Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Agent arogant

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Krytycy i widzowie zachwycają się nowym Bondem - że taki ludzki, że zagubiony, że ze słabościami. I to się większości podoba. Ale nie mnie. Ja wolałem superbohatera, który w dwie godziny był w stanie ustrzelić równie dużo czarnych charakterów co czarnoskórych modelek. Bonda z laserem w zegarku, wybuchającą gumą do żucia i w krawacie od Versacego. Taki Bond mnie bawi. Gdybym chciał się zdołować i zadumać nad złożonością psychiki głównego bohatera, poszedłbym do kina na coś polskiego.

Obawiam się jednak, że moje zdanie nie powstrzyma hollywoodzkich reżyserów i scenarzystów przed dalszym uczłowieczaniem superbohaterów. Krzywdę wyrządzili nie tylko Bondowi, lecz także Batmanowi. I jestem pewien, że lada chwila dobiorą się do Supermana, Hulka i Spider-Mana. Ten pierwszy w kolejnej części będzie cukrzykiem, drugi impotentem, a trzeciego zagra Krystyna Janda. Wszystko będzie takie ludzkie i prawdziwe.

Gdyby producenci samochodów podchodzili do swojej pracy tak, jak robią to producenci filmowi, dziś jeździlibyśmy autami, które są beznadziejne. Ferrari przyspieszałoby do 500 km/h w cztery sekundy, po czym od razu by eksplodowało. To bez wątpienia - jak mawiają krytycy filmowi - "przykułoby uwagę widza". Zaś elementem zaskoczenia mógłby być bagażnik o pojemności tysiąca litrów, który da się otworzyć wyłącznie łomem.

Na szczęście takie zwroty akcji są obce większości koncernów. Szczególnie niemieckich. W Audi najdrobniejsze zmiany muszą być konsultowane: z kierownictwem działu, z zarządem firmy, jej radą nadzorczą, inwestorami, władzami regionu oraz z samym Bundestagiem. A wszystko w trosce o to, żeby czegoś nie zepsuć. Weźmy na przykład takie Q5. Ten SUV Audi swoją premierę miał w 2008 roku, a pod koniec ubiegłego przeprowadzono jego facelifting. O ile przy tej okazji inne marki wypruwają z auta większość flaków i w ich miejsce wsadzają zupełnie nowe, w Q5 wymieniono w zasadzie reflektory. Jeden z inżynierów wytłumaczył to tak: "W sumie to auto jest tak dobre, że nie bardzo wiedzieliśmy, co można w nim jeszcze ulepszyć". I całkowicie się z nim zgadzam.

Q5 nie ma nic wspólnego ze "Skyfall". Jest jak "Moda na sukces" - wystarczy, że obejrzeliście dwa odcinki, pierwszy i 5436, a bez trudu się domyślicie, co się działo w pozostałych. Chodzi o to, że audi jest przewidywalne. Wszystko znajduje się tu na właściwym miejscu, jest proste w obsłudze, a w dodatku świetnie wykonane. Nie znam drugiego auta, które po zatrzaśnięciu drzwi tak dobrze izolowałoby od świata zewnętrznego. Zasługa w tym również dopracowanego zawieszenia i wyjątkowo sprawnego napędu na cztery koła. Podczas gdy w innych samochodach w panice hamujecie przed każdym ośnieżonym zakrętem, w Q5 dodajecie gazu i suniecie po łuku jak po torach. To auto w zimowych warunkach nie zachowuje się pewnie. Ono jest wręcz arogancko pewne. Nie macie pojęcia, które koło akurat jest napędzane, a które przyhamowuje, bo nad wszystkim czuwają procesory, sprzęgła i trybiki ukryte w podwoziu. Nie mam pojęcia, kto to wszystko opracował, ale jestem pewien, że pochodzi z Brwinowa - gminy, która do tego stopnia walczy z nadciśnieniem tętniczym swoich mieszkańców, że nie używa soli nawet do posypywania dróg.

Chcecie teraz usłyszeć coś złego o tym aucie? Nic z tego, bo przechodzimy do trzylitrowego diesla sprzężonego z siedmiobiegowym automatem. Ten duet lubi się bardziej niż Depardieu z Putinem. Moc, którą dysponuje motor (245 koni) i jego wygłuszenie, płynność pracy skrzyni, ich spontaniczna, ale nienerwowa reakcja na każde dodanie gazu - wszystko to powoduje, że jedynym sprawniejszym środkiem transportu od Q5 jest odrzutowiec Gulfstream.

Niestety, lekkość prowadzenia, przewidywalność i komfort mają także swoje złe strony. Kiedy jedziecie audi 140 km/h, wydaje się wam, że stoicie w miejscu, więc głębiej wciskacie pedał gazu. Za całkowicie normalną i bezpieczną uznajecie prędkość 180-200 km/h, a to znacząco zwiększa prawdopodobieństwo, że pamiątkami z wakacyjnej podróży po Polsce wypełnicie cały album zdjęciowy.

Zapewne Q5 nie zachwyciłoby mnie tak bardzo, gdybym testował je w środku lata. Wtedy uznałbym je za ciężkie, zachowawcze i pozbawione ikry. Ale miałem okazję jeździć nim w warunkach srogiej zimy, a w takich nie dorównują mu żadne bmw czy mercedes. Dlatego nadaję mu tytuł motoryzacyjnego Bonda - eleganckiego, inteligentnego, bardzo dobrze zbudowanego i aroganckiego. Kobiety go pokochają, a mężczyźni zapragną być tacy jak on.

@RY1@i02/2013/018/i02.2013.018.00000130d.803.jpg@RY2@

Audi Q5 3.0 TDI

@RY1@i02/2013/018/i02.2013.018.00000130d.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.