Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zapomniane czeskie diamenty

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czeska Nowa Fala z lat 60. kojarzy się z Milosem Formanem i Jirim Menzlem. Poza ich arcydziełami wydała filmy dziś nieco zapomniane, ale nie mniej ciekawe

Okazją do ich przypomnienia jest cykl "Nowa Fala po czesku", który rozpocznie się 17 stycznia na TVP Kultura. Nieco przewrotnie na początek obejrzymy "Dwóch muszkieterów" Karela Zemana, który do Nowej Fali nigdy by się nie przyznał. Ale był poniekąd jej nieformalnym patronem za sprawą niezwykłych jak na socjalistyczną siermięgę eksperymentów z efektami, animacją, zdjęciami trikowymi. W "Dwóch muszkieterach" stworzył wariację na temat kina płaszcza i szpady w duchu przygód dzielnego wojaka Szwejka, z absurdalnym spojrzeniem na historię.

Ściśle w nurcie Nowej Fali mieszczą się za to "Diamenty nocy" Jana Nemca łączące subiektywną narrację z behawioralnym zapisem świadomości dwóch uciekinierów z transportu do obozu koncentracyjnego. Nemec miesza czas i charakter narracji - sceny ucieczki, migawki zapamiętane z Pragi i getta w Terezinie łączą się w jeden równoważny przebieg ze scenami wizyjnymi. Sytuacja egzystencjalnego ekstremum i kafkowski surrealizm w jednym.

Z kolei "Pierwszy krzyk" Jaromira Jiresa to próba fabularyzacji momentu ludzkich narodzin wywiedziona z niemal dokumentalnej formy zderzonej z obrazową poezją. Przedziwny film, być może najbliższy formalnym poszukiwaniom Goddarda i spółki.

Zupełnie inną twarz czeskiego kina lat 60. prezentuje "O czymś innym" Very Chytilovej. Reżyserka zestawiła losy dwóch kobiet: znanej gimnastyczki i gospodyni domowej z małym dzieckiem. Tę pierwszą oglądamy w reportażowych migawkach, drugą - w konwencjonalnej narracji filmu obyczajowego. Na styku poetyk rodzi się metaforyczny sens zaprawiony feministyczną krytyką naznaczonej stagnacją rzeczywistości.

"Gdy przychodzi kot" Vojtecha Jasnego to z kolei polityczny manifest zakodowany w surrealistyczną baśniową przypowieść o kocie barwiącym ludzi tak, by można było zobaczyć ich wady i charaktery. Realizm socjalistyczny zastąpił Jasny realizmem magicznym, skrywającym wezwanie do buntu, odbijającym jak w zwierciadle aurę politycznej odwilży. Każdy z tych filmów jest inny, ale wszystkie są wciąż świeże, wciąż zaskakują oryginalnością, odwagą formalnych poszukiwań, ujmują absurdalnym humorem, imponują szczerością. Ogląda się je dziś jako coś więcej niż tylko świadectwo pięciu minut wielkości czeskiego kina brutalnie spacyfikowanego po Praskiej Wiośnie 1968 roku.

@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.006b.001.jpg@RY2@

FOT. REUTERS; PAT (2)

Wojtek Kałużyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.