Ludzie z pasją nie tracą jej po godzinach służby
Dla kontrolerów czas na odreagowanie przychodzi dopiero po pracy
Zawód kontrolera ruchu lotniczego należy do najbardziej stresujących i jednocześnie najtrudniejszych na świecie. Ciągła odpowiedzialność za życie setek osób, świadomość, że nie można popełnić najmniejszego nawet błędu, a równocześnie każdą decyzję należy podejmować w mgnieniu oka, wywołują napięcie, które jest nieodłączną częścią tej profesji.
Kontrolerzy wielokrotnie podkreślają, że na służbie nie ma miejsca na nerwy. Każdą swoją decyzję muszą spokojnie, acz szybko rozważyć, każdego słowa być pewni, wszak od ich zachowania zależy los załóg i pasażerów setek samolotów.
Po kilku godzinach dziennie z najwyższym poziomem adrenaliny, nierzadko również w życiu prywatnym poszukują oni ekstremalnych doznań. Sami kontrolerzy żartują, że pośród nich można chyba znaleźć osoby z każdym możliwym hobby, poza Base Jumpingiem, uchodzącym za najbardziej niebezpieczny i ryzykowny ze sportów.
Po godzinach kontrolerzy między innymi skaczą więc ze spadochronem, pilotują samoloty, zdobywają najwyższe górskie szczyty, nurkują i ścigają samochodami oraz motocyklami.
- Nasz zawód w pewnym sensie przyzwyczaja nas do adrenaliny. Powoduje, że również po pracy nierzadko poszukamy dodatkowych bodźców i emocji. Warto jednak pamiętać, że jako kontrolerzy potrafimy doskonale łączyć "najwyższe obroty" z pełnym skupieniem - mówi Damian Bochyński, kontroler obszaru z Warszawy. - Ta umiejętność koncentracji i zachowania kontroli nawet w ekstremalnych warunkach umożliwia nam osiąganie sukcesów także w życiu prywatnym, czego doskonałym przykładem jest ściganie się na motocyklowym torze przy naprawdę dużych prędkościach, gdy każda decyzja musi być podjęta w ułamku sekundy i nie ma miejsca ani na błędy, ani na zawahanie. Bochyński wie to znakomicie. Sam po godzinach pracy startuje w wyścigach motocyklowych (np. w Pucharze Suzuki GSXR), a jakby tego było mało, jego drugą pasją jest akrobacja samolotowa, gdzie sprawdza się jako pilot.
Warto pamiętać, że około 40 proc. kontrolerów w Polsce to kobiety. Codziennie wykonują one tę samą ciężką i odpowiedzialną pracę, co ich koledzy - bez taryfy ulgowej. Podobnie jest po pracy. Są wśród nich szybowniczki, motocyklistki czy miłośniczki wędrówek po najwyższych górskich szczytach, zresztą z długą listą sukcesów.
Nie wszyscy kontrolerzy specjalizują się jednak w poszukiwaniu ekstremalnych doznań także po pracy. Jak mówią sami, są wśród nich również zupełnie "normalni" miłośnicy kina, dobrej literatury i sportu, który zarówno uprawiają go, jak i kibicują ze swoimi dziećmi. Wielu z nich kocha podróże. Wszystkich łączy pewnością to, że gdy już się w coś zaangażują robią to na najwyższym poziomie - podobnie jak w pracy.
Nierzadkie są też małżeństwa kontrolerów. Obecnie wśród polskich kontrolerów jest kilka takich par. Wszystkie poznały się w pracy.
Praca w jednym miejscu, szczególnie tak specyficzna, z pewnością zbliża i ułatwia też zrozumienie emocji partnera w trudniejszych chwilach. Za to zmianowy system pracy bardzo utrudnia wspólne spędzanie czasu, zwłaszcza kiedy dochodzi wychowywanie dzieci - to staje się już prawdziwym wyzwaniem logistycznym.
@RY1@i02/2012/204/i02.2012.204.21400040f.802.jpg@RY2@
Damian Bochyński, na tzw. Małej Patelni poznańskiego toru wyścigowego
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu