Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Książka ciężka jak wojskowe buty

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Gregory Hartley to prawdziwy twardziel. Jako żołnierz i doradca amerykańskiego wywiadu łamał podczas przesłuchań nawet najbardziej opornych. Poznając jego doświadczenia, rozgryziesz każdego biznesowego rywala. To obietnica, którą składa czytelnikowi "Najniebezpieczniejsza książka o biznesie, jaką przeczytasz w swoim życiu". Niestety, nie potrafi jej spełnić.

Próba przekładania metod wojskowo-szpiegowskich na realia robienia interesów nie jest niczym nowym. Prywatny biznes od lat korzysta z usług byłych żołnierzy, komandosów czy szpiegów. Również w Polsce. Wystarczy przypomnieć choćby omawiany w tym miejscu kilka tygodni temu poradnik gen. Romana Polki "RozGROMić konkurencję". Publikacja Polki w porównaniu z "Najniebezpieczniejszą książką o biznesie" wygląda jednak jak rycerskie metody chorągwi Jagiełły w zestawieniu z hitlerowską wojną totalną.

Rady Hartleya dla biznesu są bowiem tak brutalne i cyniczne, że czytelnikowi cierpnie skóra. Autor namawia do ciągłego manipulowania rozmówcami, totalnego indywidualimu, eliminowania w zarodku wszelkich zagrożeń dla własnej biurowej pozycji i pozbywania się pracowników, którzy stali się balastem.

Hartley uczy czytelników, jak przeprowadzać profesjonalne profilowanie osobowościowe wszystkich osób, które nas otaczają: kontrahentów, klientów, przełożonych, podwładnych i współpracowników. Radzi tworzyć ich psychologiczne mapy, tak aby wiedzieć, gdzie są ich słabe punkty, na które można w razie potrzeby nacisnąć. Pokazuje sztuczki psychologiczne, jakich warto użyć w celu wywołania i rozpoznania prawdziwych emocji swojego rozmówcy (to słabsza i mało odkrywcza część książki). Daje wykład skutecznych metod prowadzenia przesłuchań (to z kolei najlepszy fragment) oraz sposobów budowania sieci kontaktów na wzór siatki wywiadowczej złożonej z informatorów, agentów i wtyczek.

Znając realia wojskowo-szpiegowskie tylko z filmów, trudno wyrokować o profesjonalizmie Hartleya. Niewykluczone, że służąc froncie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej dzięki swoim trikom złamał niejednego oficera armii Saddama Husajna. Można jednak zastanowić się nad sensem zastosowania jego metod w biznesie. I tutaj pojawiają się poważne wątpliwości. Dotyczące choćby fundamentalnego założenia, że biznes jest jak wojna. Brzmi dobrze. Ale czy ma to wiele wspólnego z rzeczywistością pracy w banku czy sprzedawania jogurtów? Na wojnie musisz być silniejszy i brutalniejszy od przeciwnika, bo toczy się tam walka na śmierć i życie. Robienie interesów ani tym bardziej robienie kariery w korporacji taką walką nie jest. Tu możesz odpuścić, a mimo to przetrwać. Czasem wrzucenie na luz jest wręcz wskazane. W końcu większość twoich klientów czy nawet pracowitych rywali pozostanie wokół ciebie przez kolejne lata. Korzystając z rad Hartleya, może i raz wystrychniesz ich na dudka, ale narobisz sobie wrogów i zyskasz opinię manipulatora. A w przeciwieństwie do rasowego szpiega nie masz przecież żadnej centrali, do której możesz czmychnąć po zdemaskowaniu i w której obsypią cię orderami.

Jest jeszcze jeden zarzut. Mało merytoryczny, ale kluczowy. Hartleya czyta się źle. Długo się zastanawiałem dlaczego, aż wreszcie zrozumiałem. W książce nie ma za grosz dowcipu. Ani jednego. Jego książka może i jest niebezpieczna, ale zarazem ciężka. Jak wojskowe buty. Zostawmy je więc w koszarach, zamiast wchodzić w nich do biznesowego city.

@RY1@i02/2012/083/i02.2012.083.186001200.802.jpg@RY2@

Gregory Hartley, Maryann Karinch. "Najniebezpieczniejsza książka o biznesie, jaką przeczytasz w swoim życiu", Helion/OnePress, Gliwice 2012

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.