Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Cyrulik zbolałej rosyjskiej duszy

1 lipca 2018

Popatrzcie, jacy wspaniali byliśmy, zanim zmienił nas bolszewizm - podpowiada rodakom Michałkow. I dodaje: teraz też możemy!

 "Cyrulik syberyjski" Michałkowa miał być hołdem złożonym starej, przedrewolucyjnej Rosji. Akcja toczy się za panowania Aleksandra III. W pewnym sensie jest to złoty okres carskiego imperium - państwo rosyjskie modernizowało się wówczas z prawdziwie eurazjatyckim rozmachem, zagłuszającym sygnały nadchodzącego upadku. Z rozmachem zrobiono też sam film - to jedna z najdroższych produkcji w historii rosyjskiego kina. Postać cara zagrał tu sam reżyser. Jednym z ważnych dla filmowej narracji rekwizytów jest pociąg osobowy.

Rosja połowy lat 80. dziewiętnastego wieku była krajem kontrastów, co zdecydowanie, a nawet do przesady, wyeksponował Michałkow. Z jednej strony staroruski pojedynek na kułaki na zamarzniętej rzece i niedźwiedź pojony gorzałką, z drugiej - wychowankowie korpusu kadetów, prowadzący rozmowy nienaganną angielszczyzną ze spotkaną w pociągu cudzoziemką. Wynalezionej w Ameryce maszynie do koszenia syberyjskiej tajgi przyglądają się w milczeniu jacyś Azjaci, zapewne Buriaci albo mieszkańcy Ałtaju, którzy jeszcze niedawno prowadzili tutaj nieskażone cywilizacją życie koczowników. Dwie Rosje, stara i nowa, spotykają się co krok na ulicy, na targu, na defiladzie odbywanej na miejskim placu. Mierzą się spojrzeniami od stóp do głów, jak zapaśnicy przed walką, jednak nie ruszają do brutalnego ataku. Uczony postęp wieku pary i elektryczności współistnieje tu harmonijnie z pierwotną, barbarzyńską żądzą życia i ekspansji.

Rosja Michałkowa mocno przypomina ówczesne Stany Zjednoczone. Widz jednak doskonale wie, na czym polega różnica: próba modernizacji ziemi rosyjskiej zakończyła się rewolucją, po której nastąpiło 70 lat komunistycznego regresu. Stąd bierze się wątek nostalgii, wyraźnie obecny w "Cyruliku syberyjskim". Przecież i u nas mogło potoczyć się tak jak w Ameryce!

Tę lepszą Rosję, kraj sukcesu, już w pierwszych scenach filmu symbolizuje kolej. W przedziale drogi żelaznej spotyka się wszystko, co eleganckie i światowe, a jednocześnie czyste i punktualne. Aż żal bierze, gdy się pomyśli, co stało się z rosyjską koleją po 1917 roku...

Sieć dróg żelaznych, za panowania Aleksandra III stopniowo pokrywająca niezmierzone obszary imperium, była tam istotnie najlepszym miernikiem cywilizacyjnego postępu. Kraj, dotąd trudny do przebycia, jakby ruszył z miejsca. To wtedy narodziła się legenda brodatych kupców, którzy jednego dnia podbijali ceny na giełdzie w Moskwie, drugiego pili szampana w Warszawie albo Łodzi, trzeciego zaś oklaskiwali paryskie tancerki kankana. Mieszkańcy stołecznego Petersburga nawet na krótki niedzielny wypoczynek mogli udawać się do swoich dacz leżących za niedaleką granicą Wielkiego Księstwa Finlandzkiego. A jeśli mieli trochę więcej czasu, wsiadali do pociągu wiozącego ich prosto ku ciepłym plażom Krymu.

W jednej ze scen filmu pociąg zatrzymuje się w środku lasu, na małej stacyjce z napisem "Razwied 71 km". W carskiej Rosji odległości liczono w wiorstach, nie w kilometrach, ale darujmy ten anachronizm Michałkowowi. Istotny jest tutaj ów razwied, czyli mijanka na przystanku jednotorowej kolei. Takich punktów powstały wówczas w Rosji setki, wiele z nich na kompletnym bezludziu. Często po niewielu latach wokół zakładano osady, które po jakimś czasie wyrastały w miasta. Niejedno z miast leżących dzisiaj na trasie kolei transsyberyjskiej narodziło się właśnie z owych razwiedów.

W innej scenie kolejowej "Cyrulika syberyjskiego" stacja drogi żelaznej jest miejscem zbiórki wysyłanych na Sybir katorżników. To również jedna z twarzy "złotej epoki" Aleksandra III. Trzeba pamiętać - a film Michałkowa mimo wspomnianej sceny nie przypomina nam o tym - że władca ten skutecznie tłumił wszelkie ruchy wolnościowe, wzmógł cenzurę, trzymał w ryzach oświatę, prześladował Polaków i Żydów. Taka była w jego pojęciu nieunikniona cena rosyjskiej modernizacji.

Paradoksem historii kolej - symbol postępu - dla Aleksandra III stała się groźnym memento. W 1888 roku pociąg wiozący carską rodzinę wykoleił się w Borkach koło Charkowa. Masywne wagony pędziły zbyt szybko i stoczyły się z nasypu. Car, będąc tęgiej postury, przez jakiś czas podtrzymywał opadający dach zniszczonego wagonu, by ochronić najbliższych przed zmiażdżeniem.

W podzięce za ocalenie rozkazał wybudować w miejscu wypadku dużą cerkiew, jednak utraconego zdrowia nie odzyskał już nigdy. Zmarł w kilka lat później. Jego syn Mikołaj był ostatnim carem Rosji. Bolszewicy zamordowali go razem z całą rodziną.

@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.196.0007.001.jpg@RY2@

Pojedynek na pięści, tradycyjna rozrywka rosyjskich mężczyzn, to jedna z bardziej malowniczych scen filmu

Jacek Borkowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.