Hände hoch!
jazda pod prąd porsche macanem S
I popadało. A jak popadało, to największe sieroty zamiast rozłożyć parasolki, wyciągnęły z garaży yarisy i fabie. I zakorkowały pół kraju. Sądząc po ich zachowaniu na drodze, mają własny dekalog jazdy w deszczu:
Gdy zaczyna mżyć, pod żadnym pozorem nie rozpędzaj się powyżej 30 km/h.
Zapomnij, że twoje auto ma bieg 3, 4, 5 i 6. Używaj tylko dwóch pierwszych.
Fotel wyreguluj tak, abyś nosem dotykał szyby czołowej.
Ostro hamuj przed każdą kałużą i staraj się omijać większe krople deszczu.
Bezwzględnie prowadź w kapeluszu.
Tylne szyby powinny być zaparowane. To zagwarantuje ci anonimowość.
Używaj jednocześnie świateł przeciwmgielnych, przeciwmgłowych i długich.
Na autostradzie na lewym pasie zawsze mniej pada niż na prawym.
Gdy pojawi się tęcza, natychmiast się zatrzymaj i ją sfotografuj. Zapamiętasz ten dzień na całe życie. Tir jadący za tobą również.
Klaksony, które słyszysz wokoło, to dowód uznania dla twojej wspaniałej jazdy.
Jak się pewnie domyślacie, jestem za tym, aby takim deszczowym kierowcom konfiskować samochody, odbierać uprawnienia i publicznie palić ich na stosie. Choć oczywiście oni sami mają mocny argument na swoją obronę: "Przecież jazda w deszczu jest niebezpieczna". Serio? To po jasną cholerę w nim jeździcie? W rzece z krokodylami też jest niebezpiecznie, więc nie sądzę, żebyście się palili do tego, aby ją przepłynąć wpław. Nawet gdyby na drugim brzegu stała nagusieńka Cameron Diaz i machała zachęcająco. Tymczasem gdy pada, bierzecie do ręki niebezpieczne narzędzie, jakim jest samochód, i z rękoma trzęsącymi się ze strachu ruszacie w drogę.
Jeszcze mniej wyrozumiałości mam dla idiotów, którzy kupują sobie supersportowy wóz i twierdzą, że da się nim jeździć w każdych warunkach. Wczoraj wyprzedzałem na autostradzie człowieka, który toczył się 80 km/h audi R8. On z kolei przymierzał się do wyprzedzania jadącego przed nim porsche 911, które z powodu ulewy już praktycznie stało w miejscu. Gdy je mijałem, poczułem, że jego kierowca poważnie zabrudził sobie slipy. Tak był przerażony. Ja tymczasem w pełnym odprężeniu i całkowicie zrelaksowany jechałem sobie z niedozwoloną prędkością. Czym? Również porsche. Porsche macanem.
Macan jest małym SUV-em, który dopiero co wyjechał na światło dzienne. I zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Głównie tym, że jeździ jak porsche, przy czym NAPRAWDĘ idealnie sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Ma napęd na cztery koła, szeroko rozstawione koła, nisko umieszczony środek ciężkości i bardzo dobrze rozłożoną masę na przód i tył, co gwarantuje rewelacyjne właściwości jezdne. Tak rewelacyjne, że choć siedziałem dość wysoko nad ziemią w aucie ważącym prawie dwie tony, miałem wrażenie, że prowadzę lekki, zwinny i sportowy samochód z krwi i kości. Nie mam pojęcia, jak Niemcy tego dokonali, ale pod względem jakości jazdy Macan ustanowił zupełnie nowy standard dla absolutnie wszystkich SUV-ów - ani BMW X3, ani Audi Q5 w najbardziej usportowionych wersjach nie prowadzą się nawet w połowie tak dobrze, jak Porsche. Dotyczy to w szczególności wersji z aktywnym zawieszeniem, które w normalnym trybie pracy jest zaskakująco komfortowe (nawet Golf wydał mi się sztywniejszy), zaś w najbardziej sportowym charakterystyką przypomina 911.
Do 911 niedaleko Macanowi także w kategorii osiągów. Wersja S ma 340 koni i przyspiesza do setki w 5,4 sekundy, czyli zaledwie 0,6 sekundy gorzej od najtańszej wersji 911. Emocje są porównywalne, przy czym w Macanie macie dodatkowo pięć pełnowartościowych miejsc, 500 litrów bagażnika, ciszę i święty spokój podczas jazdy w deszczu. I musicie zapłacić za to wszystko jedyne 66,5 tys. euro. Jedyne, bo to o 40 tys. taniej niż 911 i porównywalnie z innymi autami o podobnej mocy. A tu dostajecie porsche, które zachwyca. I którym możecie w pełni cieszyć się nie tylko przez pięć dni w roku, gdy jest sucho i ciepło, lecz także gdy leje, gdy wali śniegiem, na autostradzie i w lesie, w błocie etc. Macan to zabójca innych kompaktowych SUV-ów klasy premium. Już trzymają ręce w górze i czekają, aż wykona wyrok.
Innymi słowy sukces Macan ma zapewniony. Obawiam się jednak, że większość klientów sięgnie po wersję z dieslem. A "porsche z dieslem" brzmi mniej więcej tak samo atrakcyjnie jak "George Clooney z półpaścem".
@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.000002400.803.jpg@RY2@
materiały prasowe
Porsche Macan S
@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.000002400.804.jpg@RY2@
Łukasz Bąk szef sekretariatu redakcji
Łukasz Bąk
szef sekretariatu redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu