspiracje przede wszystkim muzyką z Wysp: The Cure i Joy Division oraz brytyjskim hard rockiem. Są też echa rockowego grania ze Stanów w stylu Bon Jovi i Van Halen. Polacy jednak nie tylko inspirowali się światem, ale też sami byli dla niego wyrocznią. Depeche Mode musieli słyszeć "Leżajski full" Wańki Wstańki. Riff z numeru "I Feel You" z 1993 roku to przecież wypisz wymaluj "Leżajski full"! Takich niespodzianek na płytach "Polskie single" jest więcej.
@RY1@i02/2011/160/i02.2011.160.196.024a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/160/i02.2011.160.196.024a.002.jpg@RY2@
T.Love zaczynali karierę w Jarocinie
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu