Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Japońska fabryka wyobraźni

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Japońscy twórcy ze studia Ghibli przypomnieli światu, że animacja nie musi być infantylną masową rozrywką. Przegląd ich najważniejszych dokonań rusza w TVP Kultura

Niekwestionowanym cesarzem anime jest Hayao Miyazaki. Ma wszystko - artystyczne spełnienie, oszałamiający sukces kasowy, pełną wolność twórczą i absolutne uwielbienie widzów. Na wszystko zasłużył. To za jego sprawą japońskie komiksy i kreskówki przestały być powszechnie kojarzone wyłącznie z postaciami o dużych oczach i prawie niewidocznych nosach.

To Miyazaki wyprowadził japońską sztukę animacji z krajowego getta. On i studio Ghibli, które w 1985 roku założył razem z przyjaciółmi - reżyserem Isao Takahatą oraz producentem Toshio Suzukim. Miyazaki i Takahata mieli doświadczenie w reżyserii anime, Suzuki natomiast pracował jako redaktor magazynu "Animage", w którym ukazywała się manga Miyazakiego "Nausicaä z Doliny Wiatru". W 1984 roku autor stworzył jej animowaną adaptację, której komercyjny sukces przyczynił się do założenia Ghibli i która, choć powstała wcześniej, powszechnie uznawana jest za pierwszą produkcję studia.

Akcja rozgrywa się w przyszłości, po ekologicznej katastrofie, a główna bohaterka na czele mieszkańców oazy chronionej przed skażeniem przez silny wiatr staje do walki o zachowanie wątłej równowagi między człowiekiem a naturą. Ekologiczna i pacyfistyczna baśń Miyazakiego zapowiada tematycznie jego późniejsze dzieła, zwłaszcza "Księżniczkę Mononoke" (1997). Formalnie nie jest może mistrzowska, niemniej jednak zwiastowała pojawienie się w anime nowej jakości.

Pełnym owej świeżości manifestem był kolejny film Miyazakiego zrealizowany w Ghibli - "Laputa - podniebny zamek" (1986). Fantastyczna historia o parze sierot poszukujących ukrytego w chmurach królestwa przyniosła steampunkowe dekoracje oraz błyskotliwy sztafaż mitologiczny nadbudowany nad przygodową konwencją. Jeszcze ważniejszy był "Mój sąsiad Totoro" (1988), w którym dwóm siostrom tęskniącym do chorej, leżącej w szpitalu matki pomaga futrzasty duch lasu. Małe arcydzieło, wzruszające prostotą i porywające siłą surrealistycznej plastycznej wyobraźni, stało się sztandarową produkcją Ghibli, a Totoro został jego maskotką i do dziś pojawia się jako logo w każdej produkcji studia.

Początkowo Ghibli produkowało przede wszystkim filmy Miyazakiego i Takahaty. Z czasem stało się prawdziwą kuźnią talentów młodszego pokolenia twórców. Czasem ze skutkiem ciekawym, jak w "Szepcie serca" (1995) Yoshifumiego Kondo, czasem obiecującym jak w "Narzeczonej dla kota" (2002) Hiroyuki Mority, a czasem poronionym jak w próbie ekranizacji "Opowieści z Ziemiomorza" Ursuli LeGuin (2006) podjętej przez syna wielkiego Hayao, Goro Miyazakiego.

Żadnemu z młodszych adeptów nie udało się jednak zdetronizować mistrza i wciąż to dzieła Hayao Miyazakiego są lokomotywą napędzającą produkcję kolejnych filmów Ghibli. Miyazaki zaś od swego pierwszego wielkiego międzynarodowego triumfu, jakim okazała się "Księżniczka Mononoke", nie schodzi poniżej bardzo wysokiego poziomu. Cudowny, baśniowo-realistyczny, niemal religijny "Spirited Away. W krainie bogów" (2002), w którym mała dziewczynka przechodzi przyspieszony kurs dojrzewania w sanatorium dla bóstw, jest dotąd jedyną nieamerykańską pełnometrażową animacją nagrodzoną Oscarem.

W podobnej poetyce utrzymany był oniryczny "Ruchomy zamek Hauru" (2005) opowiadający o nastolatce w postaci staruszki służącej w zamku tajemniczego czarodzieja. Kino Miyazakiego to kino rozbudowanych, fantastycznych fabuł, mistrzowskiej narracji, epickiego rozmachu i wspaniałej oprawy plastycznej łączącej wyobraźnię z komputerową precyzją.Po "Ruchomym zamku Hauru" Miyazaki zrobił sobie dłuższą przerwę, zapowiadał odejście na emeryturę i coraz więcej czasu poświęcał na produkcję filmów innych reżyserów. Powrócił "Ponyo" (2009) - filmem innym, niż się spodziewano, zwykłą bajką dla dzieci. Ale jaką bajką! Piękną i mądrą jak jego pierwsze filmy i plastycznie wysublimowaną jak te dojrzałe. Pogłoski o emeryturze Miyazakiego są chyba mocno przesadzone.

@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.0003.001.jpg@RY2@

Wojtek Kałużyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.