Z filmowego archiwum Toru
Kultowy w latach 80. przebój dla młodzieży i znakomity debiut Macieja Dejczera. Rynek DVD wreszcie przypomina ważne polskie filmy, choć niekoniecznie te, które zaliczamy do klasyki
W świetnej serii DVD "Ale filmy" przypominane są rodzime tytuły, które w większości nie były dotychczas wydane na DVD. Po perłach zalegających w archiwach TVP czeka nas seria filmów z katalogu Studia Filmowego "Tor". Edycję rozpoczęła "Lekcja martwego języka" w reżyserii Janusza Majewskiego, kolejnymi tytułami są "Boże skrawki" Jurka Bogajewicza, "300 mil do nieba" Macieja Dajczera i "Cudowne dziecko" Waldemara Dzikiego. W następnych miesiącach ukażą się zaś m.in. "Medium" Jacka Koprowicza i "Nowy Jork, czwarta rano" Krzysztofa Krauzego.
Zespół Filmowy Tor (obecnie Studio Filmowe Tor) to jedna z najważniejszych produkcyjnych marek polskiego kina. Tutaj powstały m.in. "Brzezina" Wajdy, "Aria dla atlety" Bajona, "Barwy ochronne" Zanussiego, "Dekalog" Kieślowskiego, a w ostatnich latach choćby "Weiser" Marczewskiego czy "Pręgi" Piekorz. Artystyczny styl Toru wyznaczała zawsze osobowość szefów artystycznych studia, przede wszystkim Stanisława Różewicza i od 1980 roku Krzysztofa Zanussiego. Jak łatwo się domyślić, w Torze promowane było kino tradycyjne, rzadko eksperymentujące z formą, ale niepozbawione wartości intelektualnych.
W tym układzie pierwszy wybór DVD, będący podsumowaniem czterdziestotrzyletniej działalności studia, wydaje się dosyć nieoczywisty. Poza wspaniałą "Lekcją martwego języka" Janusza Majewskiego wydane zostały bowiem tytuły, które stanowiły margines działalności produkcyjnej Toru.
Na przykład "Cudowne dziecko" Waldemara Dzikiego z 1986 roku to unikalny w Polsce przykład widowiskowego kina familijnego. Bohaterem polsko-kanadyjskiej koprodukcji jest chłopiec (gra go Kanadyjczyk Rusty Jedwab) obdarzony nadzwyczajnymi zdolnościami: w jego obecności psują się sprzęty domowe, a zawartość puszek z żywnością niefortunnie wylewa się na gości przyjęcia. Jednak, jak to bywa w historyjkach z morałem, Piotrek dzięki wyjątkowemu darowi zapobiegnie gigantycznej katastrofie ekologicznej.
"Cudowne dziecko" oglądane dzisiaj to tylko niegroźny oldskul zaadresowany wyłącznie do trzydziestolatków, którzy w wieku dziesięciu lat stali w długiej kolejce do kina, a następnie z wypiekami na twarzy oglądali pokrzepiającą historię o cudach niemożliwych do spełnienia.
Zupełnie inną propozycją jest "300 mil do nieba" - porywający debiut Macieja Dajczera z 1989 roku, nagrodzony m.in. na festiwalu w Cannes i nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej. Oparty na faktach film o brawurowej ucieczce braci Zielińskich (znakomite dziecięce role Rafała Zimowskiego i Wojciecha Klaty), którzy z komunistycznej Polski wyjechali pod podwoziem tira do Szwecji, po latach staje się przejmującą, uniwersalną opowieścią o szukaniu szczęścia i dziecięcych marzeniach - w których nie ma miejsca na świadomość ryzyka i konsekwencji. Jednocześnie ten wybitny film przypomina, że nie każdy reżyserski talent rozwija się tak, jak tego oczekujemy. Dejczer po zrealizowaniu "Bandyty" od lat zadawala się jedynie reżyserowaniem seriali.
Problematyczny jest również przykład Jurka Bogajewicza. Nakręcił w USA kilka ciekawych filmów (na przykład "Annę" z nominowaną do Oscara Sally Kirkland albo "Trzy serca" w Williamem Baldwinem), w Polsce, w 2001 roku, zrealizował "Boże skrawki" - smutną opowieść o dzieciństwie (świetne role Haleya Joela Osmenta i Olgi Frycz) wobec holokaustu. Od tego czasu on także zajmuje się wyłącznie serialami... Jak widać, Tor reżyserskich karier, to także koleiny.
@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.196.029a.001.jpg@RY2@
"300 mil do nieba"
@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.196.029a.002.jpg@RY2@
"Boże skrawki"
Łukasz Maciejewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu