Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielki kraj małych Obłomówek

3 lipca 2018

Gonczarow potrafił opisać zwyczajne przeżycia znudzonego człowieka w taki sposób, że od jego książki niełatwo jest się oderwać

Czy można opisać carską Rosję z perspektywy łóżka, w którym całymi dniami wyleguje się główny bohater powieści? Sztuka ta udała się Iwanowi Gonczarowowi. Opublikowany w 1859 roku "Obłomow" ugruntował jego pisarską sławę. Książka doczekała się wielu tłumaczeń, m.in. na polski, a także adaptacji scenicznych. Nikita Michałkow przerobił ją na film. Warto go obejrzeć ze względu na malownicze obrazy oddające nastrój stolicy imperium, a także klimat rosyjskiej prowincji połowy XIX wieku.

Ilia Iljicz Obłomow to trzydziestoletni szlachcic mieszkający w Petersburgu przy ulicy Grochowej, "w jednym z wielkich domów, którego mieszkańców starczyłoby na całe powiatowe miasto". Zajmuje się... No właśnie. Sęk w tym, że Obłomow niczym się nie zajmuje. Utrzymuje się z nędznych dochodów przesyłanych mu przez rządcę jego dziedzicznej wioski. Jest dobroduszny, ale pozbawiony silnej woli. Śpi do południa, a potem leżąc w łóżku, układa projekty lepszego życia, których nigdy nie zrealizuje. Z tego letargu nie jest go w stanie wyrwać nawet stan zakochania, w jaki przejściowo popada.

Rodzinna wioska Obłomowa leży daleko na wschód, "już niemal w Azji", w miejscu, gdzie Wołga skręca na południe, kierując się ku Morzu Kaspijskiemu. Okolica ta w pełni zasługuje na nazwę zabitego kąta. Świat ze swoimi sprawami tutaj nie zagląda, a wszystko toczy się tak, jak bywało od zawsze. Nie zdarzają się tu ani kataklizmy, ani wielkie ludzkie dramaty, ani żadne inne wydarzenia godne zapamiętania. Chłopskie "dusze" w Obłomówce poza najbliższymi wsiami znają jeszcze powiatowe miasto, gdzie jeżdżą raz do roku na jarmark. Dalej ich wyobraźnia nie sięga. Ludzie tutejsi żyją takim życiem, jakie mają, i nie pragną żadnych zmian. Wizytówką tej ziemi są krzywe, podparte kołkami ściany chat i szlacheckich dworów.

Takie właśnie miejsce było krajem dzieciństwa Ilii Iljicza. Tylko tam Obłomow czuł się naprawdę szczęśliwy. Mimo że szlachcic już od lat mieszka w Petersburgu, mentalnie nigdy z Obłomówki nie wyjechał.

Gonczarow, syn kupca z nadwołżańskiego Symbirska (dzisiejszy Uljanowsk), sportretował tu kraj własnej młodości i ludzi, wśród których się wychował. Pisarz, który zapoczątkował w Rosji modę na szkice z podróży, trafnie odmalował gnuśną atmosferę rosyjskiej "głubinki". Ta ziemia, przed wiekami zawojowana na Tatarach, pozostaje jakby w zawieszeniu. Wszystko to, co energiczne, poszło dalej, na Syberię. Z drugiej strony daleko stąd nie tylko do Petersburga, lecz także do ośrodków cywilizacji starej Rusi - do Moskwy, Jarosławia czy Włodzimierza.

Rosja Gonczarowa, cała olbrzymia Rosja, w pewnym sensie składała się z takich zapadłych kątów, w których ludzie wiedli swą egzystencję, nie wiedząc, że gdzieś istnieje lepsze życie, o które warto walczyć. Ich życie można porównać do półuśpienia, stanu, w jakim przez większą część dnia znajdował się bohater powieści. Od jego nazwiska przyjęło się w języku rosyjskim określać tę dziwną mieszaninę beztroski i apatii mianem obłomowszczyzny.

Zimny Petersburg nie przypomina Obłomówki, latem nawiedzanej przez kontynentalny żar. Lodowate wiatry wieją tu od północy, od przedmieść położonych po drugiej stronie Newy. To Wyborska Strona, miejsce gdzie "wilki zimą zachodzą", w którym nie śmiałby się osiedlić żaden elegancki mieszkaniec Newskiego Prospektu.

Żaden poza Obłomowem. Leniwemu paniczowi przeszkadza ruch i ożywienie śródmieścia, więc na stare lata (takich jak on starość dopada wcześnie) przeprowadza się na Wyborską Stronę. Tutaj też, wśród kurników i ścinanych mrozem podmiejskich ogródków, kończy swoje błogie i jednostajne życie.

Gonczarow przypomina nam, że europejski, imperialny Petersburg zbudowano na dziewiczych skałach i bagniskach. Zaraz za rogatkami milionowego miasta rozciąga się pustka, powoli wysysająca z osiedlających się w kosmopolitycznej stolicy Rosji, pełnych energii cudzoziemców radość życia i zdolność konstruktywnego myślenia.

Lęk przed ponurym, obcym światem pochłaniającym rosyjską stolicę, podskórnie obecny w "Obłomowie" znajdzie pełny wyraz w późniejszej o pół wieku powieści "Petersburg" Andrieja Biełego. Dekadencki klimat tej książki dobrze oddaje atmosferę ostatnich lat przed wybuchem rewolucji.

Ale nie taka Strona Wyborska dzika, jak się wydawało Gonczarowowi, który oczywiście mieszkał po "lepszej", południowej stronie Newy. W lasach na północ od miasta skryły się wioski mówiących po fińsku Ingrów, rodowitych mieszkańców tych ziem (to "Czuchońcy", o których wspomina Mickiewicz w "Ustępie" III części "Dziadów"). Ci niepiśmienni chłopi aż do początków XX wieku przechowali tradycję ustnego przekazu mitów i legend. Niektórzy z nich znali na pamięć tysiące wersów "Kalevali", narodowego eposu Finów.

W ostatnich dekadach państwa carów Wyborska Strona stała się modna. Tędy jeździli petersburżanie na dacze do pobliskich lasów lub do nieodległej od miasta Finlandii. Tuż przed rewolucją przedmieście wzbogaciło się o egzotyczną atrakcję - buddyjską świątynię służącą nielicznej petersburskiej kolonii Kałmuków i Buriatów. Zbudowano tu także kościół katolicki, gdyż po północnej stronie Newy osiedlało się coraz więcej Polaków. Bliżej śródmieścia stanął też całkiem sporych rozmiarów meczet. Stolica wielonarodowego imperium od samych swoich początków była miastem kulturowych kontrastów.

Współczesną Wyborską Stronę otaczają blokowiska: to sypialnia Petersburga. Obłomow, gdyby żył dzisiaj, na pewno nie chciałby się tu przeprowadzać.

@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.0007.001.jpg@RY2@

FOT. TVP KULTURA

Zakochana Olga (Jelena Sołowiej) bezskutecznie próbuje wyrwać Ilię (Oleg Tabakow) z duchowego letargu

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.