Nowości DVD
Podobnych historii nie brakowało podczas II wojny w polskim ruchu oporu. Ale to Duńczycy zrobili film o egzekutorach kolaborantów.
Kopenhaga w czasie II wojny światowej. Płomień (bo ma rude włosy) i Cytryna (pracował w fabryce Citroena) to dwóch specjalistów likwidujących duńskich kolaborantów na zlecenie ruchu oporu. Po początkowych sukcesach z czasem sytuacja Płomienia i Cytryny zmienia się. Przestają ufać dowódcom, nie chcą wykonywać rozkazów, wreszcie popełniają niewybaczalny błąd ataku na szefa kopenhaskiego gestapo.
"Podziemny front" Ole Christiana Madsena, reżysera zrealizowanej według zasad Dogmy "Racji Kiry", to jednak nie tylko tragedia egzekutorów ruchu oporu odrzuconych przez swoich zwierzchników i najbliższych. To też historia ich rodzin: ojciec Płomienia prowadzi motel dla niemieckich oficerów, żona Cytryny porzuca go. To również opowieść o pracującej dla dwóch stron Dunki, która zakochuje się w Płomieniu z wzajemnością, po czym ten dostaje rozkaz zlikwidowania jej. W przeboju duńskiego kinowego box office’u nic nie jest biało-czarne. Każdy ma tajemnice, nikomu nie można ufać, nikt nie jest czysty. I to największa siła obrazu. Niejednoznaczność i nieocenianie postaw. Film jest doskonale zrealizowany (zimne, klimatyczne zdjęcia), znakomicie są prowadzeni aktorzy, szczególnie dwóch głównych bohaterów: Thure Lindhardt i Mads Mikkelsen.
Po obejrzeniu nasuwa się pytanie, dlaczego podobny film nie powstał w Polsce. W zeszłym roku wyszła przecież głośna książka "Egzekutor", która może być doskonałym scenariuszem. Jej autorem i bohaterem jest Stefan Dąmbski zabijający w czasie wojny na zlecenie AK polskich konfidentów i niemieckich urzędników. Dąmbski opisuje, jak stał się zabójcą i jak zaczął czerpać z tego przyjemność. Krótko po spisaniu swoich wspomnień popełnił samobójstwo. Podobnie kończą Płomień i Cytryna, choć jeszcze w czasie wojny. Duńczycy nie bali się o tym opowiedzieć i to w doskonały, filmowy sposób. Kiedy przyjdzie czas na nas?
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.030b.001.jpg@RY2@
Podobno 80 procent ludzi w społeczeństwie uważa się za lepszych od innych. A jednak na każdym kroku słyszą: zachowuj się jak oni. Bądź jak wszyscy inni. Prywatne musi wciąż negocjować z tym, co społeczne, wewnętrzna potrzeba z konwenansem, anarchiczne dążenie z nakazem poprawności. Reżyserka dramatu "Wszyscy inni" wzięła to zjawisko pod lupę na przykładzie najdelikatniejszego mikrokosmosu - związku dwojga ludzi.
Ona, Gitti, pracuje w wytwórni fonograficznej. On, Chris, jest architektem. Razem wyjeżdżają na wakacje na Sardynię. Ich sąsiadem jest Hans - człowiek, który wie, jak żyć, zna podział ról obowiązujący w społeczeństwie i w doskonale konwencjonalny sposób rozparcelował obowiązki między sobą (samcem od zarabiania) a swoją ciężarną żoną (wpatrzoną w męża kobietą do ozdoby). Jego egzystencja pozbawiona jest wątpliwości. Ta para jest dla Gitti i Chrisa krzywym zwierciadłem, w którym zaczynają się przeglądać, a ich własny związek traci kontury.
Twórczyni filmu, Maren Ade, rewelacyjnie pokazuje, że związek to jest coś w stanie niekończącego się tworzenia. Choć dwójka ludzi próbuje wprowadzać w niego własne reguły (Gitti i Chris starają się budować relację opartą na zabawie), zawsze po piętach będzie im deptał jakiś wszechwiedzący Hans, który zasieje w nich wątpliwość co do słuszności własnych pomysłów na bycie razem.
Ale "Wszyscy inni" - mimo tej kategorii społecznej, podkreślonej samym tytułem - to film, który doskonale z bliska przygląda się temu, co jest między dwiema osobami. Poruszające jest to, jak bohaterowie niemieckiego filmu wciąż próbują zbliżyć się do siebie, przełamać dzielące ich bariery i wciąż natrafiają na kolejną ścianę. Wydawałoby się, że najprostszą rzeczą jest usiąść i pogadać, jak pokazują polskie seriale, jednak film Ade - której należy pozazdrościć przenikliwości w ukazaniu wspólnego życia dwóch trudnych charakterów - uświadamia, że jest całkiem inaczej. Być może ten film powinien się nazywać po prostu "Wszystko, co nas dzieli".
Patrycja Pustkowiak
@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.030b.002.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu