Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dwie ojczyzny Akina

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nagrodzone w Wenecji "Soul Kitchen" to kolejne ogniwo cyklu Fatiha Akina. Fascynujący i zaskakująco pogodny portret Hamburga oraz ludzi szukających swojego miejsca w imigracyjnej rzeczywistości

Fatih Akin, urodzony w Hamburgu syn tureckich imigrantów, po raz kolejny portretuje swoje rodzinne miasto.

"Soul Kitchen" fabularnie nawiązuje do nieznanego w Polsce filmu "Solino" z 2002 roku - opowieści o włoskiej rodzinie, która w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przybyła do Niemiec i otworzyła pierwszą pizzerię w Zagłębiu Ruhry. "Soul Kitchen" jest jednak tytułem zdecydowanie pogodniejszym. Na przedmieściach Hamburga, w rytmie świetnie dobranych soulowych evergreenów oglądamy prostą historię o kuchni i życiu. Grecki emigrant Zinos Kazantsakis (Adam Bousdoukos) ma jak najlepsze chęci, ale brakuje mu farta. Jego lokal bankrutuje, dziewczyna decyduje się na wyjazd do Szanghaju, brat to kryminalista, a zatrudniony kucharz wykazuje skłonności psychopatyczne. Jednak jak w każdej bajce kiedy wydaje się, że gorzej być nie może - zaczyna dziać się lepiej.

"Soul Kitchen" to tytuł bez wygórowanych ambicji. Akinowi tym razem chodziło jedynie o dobrą rozrywkę, rodzaj bajki zaadresowanej dla miłośników kuchni i - być może przede wszystkim - muzyki. Soundtrack z "Soul Kitchen" to wybuchowa mieszanka funky (Kool & The Gang, Quincy Jones), soulu (Sam Cookie), niemieckiego electropopu oraz greckiego folkloru. W tej dziedzinie Akin jest zresztą prawdziwym koneserem. "Muzyka to mój jedyny nałóg - mówi. - Nie kupuję już papierosów, nie palę trawki, wszystkie pieniądze wydaję na winyle".

"Soul Kitchen" to równocześnie filmowa opowieść o Hamburgu: rodzinnym mieście reżysera. Twórca "Głową w mur" mitologizuje dobrze mu znane dzielnice i miejsca. Filmowy Hamburg staje się miastem enigmą, w którym wszystko, co dobre, może się wydarzyć. A grająca w "Soul Kitchen" główną rolę, kultowa dzielnica Hamburga - Wilhelmsburg z charakterystycznym mostem unoszącym się nad Łabą - przypomina Akinowi Istambuł przedzielony Cieśniną Bosforską. Dwie ojczyzny.

W Niemczech mieszka ponad dwa miliony Turków. Fatih Akin, jak wielu zmagających się z codziennością młodych Turków, jako nastolatek działał na granicy prawa, na szczęście szybko wpadł na pomysł pracy w lokalnej telewizji. W wywiadach podkreślał, że to właśnie dzięki temu ocalał.

Był błyskotliwy, przebojowy, przystojny - nic dziwnego, że szybko został dostrzeżony i błyskawicznie stał się autorytetem w sprawie mniejszości tureckiej. Zaczął realizować reportaże, potem krótkometrażówki, a w 1998 roku zadebiutował w fabule.

Film "Szybko i bezboleśnie", nagrodzony między innymi na festiwalu w Locarno, wyznacza krąg tematycznych poszukiwań Akina. Chodzi o zbiorowy portret mniejszości tureckiej w Niemczech, niewidzialnych mieszkańców wielkiego miasta, a także, w sensie psychologicznym, o przemoc, hipokryzję, utrwalone poczucie drugorzędności. W świetle ożywionych dyskusji dotyczących choćby noszenia w niemieckich szkołach muzułmańskich chust oraz zmuszania młodych dziewczyn do rezygnowania z lekcji wychowania seksualnego, opowiadane przez Akina historie znajdują wyraźny, aktualizujący stempel.

"Głową w mur", najgłośniejszy tytuł w dorobku reżysera, był perfekcyjnie zrealizowaną obroną tureckiej tożsamości w przyszywanej ojczyźnie. Jego kolejny film - równie szeroko komentowane "Na krawędzi nieba" - to podróż poza granice rzeczywiste (Niemcy - Turcja), duchowe (konflikt matki i córki, erotyczny związek dwóch kobiet), a przede wszystkim granice przyzwyczajeń widza. W dokumencie "Życie jest muzyką" Akin udowodnił, że tętniący życiem Istambuł naprawdę jest muzyką. Do tematu emigracji z konieczności lub z wyboru powracał również w znakomitych dokumentach. Film "Kiedy myślę o Niemczech - zapomnieliśmy wrócić" z 2001 roku był poświęcony losom jego rodziny. Ojciec Akina, który przyjechał do Hamburga w 1965 roku z Filyos, małej rybackiej wioski na wybrzeżu Morza Czarnego, mówił do kamery: "Miałem zostać w Niemczech najwyżej dwa lata, mieszkam do dzisiaj".

@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.196.0025.001.jpg@RY2@

Łukasz Maciejewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.