Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W poszukiwaniu Soplicowa

29 czerwca 2018

Krajobraz opisany w "Panu Tadeuszu" jest częścią narodowego mitu, więc wyobrażamy go sobie, ale nie porównujemy z lokalną rzeczywistością. A gdy to już zrobimy, okazuje się, że wiele rzeczy i spraw wygląda inaczej, niż dotąd myśleliśmy

Polski poeta tęskniący do litewskiej ojczyzny, która leży na Białorusi... O co tu chodzi? Młodym ludziom, wkuwającym pierwsze wersety "Pana Tadeusza", trzeba wszystko cierpliwie tłumaczyć, chociaż jeszcze dla pokolenia ich dziadków wszystko było jasne. Ale i starsi, chlubiący się znajomością poematu Mickiewicza, o "kraju lat dziecinnych" wieszcza dowiedzieli się przeważnie z książek - mało który z nich oglądał go na własne oczy.

Polscy turyści, którzy zwiedzają muzeum Adama Mickiewicza w Nowogródku, często pytają, gdzie właściwie przyszedł na świat poeta. O miejsce urodzenia wieszcza przez dziesiątki lat toczyły się spory literaturoznawców. Dopiero od niedawna rozstrzyga się je na korzyść Zaosia, małej wioski położonej w okolicach Baranowicz. To stamtąd rodzina Mickiewiczów miała przeprowadzić się do Nowogródka. Adam liczył sobie wtedy zaledwie cztery lata.

Muzeum mieści się w białym dworku w centrum miasteczka, tuż przy rynku. To tutaj przyszły poeta chłonął pierwsze, niezapomniane wrażenia: pożar Nowogródka, wjazd żołnierzy Napoleona. Ich echo znaleźć możemy w niejednym z wierszy Adama Mickiewicza.

Dworek przekształcono w muzeum za polskich czasów, na rok przed wybuchem II wojny światowej. Dom zniszczyła niemiecka bomba, ocalałe pamiątki rozszabrowano podczas wojennej zawieruchy. Kiedy po Sowietach nastała tu Białoruś, budynek odrestaurowano za polskie pieniądze. Jest stylowo wyposażony, ale autentycznych pamiątek po Mickiewiczu i filomatach już tutaj nie ma.

A obraz "Panny świętej", przed którym "za wrócone życie dziękował Bogu" klęczący Adaś? Dziś nie da się już bezapelacyjnie ustalić, czy ruchliwy pięciolatek spadł z rynny, czy też wychylił się z parapetu - dość że po chwili omdlenia otworzył oczy i zapewne za radą uszczęśliwionej matki poszedł do niedalekiego kościoła, by pomodlić się tam przed czczonym w Nowogródku wizerunkiem Bogarodzicy.

Odwiedzający miasteczko Polacy z reguły kierują się najpierw ku wzgórzu, gdzie wznoszą się ruiny zamku pamiętającego czasy Mendoga. Stamtąd zaledwie dwa kroki do katolickiego kościoła farnego, w którym turyści klękają przed cudownym obrazem Matki Bożej. Pięknie, tyle że... nie tutaj dziękował Bogu przyszły poeta. Ikona Matki Bożej Zamkowej - bo o niej to wspomina Mickiewicz - znajdowała się najpierw w cerkwi na zamku. Gdy świątynia rozpadała się już ze starości, obraz przeniesiono do pobliskiej cerkwi unickiej Borysa i Hleba. Tam właśnie trafił Adaś po szczęśliwie zakończonym wypadku.

Cerkiew istnieje do dziś, widać ją z rynku. W dwadzieścia lat po wyjeździe Adama z Nowogródka władze carskie odebrały ją unitom i przekazały prawosławnym. Cudowna ikona pozostała tam aż do 1915 roku, kiedy to wywieźli ją Rosjanie uchodzący przed niemieckim frontem. Z Nowogródka obraz wywędrował do prawosławnej cerkwi w Dobrodziejówce (Dobrodijiwka) koło Czernihowa na Ukrainie - i tyle o nim wiadomo. Za Sowietów nikt tam z Polski nie jeździł. A i dzisiaj nikomu jakoś nie przychodzi do głowy, by sprawdzić, czy ikona, którą polski wieszcz stawia na równi z obrazami z Jasnej Góry i Ostrej Bramy, nadal tam wisi.

Po drodze z Nowogródka do Zaosia mijamy miejsca, których nazwy nie raz pojawiają się na kartach "Pana Tadeusza" albo "Ballad i romansów". Od szosy na Baranowicze spacerem w kilka minut dochodzi się do brzegów jeziora Świteź. Droga prowadzi przez niewielki lasek - tyle zostało z "Płużyn ciemnego boru". Jezioro nie jest tak duże, jak się wydaje czytelnikom "Świtezianki",i w dzień nie robi specjalnego wrażenia.

Wspomniane przez Mickiewicza Płużyny to kilka domów po drugiej stronie jeziora. Parę kilometrów dalej leży Cyryn, skąd przyjechał nad Świteź ksiądz unicki, by poświęcić zaklęte wody. Stara cerkiew cyryńska już nie istnieje. W krajobrazie okolicy zabrakło, niestety, drewnianych unickich cerkiewek, choć jeszcze kilkanaście lat temu gdzieniegdzie można było wypatrzyć ich ostatnie, chylące się ku upadkowi resztki. Ich widok, proszę mi wierzyć, naprawdę kojarzył się z upiornym klimatem ballady "To lubię".

Zaraz za Cyrynem leżą Tuhanowicze, gdzie mieszkała Maryla. Trochę w bok mamy Soplice, ale nie szukajmy tam Soplicowa. Z tym najbardziej polskim z polskich dworów mieli już kłopot przedwojenni znawcy Mickiewicza - żaden z nowogródzkich obiektów nie pasował jak ulał do opisu z poematu. Padło w końcu na dwór w Czombrowie niedaleko Świtezi, skąd pochodziła matka poety. Z racji pięknego klasycystycznego portyku mógł on uchodzić za miejsce akcji "Pana Tadeusza". Ale tego dworu już nie zobaczymy - spalili go sowieccy partyzanci niedługo przed końcem wojny.

Nie było natomiast problemu z identyfikacją Dobrzynia: to wioska Dołmatowszczyzna, kilka kilometrów za Cyrynem. Aż do wojny co drugi mieszkaniec nosił tam drobnoszlacheckie nazwisko Dobrzyński.

Polskim staraniem zrekonstruowano również dworek w Zaosiu. Tuż obok dworu sterczy niepozorny pień połamanej ze starości lipy. Rosła już, kiedy urodził się tutaj przyszły poeta. Jeżeli tej wiosny drzewo znowu zakwitnie, będzie to ostatnia na Nowogródczyźnie żywa pamiątka po Mickiewiczu.

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.0007.001.jpg@RY2@

"Brama na wciąż otwarta..." - Tadeusz (Michał Żebrowski) wraca do domu

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.