Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sfotografować szum czasów

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Słodkie życie", niekwestionowane arcydzieło europejskiego kina, po latach okazało się także filmem, w którym Federico Fellini wyprzedził swoją epokę

Nie tylko tytuł arcydzieła Felliniego wszedł do językowego kanonu. Obok "dolce vita", terminu oznaczającego próżniacze, słodkie życie - bez kłopotów i zmartwień, to właśnie z filmu Felliniego pochodzi określenie "paparazzi" oznaczające fotoreporterów bezwzględnie żerujących na prywatności gwiazd. W "Słodkim życiu" Paparazzo (Walter Santesso) był fotografem bohatera filmu, Marcella Rubiniego.

"Dolce vita" to także mitologia filmu. Scena z posągową Anitą Ekberg zanurzającą się w toni rzymskiej fontanny di Trevi stała się jednym z najtrwalszych logotypów kina. Po premierze "Słodkiego życia" w 1960 roku część krytyki i widzów była zdezorientowana.

Powstało dzieło wyprzedzające czas: przełomowe zarówno w karierze Felliniego, jak i w historii kina. Nowatorskie formalnie, pozostające niezgłębioną przestrzenią do interpretacji. Na temat "Słodkiego życia" powstało co najmniej kilkadziesiąt wnikliwych prac naukowych. Film rozpatrywano pod kątem jego anarchizującej, otwartej struktury; pisano o wymiarze etycznym albo o okrutnym, gorzko-ironicznym obrazie współczesności. Każda z tych wykluczających się wzajemnie interpretacji miała rację bytu, ponieważ w rozwibrowanej narracji "Słodkiego życia" Fellini sfotografował coś nieuchwytnego i rozproszonego - szum czasów. Jako pierwszy filmowy twórca pokazał siłę mediów, które relacjonując wydarzenia, fałszują oceny i narzucają wizję rzeczywistości według określonych matryc. Diagnoza Felliniego była nie tylko trafna, ale także profetyczna. W skali globalnej chodzi na przykład o dominację sieci (nad rozumem), a w ojczyźnie FeFe choćby o absurdalne rządy medialnego dyspozytora włoskich dusz - Silvia Berlusconiego. Jednak w "Słodkim życiu" Fellini był jak najdalszy od doraźnej polityki. O brutalnej rzeczywistości opowiedział językiem poezji.

Trzygodzinny, właściwie afabularny film zupełnie się nie zestarzał. Dzisiaj "Słodkie życie" ogląda się równie dobrze jak trzy, cztery albo pięć dekad temu. Rozgrywająca się w malowniczej scenerii dekadenckiego Rzymu, zbudowana z siedmiu integralnych epizodów opowieść o dziennikarzu plotkarskiego magazynu (Marcello Mastroianni) jest wielkim uogólnieniem. Marcello czuje, że stać go na więcej: mógłby pisać ambitnie książki, zakochać się naprawdę, ale nie jest w stanie zrobić ani jednego kroku do przodu, ponieważ siła "dolce vita" przygniata jego wątłe ambicje. Obezwładnia. Widzowie filmu są także obezwładnieni. Słodkie gorzkie życie.

@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.196.029b.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/034/i02.2011.034.196.029b.002.jpg@RY2@

Łukasz Maciejewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.