Agent arogant
Krytycy i widzowie zachwycają się nowym Bondem - że taki ludzki, że zagubiony, że ze słabościami. I to się większości podoba. Ale nie mnie. Ja wolałem superbohatera, który w dwie godziny był w stanie ustrzelić równie dużo czarnych charakterów co czarnoskórych modelek. Bonda z laserem w zegarku, wybuchającą gumą do żucia i w krawacie od Versacego. Taki Bond mnie bawi. Gdybym chciał się zdołować i zadumać nad złożonością psychiki głównego bohatera, poszedłbym do kina na coś polskiego.
Obawiam się jednak, że moje zdanie nie powstrzyma hollywoodzkich reżyserów i scenarzystów przed dalszym uczłowieczaniem superbohaterów. Krzywdę wyrządzili nie tylko Bondowi, lecz także Batmanowi. I jestem pewien, że lada chwila dobiorą się do Supermana, Hulka i Spider-Mana. Ten pierwszy w kolejnej części będzie cukrzykiem, drugi impotentem, a trzeciego zagra Krystyna Janda. Wszystko będzie takie ludzkie i prawdziwe.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.