Precz ze spójną opowieścią!
Taleb przekonuje, że logika zdarzeń w gospodarce nie jest ani linearna, ani ciągła, ani stała. Że w niej B czasem nie wynika z A
Mateuszem Walewskim
O jakiej książce mi pan dziś opowie?
Chciałem porozmawiać o książkach, które pozwalają czytać inne książki.
Hm, co to znaczy?
Od dawna mam wrażenie, że z książkami jest pewien problem. Im lepiej się jakąś czyta, tym problem większy.
Jak to?
Weźmy książkę z gatunku publicystyki ekonomicznej. Jeśli ktoś ma się nią zainteresować, ona musi oferować spójną opowieść. Bo wszyscy takie opowieści lubimy. Problem polega tylko na tym, że im ta opowieść bardziej spójna i im bardziej jedno w niej wynika z drugiego, tym mniej taka książka ma wspólnego z rzeczywistością. I jeżeli potraktujemy ją zbyt poważnie - a publicystyka ekonomiczna z zasady domaga się poważnego potraktowania - to możemy napytać sobie kłopotów.
Jakiś przykład?
Weźmy choćby książki Karola Marksa. Genialne w wytykaniu kapitalizmowi jego słabych punktów, ale zbyt proste w warstwie politycznych rekomendacji. Problem z Marksem polega na tym, że jego błędna wizja gospodarki i społeczeństwa była spójna, a więc atrakcyjna intelektualnie. Stąd zrodził się cały łańcuch dalszych zdarzeń. Ta spójność stała się przyczyną niesłychanej popularności marksizmu na przełomie XIX i XX w., a jej owocem były próby przeszczepienia recept niemieckiego filozofa do polityki, czego efektem była rewolucja radziecka. A więc eksperyment zaszczepienia zbyt prostej wizji gospodarki w warunkach zupełnie odmiennych od tych, o których Marks pisał. Przecież przewidywał, że kapitalizm pęknie w krajach najbardziej uprzemysłowionych, takich jak Wielka Brytania. I że tamtejsze społeczeństwa przejdą na nowy, dla niego nieuchronny etap rozwoju. Rzeczywistość była bardziej skomplikowana. I rewolucja komunistyczna zwyciężyła w Rosji - kraju biednym i słabo uprzemysłowionym. Była to prawdopodobnie jedna z przyczyn, dla których tragedia, jaką zawsze jest rewolucja, tam przybrała wyjątkowo okrutną postać. A kraj nie może się z niej podnieść do tej pory.
Chyba rozumiem, o co panu chodzi. Proszę jeszcze tylko powiedzieć, jakie książki mogą nas przed tym ochronić?
Wśród nowszych publikacji taką szczepionką przeciwko prostym narracjom widzę w dziełach Nassima Taleba. Nie potrafię powiedzieć, czy bardziej to widać w "Antykruchości", czy w "Czarnym łabędziu" (wkrótce zostanie wydany po polsku - red.). Czytałem je jedną po drugiej i trochę mi się zlewają w jedną całość.
Bo i ich autor ma bardzo chaotyczną manierę pisania.
To prawda. Jego książki nie są szczególnie uporządkowane. I w tym tkwi również ich siła. Bo Taleb próbuje nas w nich przekonać do tego, że logika zdarzeń - zwłaszcza na takim polu jak gospodarka - zazwyczaj nie jest ani linearna, ani ciągła, ani stała. Że tutaj czasem B wynika z A, zaś czasem nie wynika. A ekonomiści i komentatorzy woleliby, żeby zawsze wynikało. Bo wszyscy lubimy spójne opowieści. Dlatego człowiek inteligentny powinien raczej pozwolić, by jego myśli krążyły niczym niespieszny wędrowiec, który czasem się zgubi, czasem pójdzie naokoło, ale zawsze zobaczy dzięki temu coś nowego. Coś, czego by nie dostrzegł, wybierając najprostszą drogę z A do B.
Czy wśród takich szczepionek na zbyt proste opowieści ma pan jeszcze jakieś inne lektury niż Taleba?
Mam. Biblia, a nawet prościej - Dziesięć Przykazań.
Biblia?
Tak. Ten zbiór fundamentalnych zasad przyzwoitości stanowiący fundament cywilizacji judeochrześcijańskiej może się przydać również ekonomistom.
W jakim sensie?
Nie ma w zasadzie takiego systemu ekonomicznego i społecznego, który będzie dobrze działał bez zastosowania prostych reguł moralnych. Możemy walczyć z szarą strefą za pomocą najbardziej wyrafinowanych zachęt albo represyjnego systemu ścigania, ale i tak wszystko zależy od poziomu wyczulenia społeczeństwa na kluczową zasadę etyczną, że podatki należy płacić. I koniec. Możemy też na wiele sposobów dbać o rynek pracy, ale nie ruszymy z miejsca, jeżeli pracodawca nie zacznie zachowywać się przyzwoicie wobec pracownika, a pracownik wobec pracodawcy.
Taleb, Biblia. Ale dziś popłynęliśmy...
Bardzo po talebowsku.
@RY1@i02/2014/231/i02.2014.231.00000310a.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Mateusz Walewski ekonomista PwC, wcześniej pracował w fundacji CASE, doradzał rządom krajów byłego ZSRR. Był członkiem zespołu doradców strategicznych premiera Donalda Tuska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu