Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Checklista kontra mózg na kokainie

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Atul Gawande jest wziętym bostońskim chirurgiem, którego kolejne bestsellerowe książki pozwalają nawet największemu ignorantowi zrozumieć, co to właściwie oznacza być lekarzem i stać ze skalpelem nad rozciętym brzuchem uśpionego pacjenta. W przetłumaczonej właśnie na polski "Potędze checklisty" 47-letni chirurgopisarz przeskoczył jednak samego siebie. Książką, której przeczytanie powinno być obowiązkiem każdego menedżera, wszedł do pierwszej ligi teorii zarządzania.

Na początku jest oczywiście sporo krwi, balonikowania tętnic i intubacji dotchawicznej. Gawande musi nam przecież pokazać, że praca lekarza to nie przelewki. Każda operacja to zupełnie nowy przypadek, wymagający nie tylko celnej diagnozy, ale przede wszystkim udanej współpracy w kilkuosobowym zespole działającym pod olbrzymią presją czasu. Co zrobić, by nie poczuć się przytłoczonym odpowiedzialnością, a jednocześnie nie popaść w zgubną, brzemienną w skutki rutynę? Gawande ma pewien pomysł. Nie wiąże się on ani z koniecznością zatrudnienia dodatkowego personelu, ani inwestowania w drogi nowoczesny sprzęt. Tym pomysłem jest zwyczajna... lista kontrolna. Ot, kartka papieru, na której wcześniej spisane zostały krok po kroku banalne czynności, które należy wykonać: umycie rąk, dezynfekcja skóry brzucha pacjenta, potwierdzenie jego tożsamości, przedstawienie się z imienia i nazwiska reszcie zespołu operacyjnego. Banalne? Skądże znowu! Przeprowadzone przez Gawandego (na zlecenie WHO) badania w kilkunastu szpitalach na całym świecie dowiodły, że wprowadzenie takiej listy kontrolnej zmniejszyło odsetek operacji zakończonych fatalnymi komplikacjami nawet o kilkanaście procent.

Zachęcony pozytywnymi doświadczeniami z medyczną listą kontrolną Gawande wyrusza na poszukiwanie jej odpowiednika w innych dziedzinach życia, gdzie liczą się koordynacja i precyzja przy wykonywaniu bardzo nieraz skomplikowanych przedsięwzięć. Pokazuje listy kontrolne w budownictwie (dzięki którym nie zawalają się domy) czy lotnictwie (przykłady katastrof, których udało się uniknąć właśnie dzięki dobrej checkliście). A potem namawia do stosowania ich w innych dziedzinach. W inwestowaniu checklista najlepiej uodporni nas na chorobę zwaną mózgiem na kokainie: biznesowa okazja tak bardzo nas nęci, że wpadamy w euforię i zapominamy o wszystkich kontrargumentach. Wówczas odfajkowanie najzwyklejszej listy pozwala zyskać nowy dystans. Podobnie jest w przypadku praktyki adwokackiej, gdy budującemu swoją argumentację prawnikowi z powodu nadmiernej rutyny zdarza się przeoczyć ważny punkt mogący przynieść zwycięstwo. Tu checklista też może pomóc. Gawande uczy, jak budować dobre (to zwykle znaczy krótkie) listy zadań. Mówi, jak nie zabijać nimi kreatywności - a wręcz przeciwnie - wspomagać ją i w wymierny sposób podnosić skuteczność wszystkiego, co robimy.

Poza wszystkim jednak "Potęga..." jest warta uwagi również ze względu na błyskotliwy literacki warsztat (co nie tak częste w przypadku poradników biznesowych). Nie wiem, jakim chirurgiem jest Gawande, jako autor sprawdza się natomiast świetnie. Jego literacki sznyt to efekt wieloletniej współpracy z legendarnym "New Yorkerem". I to - prócz olbrzymiej wiedzy na temat krzepliwości krwi, nacięć czy wyrostków robaczkowych - czuje się na każdej stronie tej świetnej książki.

@RY1@i02/2012/024/i02.2012.024.186001200.803.jpg@RY2@

Atul Gawande, "Potęga checklisty", Znak, Warszawa 2012

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.