Nieoswojone góry Margeride
Bestia z Gevaudan niegdyś budziła tutaj paniczny strach. Dzisiaj jest raczej elementem lokalnej tożsamości: popatrzcie, "naszym" nie dadzą rady nawet ci z Paryża!
Dolina Rodanu, przez większą część roku zalana śródziemnomorskim słońcem, zamknięta jest od północnego zachodu górskim łańcuchem Sewennów. A za górami zaczyna się już inny świat, w którym czas płynie w znacznie wolniejszym rytmie. Osiedli tu mało, a i te, które mijamy, z roku na rok się wyludniają. Jesteśmy w historycznej krainie Gevaudan, która nie zatraciła jeszcze klimatu pierwotnej dzikości, mimo że w ostatnich latach przyjeżdża tu coraz więcej turystów z Clermont-Ferrand, Lyonu, a nawet Paryża.
Jednak nie tylko dziewicza przyroda przyciąga tu turystów. Wielu przyjeżdża na spotkanie z Bestią. Zobaczymy ją na pewno, jeśli z Valence nad Rodanem skręcimy na zachód i mijając Le Puy, skierujemy się w stronę Saugues. Przy zjeździe w dolinę, w której rozłożyło się miasteczko, jadący doń kierowcy dosłownie wpadają na stojącą na poboczu figurę olbrzymiego wilka. Zwierz stroszy kudły i wyszczerza zębiska w kierunku doliny. Wszystko to wygląda przerażająco, chociaż wilka wystrugano z drewna.
Nad Bestią na wzgórzu widnieje biała sylwetka Matki Bożej, patronki Gevaudan.
Pierwszy raz dała o sobie znać w czerwcu 1764 roku, gdy niedaleko zagubionej w Sewennach wioski Les Hubacs zabiła i pożarła czternastoletnią pasterkę. Potem napady powtarzały się coraz częściej. Ci, którym udało się wyrwać z łap Bestii - a nie było ich wielu - opowiadali o stworze podobnym do wilka, ale znacznie od niego większym. Atakował od tyłu. Takim sposobem w ciągu trzech lat Bestia zabiła ponad sto osób. Jej ofiarami padały głównie małe dziewczynki. Ulubionym terenem polowań stwora stał się porośnięty gęstym sosnowym lasem masyw Margeride.
Strach jak zaraza zaczął się rozlewać coraz szerzej po okolicy: najpierw opanował najbliższe doliny, potem całe hrabstwo Gevaudan. Wieści o potworze dotarły wreszcie do Paryża. Sam król Ludwik XV posłał w góry nadwornego łowczego wilków z misją ubicia potwora i dostarczenia jego wypchanej skóry do Wersalu. Jednak Jan Karol d’Enneval, mimo dużego doświadczenia i znacznych środków włożonych w poszukiwania, nie zdołał wyrwać górom Margeride ich ponurej tajemnicy. Bezskutecznie błąkał się po dzikich i nieznanych sobie wertepach, aż w końcu wrócił w niesławie do Paryża.
Bestia tymczasem poczynała sobie w najlepsze. W wiosce Paulhac, leżącej pod szczytem Mont Mouchet, najwyższego wzniesienia Margeride, do dziś pokazują most, na którym w sierpniu 1765 roku potwór zaatakował kolejną dziewczynkę.
Chluba ubicia Bestii przypadła następnemu wysłannikowi króla, strzelcowi o imieniu Francois Antoine. W miesiąc po tragedii w Paulhac zaczaił się on w ciemnym lesie niedaleko Besseyre i zabił stwora strzałem z arkebuza. Wilk był wysoki na 80 cm i długi na 1,8 metra! Wiemy o tym dokładnie, gdyż jeszcze na początku XX wieku jego mocno nadpsute truchło wystawiane było w paryskim Muzeum Historii Naturalnej. Potem gdzieś przepadło.
Jednak albo Bestii było więcej, albo arkebuźnik zastrzelił nie tę, co trzeba. Napady nie ustawały. Doszło do tego, że przed Bożym Narodzeniem 1765 roku ludzie w Gevaudan bali się chodzić z kolędą od chaty do chaty.
Dopiero w dwa lata później udało się zastrzelić potwora niejakiemu Jeanowi Chastelowi. Miejscowy góral świetnie znający teren najpierw wziął udział w nabożeństwie, podczas którego poświęcono kulę przeznaczoną dla Bestii. Tablicę ufundowaną ku czci wybawcy można zobaczyć w Besseyre, rodzinnej wiosce Chastela.
Mimo to po jakimś czasie napady zaczęły się znowu, tym razem w sąsiadujących z Gevaudan górach Vivarais. Bestia powróciła na wschód, skąd przybyła.
Gevaudan, podobnie jak cały Masyw Centralny (inaczej Owernia), ma opinię najmniej ucywilizowanego rejonu Francji. Nawet w wysokich partiach Alp znajdziemy więcej szos, hoteli, barów i telefonów. Posępny urok tej okolicy podkreślają topornie wyrzeźbione kamienne krzyże, które często można spotkać, wędrując drogami Margeride lub Sewennów.
Te góry, nawet dziś trudno dostępne, jeszcze sto lat temu były zupełnie dzikie. W 1878 roku przemierzył je z północy na południe Robert Louis Stevenson. Wędrowiec opisał swoje przygody w książce "Podróż na ośle przez Sewenny" uważanej za klasykę literatury podróżniczej.
Nic dziwnego, że nieujarzmione Margeride zamieszkują ludzie o trudnym do ujarzmienia charakterze. Na początku XVIII wieku wzięli licznie udział w powstaniu kamizardów, krwawo stłumionym przed królewskich dragonów. A wioska Paulhac, zdobyta przez partyzantów 2 czerwca 1944 roku (na cztery dni przed alianckim desantem w Normandii), była pierwszym terytorium kontynentalnej Francji wyzwolonym spod hitlerowskiej okupacji.
Dzisiaj Bestia nie wywołuje już lęku wśród mieszkańców gór. Jest symbolem ich ziemi, która nigdy nie dała się do końca oswoić. A dla turystów ludzie z Margeride mają Muzeum Bestii, położone w malowniczym średniowiecznym miasteczku Saugues.
@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.0007.001.jpg@RY2@
Jacek Borkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu