Królik sovieticus
Obsypany nagrodami "Królik po berlińsku" w środę na TVP Kultura.
Film Bartosza Konopki z opowiadania o królikach żyjących przez ostatnie 50 lat na ziemi niczyjej między ścianami berlińskiego muru wydobywa metaforę całej najnowszej historii Europy Środkowo-Wschodniej w czasach komunizmu zniewolonej, ale karmiącej złudzeniami bezpiecznego raju, a dziś zawieszonej między urynkowioną wolnością a nostalgią za bezpieczeństwem. Metafora może niezbyt wyszukana, może za łatwo zamykająca się w konwencji dokumentu przyrodniczego (skojarzenie nasuwa nie tylko sposób narracji, ale też aksamitny głos Krystyny Czubówny), eksponująca oczywiste paralele, a przy tym błyskotliwa i do końca utrzymująca równowagę między opisem faktów a ich przewrotną interpretacją. Berlińskie króliki wręcz idealnie wpisują się w mentalny portret homo sovieticus 20 lat po upadku berlińskiego muru. Fenomenalny to myślowy skrót, bo nie ogranicza się wyłącznie do tez o społecznej anomii, zawaleniu światopoglądowej matrycy, ale celnie dotyka pewnego specyficznego stanu świadomości. A że Konopka potrafi być przy okazji błyskotliwie dowcipny, tym lepiej się jego film ogląda.
Wojtek Kałużyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu