Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Romantyk w zgiełku

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Thurston Moore kończy w tym roku 53 lata, ale nadal jest w nim coś młodzieńczego. Lider Sonic Youth nie ma oporów przed ujawnianiem chłopięcych emocji. Dowód - jego solowy album "Demolished Thoughts"

Jeśli znacie Moorea jedynie jako specjalistę od wytwarzania gitarowego zgiełku, pora poznać romantyka tkwiącego w tym gitarowym terroryście.

Muzyk, który od trzydziestu lat kroczy w alternatywnej awangardzie, może sobie pozwolić na różne manewry. Nie powinniśmy się zdziwić, gdyby skomponował operę albo oddał się ekstremalnym noiseowym improwizacjom. Wybrał jednak inne wyzwanie, wcale nie łatwiejsze - nagrał album pełen melodyjnych piosenek. Akustyczną, ciepłą płytę, odległą o cały kontynent od hałaśliwych produkcji Sonic Youth.

"Demolished Thoughts" to dopiero czwarte w pełni autorskie dzieło w obszernej dyskografii artysty. Piosenki na nim zawarte powstawały przez dwa lata, zanim jesienią ubiegłego roku muzyk nie połączył siły z innym weteranem alternatywy Beckiem Hansenem. W domowym studiu tego drugiego w Los Angeles zarejestrowano większość materiału przy producenckim wsparciu gospodarza.

Opisując szczegóły powstawania materiału w internetowej witrynie swojego wydawcy, Matador Records, Moore oddaje się blagierstwu. Przekonuje, że nagrywał bądź to na łące, w otoczeniu stada owiec z dzwoneczkami u szyi ("samotna medytacja natury i odbicie zwierzęcego magnetyzmu" - pisze), bądź podczas samochodowych wypraw w duchu Kerouaka, tudzież w trakcie kąpieli w basenie, w kombinezonie astronauty. Za pewnik możemy jednak przyjąć, iż towarzyszył mu skromny zespół złożony ze skrzypaczki Samary Lubelski, harfistki Mary Lattimore, basisty Brama Inscorea i perkusisty Joeya Waronkera.

"Lepiej przytrzymaj mocno kochanka/ Przywiąż go do ziemi/ Wyszeptaj "Kocham cię" tysiąc razy w jego ucho" - łagodnie mruczy Moore do subtelnej melodii ballady "Benediction". Lider Sonic Youth wśród setki swoich muzycznych koników uwzględniał zawsze folk i psychodelię, teraz zaś pozwolił tym fascynacjom dojść do głosu. Jego nowe utwory snują się sennie przyjazną smugą dźwięków. Jedynie nieco bardziej neurotyczne "Circulation" ma w sobie odrobinę rocknrollowej energii, poza nim obcujemy zaś z akustycznym piosenkowaniem wetkniętym w ramy opowieści o międzyludzkich relacjach, głównie tych małżeńskich. Po prostu intymna muzyka lata w przesileniu i wczesnej jesieni. Niekiedy mroczna, jak w utworze "Mina Loy" - hołdzie dla angielskiej poetki futurystki, autorki najpiękniejszych zdaniem Moorea erotyków, bądź eteryczna i hipnotyzująca, jak w przypadku siedmiominutowego "Space". W kontekście zawartości na ironię może więc zakrawać to, że tytuł całego krążka jest cytatem z utworu prastarej hardcore punkowej formacji Faith z Waszyngtonu.

Poprzednia solowa płyta "Trees Outside the Academy" ujawniała już bardziej piosenkowe skłonności Moorea, unosił się nad nią duch rockowego songwritingu w stylu Neila Younga. "Demolished Thoughts" silniejsze powinowactwo łączy z balladzistami pokroju Nicka Drakea czy Tima Buckleya, z tym jednak zastrzeżeniem, że o wiele więcej na nim optymizmu. Wielbicielom folkowych brzmień płyta powinna przypaść do gustu bez komplikacji. Wahającym się zwolennikom gitar na przesterach polecam zaś obejrzeć wideoklip do wspomnianego "Benediction", zmontowany z fragmentów archiwalnych kronik z czasów wojny. Co łączy wojnę z opiewaną przez piosenkę miłością? To, że w obu nie obowiązują żadne zasady. Podobnie jest również i z muzyką, czego Thurston Moore dowiódł po raz kolejny.

@RY1@i02/2011/102/i02.2011.102.196.033a.001.jpg@RY2@

Sebastian Rerak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.