Forever young
Czasami zawód, jaki wykonujecie, potrafi skutecznie zatruć wam życie prywatne. Lekarze wiedzą, o czym mówię - zawsze znajdzie się przyjaciel bądź członek rodziny, który o 4 nad ranem zadzwoni do was z prośbą, byście mu doradzili środek na pryszcze. Nie dość, że musicie zaglądać do gardeł i innych otworów w ciałach obcych ludzi, to po całym dniu spędzonym w pracy w progu waszej sypialni wita was sąsiadka domagająca się pędzelkowania migdałków. Niewiele lepiej mają informatycy. A to trzeba na nowo zainstalować system operacyjny siostrze, to znowu uzdrowić klawiaturę kumpla.
Zdarza się, że sam też jestem proszony o pomoc - w wyborze samochodu. Ostatnio przyszedł do mnie wicenaczelny, który postanowił wymienić swoją leciwą hondę F-RV na coś nowego. A to wróżyło same problemy. Bo z tym autem jest jak z nokią 6310 - choć liczy ze sto lat, ma styl i lekkość cegły, to znam ludzi, którzy zarzekają się, że nie wymienią jej na nic nowego, dopóki fiński koncern nie zdecyduje się reaktywować modelu. I tak ktoś, kto jeździ F-RV najchętniej wymieniłby ją na inną F-RV. Tyle że ten model nie jest już produkowany. Ale wice to wice, więc nabrał ochoty na inne auto - Mitsubishi Lancera. Szczerze mu odradzałem, sugerując parę lepszych, moim zdaniem, alternatyw. Łącznie z audi. Ale gdy o nim usłyszał, najpierw odrosły, a następnie posiwiały mu włosy, a skóra przybrała fakturę skorupy orzecha włoskiego. Stwierdził, że w audi czułby się o 20 lat starszy. A to oznaczałoby, że już by nie żył.
Jeszcze dekadę temu zgodziłbym się z nim. Ówczesne audi produkowano z myślą o niemieckich emerytach, którzy zapragnęli przemieszczać się między kościołem, Lidlem a domem spokojnej starości czymś szybszym i bardziej luksusowym niż balkonik. We wnętrzach dawnych audi pachniało naftaliną, a ich układy kierownicze były równie precyzyjne jak snajper po opróżnieniu butelki whisky.
Ale dzisiaj auta projektowane w Ingolstadt są inne. Jeździłem ostatnio modelem A4 z silnikiem 2.0 TFSI, napędem na cztery koła i sportowym pakietem S-line. Ten samochód ma moc odmładzającą. Siadacie w fantastycznie wyprofilowanym fotelu, zaciskacie dłonie na mięsistej, obszytej skórą kierownicy, skrzynię biegów i układ kierowniczy ustawiacie w trybie sport, wciskacie gaz i automatycznie przenosicie się w czasy, gdy mieliście 20 lat. Daję słowo, nie miałem bladego pojęcia, że jazda audi może dawać tyle frajdy i wprawiać w tak dobry nastrój. Spontanicznie reagujący na każde dodanie gazu silnik, idealnie zestrojone zawieszenie, pewny układ kierowniczy - wszystko to sprawia, że macie ochotę figlować na drodze. I odnosicie wrażenie, że pod maską czai się sporo więcej niż 211 fabrycznych koni. Fakt - potrafią wypić. Zależnie od stylu jazdy średnio 10 - 12 litrów. Ale przecież za młodu też nikt z nas nie bawił się o suchym pysku.
O jakości wykonania i materiałów nie ma co się rozpisywać, bo mamy do czynienia z niemieckim samochodem klasy premium, a to wystarczająca rekomendacja. Za to nikomu dorosłemu nie polecam siadania na tylnej kanapie audi. Chyba że mina przeciwpiechotna urwała mu nogi albo jego przodkowie byli Pigmejami. Z tyłu "a czwórki" jest ciasno. Ale w sumie wasze miejsce jest za kierownicą, więc o siedzących za waszymi plecami nie będziecie się martwili. Tylko koniecznie zamówcie jakiś lepszy system audio, żeby zagłuszyć ich jęki. Ten oferowany w standardzie jest żenująco słaby.
Reasumując, w nowym A4 można poczuć się atrakcyjnym, spełnionym, szczęśliwym i młodszym. Niestety, mimo to wice i tak go nie kupi. Ale tym razem z zupełnie innego powodu - żony. Pozostaje zatem lancer. I nawet mam plan, jak go przekonać, by była to wersja Evolution X.
@RY1@i02/2012/140/i02.2012.140.18600100a.801.jpg@RY2@
Audi A4
@RY1@i02/2012/140/i02.2012.140.18600100a.802.jpg@RY2@
Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Łukasz Bąk
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu