Ostatnia oświecona poganka
Gdyby Biblioteka w Aleksandrii przetrwała do dziś, nie trzeba by było wymyślać Odrodzenia, by wracać do antyku
Licząca grubo ponad pół miliona mieszkańców Aleksandria była drugim po Rzymie miastem śródziemnomorskiego imperium, jednak pod względem wielkomiejskiego blichtru i wspaniałości wyprzedzała nawet stolicę. Była też bez wątpliwości największym ośrodkiem nauki. Stolica ówczesnego Egiptu, zwanego spichlerzem cesarstwa, mogła poszczycić się nie tylko latarnią morską na Faros, uznaną za jeden z siedmiu cudów świata, lecz także instytucją, o której każdy wykształcony Rzymianin mówił po prostu - Biblioteka.
Nikt nie wie, jak wiele zawierała tomów, a raczej zwojów papirusu. Można się tylko domyślać, że ich liczba szła w setki tysięcy. Była największym zbiorem piśmiennictwa starożytnego świata. Na jej półkach zalegały rękopisy autorów greckich, łacińskich, syryjskich oraz innych przedstawicieli oświeconego Wschodu. Cokolwiek uczonego napisano w jednym z tych języków, musiało to trafić do Biblioteki. Król Ptolemeusz III zarządził, by każdy przybyły do miasta, nawet przejazdem, jeśli tylko wiózł ze sobą jakiś traktat lub chociażby zbiór poezji, bezapelacyjnie oddawał go miejskim skrybom do skopiowania. W ten sposób Biblioteka Aleksandryjska była pierwszą tego rodzaju instytucją na świecie dysponującą prawem obowiązkowego egzemplarza. Budynek Biblioteki był częścią kompleksu Muzejonu, instytucji, którą moglibyśmy dziś nazwać czołowym ośrodkiem naukowo-badawczym starożytnego świata.
Gdyby przetrwała, niepotrzebne byłoby Odrodzenie. Renesansowi poszukiwacze źródeł europejskiej kultury nie musieliby się trudzić, jeżdżąc po świecie w poszukiwaniu jej rozproszonych szczątków. Cały zapis dokonań antyku mieliby na miejscu tutaj, w Aleksandrii.
Hypatia była córką Teona, uczonego i ostatniego dyrektora Biblioteki. Ojciec zapewne był z niej dumny, gdyż ona sama poszła w jego ślady, bez reszty poświęcając się nauce. Kontynuowała prace Teona, z czasem też dokonywała samodzielnych odkryć na polu filozofii, matematyki i astronomii. Jako wykładowca akademicki skupiła wokół siebie grono wybitnie uzdolnionych uczniów, zarówno pogan, jak i chrześcijan. Sama była poganką, a raczej przedstawicielką odchodzącej antycznej kultury.
Takich jak ona było w mieście coraz mniej. Odkąd w 380 roku cesarz Teodozjusz uczynił chrześcijaństwo - a właściwie jego "propaństwową" wykładnię - jedyną obowiązującą religią, w Aleksandrii, jak w całym imperium, zamykano świątynie poświęcone starym bogom. Likwidując w 391 roku chram Serapisa, główny obiekt pogańskiego kultu w mieście, zamknięto przy okazji Serapeum, przyświątynną bibliotekę, będącą częścią (albo kontynuacją - tutaj uczeni mają różne zdania) Biblioteki Aleksandryjskiej. Jej resztki być może przetrwały jeszcze 250 lat, dopóki nie spalono ich z rozkazu kalifa Omara, arabskiego zdobywcy miasta.
Wykształcona Hypatia otoczona była szacunkiem wśród podobnych sobie, a nienawiścią wśród zabobonnych rzesz zapełniających ulice i kościoły miasta. W 415 roku na wracającą z wykładu uczoną napadł tłum podburzony przez fanatycznych mnichów. Hypatię wywleczono z lektyki, odarto z sukni i zlinczowano.
To że tragedia dokonała się właśnie w Aleksandrii, wyjaśniać można kulturową specyfiką ówczesnej egipskiej metropolii. Większość ludności miasta stanowili tam nie uczeni, lecz prości Koptowie ulegający wpływom rosnących w siłę mnichów przybyłych do Aleksandrii prosto z pustyni, gdzie powstawały pierwsze monastery. Ci spaleni słońcem siłacze, którzy do klasztoru trafili prosto od pługa, ze zgorszeniem patrzyli na miejskie wyrafinowanie. Utożsamiali je z zepsuciem, które według nich niosła grecka kultura, tę zaś stawiali na równi z pogaństwem.
Obraz Hypatii, zamordowanej przez tłum fanatyków, nie jest ilustracją rzekomo wrodzonej nietolerancji chrześcijan, jak często uważają krytycy chrześcijaństwa. Jednak nie jest to również, niestety, wizerunek niezgodny z prawdą historyczną, jak twierdzą nadgorliwi obrońcy Kościoła.
W 2002 roku, po wiekach nieobecności, otwarto w Aleksandrii budynek Nowej Biblioteki.
@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.007a.001.jpg@RY2@
Jacek Borkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu