Zadanie dla intelektu
Określanie wartości sztuki, nie tylko muzyki, za pomocą punktów jest pozbawione sensu - mówi Wiesław Saniewski
: Choć niepozbawieni wad, są wewnętrznie piękni, emanuje z nich ciepło. Chciałem przy ich pomocy przypomnieć o tak istotnych wartościach jak przyjaźń, bezinteresowność, empatia czy zwykła ludzka solidarność.
Określanie wartości sztuki w ogóle, nie tylko muzyki, za pomocą punktów jest pozbawione sensu. Rankingi artystów to kwestia subiektywna i szalenie arbitralna. W prestiżowych konkursach poziom z reguły jest tak wyrównany, że lista nagrodzonych bywa kwestią przypadku. Wielokrotnie byłem jurorem na festiwalach filmowych, m.in. w Wenecji, Oberhausen czy Berlinie, poznałem więc dość dobrze ten mechanizm.
Tak. Bo o klasie konia decyduje miejsce na celowniku, a nie czyjeś widzimisię albo gust.
Współwłaścicielem - aktualnie trzech biorących udział w wyścigach i kilku hodowlanych.
Jeszcze z dzieciństwa. Na wakacje jeździłem do wujostwa. Mieszkali na Podlasiu, mieli hodowlę koni zaprzęgowych i roboczych. Właśnie wtedy poznałem je lepiej. To był początek mojej fascynacji.
Miłośnicy "Formuły 1" również nie przemieszczają się po całym świecie, by śledzić zawody, tylko oglądają je w telewizji. Podobnie większość graczy - obserwują wyścigi w kolekturach, bo takie podróże kosztowałyby majątek. Poza tym nie da się być wszędzie jednocześnie i tylko kolektura umożliwia obserwację gonitw i grę na wielu torach, w różnych częściach globu.
Jest matematykiem, szuka wyzwań. Wyścig to dla ścisłego umysłu mnóstwo kombinacji, które można przetestować. Zadanie dla intelektu. Wyścigi konne wymagają nieustannego poszerzania i pogłębiania wiedzy o temacie. Podstawowe reguły są jasne, ale reszta polega na odpowiednim kojarzeniu faktów. To nie jednoręki bandyta albo kasyno, ale raczej gra na giełdzie. Na szczęśliwy przypadek raczej nie można liczyć. Natomiast warto pomagać sobie analizą i logicznym myśleniem.
Nie zarabiałem. Kupowałem sobie w ten sposób czas na pisanie scenariuszy i przygotowywanie filmów.
Bohaterami filmu są piękni ludzie, Ruten jest, niestety, tylko statystą. Choć ważnym. Jako jego współwłaściciel mogłem poświęcić prawie rok jego kariery dla filmu. To była trudna decyzja. Żeby wystąpić w "Wygranym", stracił niemal cały sezon wyścigowy. Nie miałem jednak wyboru. Spełniał wszystkie wymagania, począwszy od sportowej klasy po dostępność.
Nie opłaciło się - ani właścicielom, ani trenerowi. Nikomu. Trzeba było zrezygnować z gonitw, które mogły przynieść wszystkim sukces finansowy i prestiżowy. Zyskał na tym film i to było najważniejsze. A gwiazdą Ruten był przed filmem. Wygrał Derby, Classic Breeder’s Cup Europy Środkowej i otrzymał tytuł konia roku. W filmie jego gwiazda blednie przy prawdziwych gwiazdach, aktorach "Wygranego".
Jak każdy profesjonalista Gajos uczył się błyskawicznie. Pracowaliśmy przed zdjęciami prawie dwa tygodnie. Janusz odbył mnóstwo rozmów z wieloma znawcami wyścigów. W scenach w kolekturze otoczyłem go głównie aktorami, którzy prywatnie są wytrawnymi graczami.
Zawsze chciałem pracować z Grażyną Barszczewską, Januszem Gajosem i Wojtkiem Pszoniakiem. To marzenie wreszcie się ziściło. Mając trójkę takich tuzów, spokojnie mogłem szukać dalej. Najwięcej wysiłku kosztowało mnie trafienie na właściwego Olivera. Szukałem aktora, który mówiłby perfekcyjnie po angielsku, trochę po polsku i potrafiłby wiarygodnie wypaść również jako pianista. Andrzej Wajda opowiedział mi o Szajdzie, który zagrał w "Tataraku".
Jeszcze przed udźwiękowieniem pokazał mi dwa akty filmu z jego udziałem. Z Pawłem spotkałem się na festiwalu w Berlinie kilka tygodni później. Długo rozmawialiśmy. To bardzo wrażliwy, niezwykle utalentowany aktor. Wiedziałem, że lepszego Olivera nie znajdę.
Chciałem, żeby czuło się przestrzeń, prawdziwy oddech. Za wybór obiektów, scenografię i wnętrza odpowiadała Grażyna Molska. Znalazła miejsca, które pozwalały na inscenizację szeroką, kinową, w przeciwieństwie do ciasnej, telewizyjnej.
Negatywna energia zdominowała nie tylko naszą politykę i media, ale także nasze ulice. Tytułowa wygrana ma jednak szersze znaczenie: chodzi nie o profity i sukcesy zawodowe, ale o znalezienie własnej drogi życiowej, o odzyskanie osobistej wolności. Ten film to moja reakcja na toksyczną rzeczywistość. Tęsknota za lepszym światem.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.028a.001.jpg@RY2@
FOT. TATIANA JACHYRA/FORUM; FORUM FILM
Rozmawiał Łukasz Maciejewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu