Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

ECONOMICUS

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Dziś trzecia (i ostatnia) grupa książek nominowanych do nagrody Economicus 2014. Tym razem w kategorii najlepszy tytuł ekonomiczno--biznesowy przetłumaczony na język polski. Sław tu całe mnóstwo, nobliści rywalizują ze wschodzącymi gwiazdami ekonomii, są skandaliści i prowokatorzy. Kto zwycięży? Tego dowiemy się 23 maja podczas gali w trakcie Warszawskich Targów Książki

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.813.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.814.jpg@RY2@

Kapitalizm nie jest ustrojem idealnym - to wiadomo od dawna. Ale niewielu było do tej pory autorów umiejących równie trafnie, co przystępnie wypunktować jego słabości. Aż pojawił się Ha-Joon Chang, obdarzony świetnym piórem ekonomista z brytyjskiego Cambridge. Jego "23 rzeczy..." to czytadło niemal dla każdego, a intrygujący jest już sam spis rozdziałów. Z książki dowiemy się o takich "herezjach", że "wolny rynek nie istnieje" i tak naprawdę nigdy nie istniał. Że wcale "nie żyjemy w erze postindustrialnej", że "kapitał ma narodowość", że "dobra polityka ekonomiczna nie wymaga zaangażowania dobrych ekonomistów". Przewrotna, inteligentna i ożywcza lektura.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.815.jpg@RY2@

Gdyby zorganizować plebiscyt na najbardziej bojowego ekonomistę ostatnich lat, Nassim Nicholas Taleb bez wątpienia byłby faworytem wyścigu. Jest dosadny, nieprzewidywalny i bardzo lubi ustawiać się w kontrze do głównego nurtu. Wydanie przez niego książki za każdym razem jest szeroko komentowanym wydarzeniem. Tak jest również w przypadku najnowszej. Taleb rozwija w niej swoją koncepcję antykruchości, osiągnięcia takiego stanu, w którym wstrząsy i kryzysy nie szkodzą, ale służą. Bo rzeczy antykruche pod wpływem kłopotów i presji zewnętrznych się nie łamią, lecz wzmacniają. Jak osiągnąć to w praktyce? Jak stworzyć antykruchy biznes, antykruchy portfel inwestycyjny i w konsekwencji antykruchą gospodarkę? To właśnie klaruje nam Taleb na 500 stronach.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.816.jpg@RY2@

Zmarła w 2012 r. Elinor Ostrom jest jedyną kobietą, która dostała ekonomicznego Nobla (2009). I to mimo tego, że sama uważała się bardziej za socjologa niż ekonomistę. Jej prace dotyczące problemu zarządzania wspólnymi zasobami należą dziś do ekonomicznej klasyki. Może dlatego, iż akademiczka z Indiany pokazuje, że pomiędzy prywatyzacją a upaństwowieniem istnieje jeszcze wiele rozwiązań pośrednich. I to właśnie od ich jakości tak naprawdę zależy kondycja rzeczy wspólnych w społeczeństwie. Tłumaczenie wydanej po raz pierwszy w 1990 r. książki Ostrom uzupełnia lukę w polskiej literaturze ekonomicznej. Za co słowa uznania należą się również inicjatorowi serii "Nobliści" Leszkowi Balcerowiczowi.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.817.jpg@RY2@

Już tytuł książki Thilo Sarrazina jest wybuchowy. Dodajmy do tego fakt, że autor jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych niemieckich autorów ostatnich lat. Gdy napisał poprzednią książkę "Deutschland schafft sich ab" ("Niemcy same się likwidują"), oburzenie było tak wielkie, że musiał odejść z zarządu Bundesbanku. Wcześniej Sarrazin (polityk SPD i ekonomista) przez wiele lat był ministrem finansów Berlina i już wtedy dał się poznać dzięki ciętemu językowi i intelektualnej niezależności. "Europa nie potrzebuje euro" to doskonały przykład postawy przyjętej przez Sarrazina. Zakładającej, że krytykować wolno wszystko i wszystkich - nawet takie święte krowy jak polityczny projekt integracji walutowej, na którym (zdaniem większości Niemców) zasadza się cały projekt europejski.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.818.jpg@RY2@

Ta książka mogłaby bić się o Economicusa w pierwszej kategorii, bo jej główny autor Roman Frydman to urodzony i wychowany w Polsce ekonomista. Ale tak się złożyło, że od lat mieszka w Nowym Jorku i książki pisze po angielsku. Najpierw do spółki ze słynnym Edmundem Phelpsem (ekonomiczny Nobel w 2006 r.), a od kilku lat z własnym wychowankiem Michaelem Goldbergiem. "Mechaniczne rynki" to ich druga (po "Ekonomii wiedzy niedoskonałej") zauważona i chwalona na amerykańskim rynku wydawniczym książka. Jej autorzy mierzą się z problemem nieprzewidywalności decyzji ekonomicznych. A co za tym idzie samych rynków i cyklu koniunkturalnego. Nie jest to pozycja najłatwiejsza. Momentami mętnawa, kiedy indziej jednak wizjonerska i wręcz szalona. Pozycja dla poszukiwaczy sensu w pozornym bezsensie współczesnej gospodarki.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.819.jpg@RY2@

Izrael nie od dziś fascynuje ekonomistów. Bo jak to możliwe, że ten maleńki kraj znajdujący się w stanie permanentnego zagrożenia zdołał zbudować od podstaw jedną z najbardziej innowacyjnych gospodarek świata? Z tym pytaniem mierzą się analityk Dan Senor i dziennikarz "Jerusalem Post" Saul Singer. Ich odpowiedzi są ciekawe. Zwłaszcza zawarta w nich pochwała pewnej bezczelności - zdaniem autorów charakterystycznego rysu całej kultury żydowskiej. Trochę jak w otwierającym książkę dowcipie: "Na rogu ulicy stoją Amerykanin, Rosjanin, Chińczyk i Izraelczyk. Podchodzi do nich reporter i mówi: »Przepraszam, jaka jest wasza opinia na temat niedoboru mięsa«. Amerykanin pyta: »A co to jest niedobór?«, Rosjanin: »A co to jest mięso?«, Chińczyk: "A co to jest opinia?«, Izraelczyk: »A co to znaczy: przepraszam?«.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.820.jpg@RY2@

A co, jeśli kryzys, którego właśnie doświadcza zachodni świat, nie będzie miał końca? Zastanawiają się nad tym dwaj renomowani amerykańscy ekonomiści John Bellamy Foster i Robert McChesney - związani z lewicującym magazynem "Monthly Review". Ich wnioski są pesymistyczne. Obecny krach to przejaw realnych sprzeczności, które produkuje współczesny kapitalizm. A dlatego że zmusza on przedsiębiorstwa do niekończącej się walki z konkurencją. Ta gra przypomina wojnę: kto nie likwiduje przeciwników, ten sam nie może być pewien dnia ani godziny. Efekty uboczne tego procesu są fatalne. Prowadzi on nieuchronnie do powstania uprzywilejowanej kasty megakorporacji i totalnej finansjeryzacji gospodarki, które prowadzą z kolei do coraz głębszych fal nawracającego kryzysu. Niestety.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.821.jpg@RY2@

"Płaca za pracę" to koronny dowód, że Edmund Phelps to jeden z najbardziej niezależnych intelektualnie ekonomistów naszych czasów, który wiecznie idzie pod prąd. Gdy zaczynał karierę, zadarł z dominującym wówczas keynesowskim mainstreamem, nie miał trzydziestki, gdy stworzył złotą regułę akumulacji kapitału (chodzi w niej o znalezienie zdrowej równowagi pomiędzy wydatkami a oszczędnościami). Po przełożeniu na finanse nawiązywała ona do powiedzenia "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". To znaczy, że każde pokolenie decydentów, zadłużając się, powinno myśleć o tym, co by zrobiło, dostając w spadku taki właśnie poziom zadłużenia. Z takimi zasługami Phelps mógł spokojnie zająć poczesne miejsce w gronie ideologów neoliberalizmu, który święcił triumfy w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Tak się nie stało. Przekorny ekonomista przez te obie dekady punktował słabości wolnego rynku, zajmując się m.in. problematyką degeneracji stosunków pracy. "Płaca za pracę" (z 1997 r., ale niewydawana dotąd po polsku) traktuje właśnie o tym. Większość przytoczonych w niej argumentów pasuje do dzisiejszych debat o rynku pracy. Zwłaszcza takim jak nasz.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.822.jpg@RY2@

Dobrze jest czasem spojrzeć z boku na nasze sprawy. Amerykański politolog Mitchell Orenstein od lat zajmuje się tematem prywatyzacji systemów emerytalnych. Polska była na mapie jego akademickich poszukiwań przystankiem ważnym - choć niejedynym. Orensteina interesuje przede wszystkich wpływ transnarodowych graczy (takich jak choćby Bank Światowy) w przekonywaniu krajów (zwłaszcza tych o średnim i niskim poziomie dochodu narodowego) do przyjęcia rozwiązań prywatyzacyjnych. Orenstein pokazuje, że był to wpływ olbrzymi. I nie zawsze podyktowany dobrze pojętym dobrem kraju decydującego się na taką reformę.

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.823.jpg@RY2@

Uwaga! Nadchodzi Paul Krugman, bezkompromisowy gwiazdor współczesnej ekonomii (Nobel 2008) i wzięty felietonista "New York Timesa". Który ma pewnie równie wielu fanatycznych wyznawców, co zapiekłych przeciwników. Książka "Zakończcie ten kryzys!" udowadnia, że Krugman jest w formie. Z pasją bije w amerykańską klasę polityczną, która w jego mniemaniu tylko przygląda się trwającemu od 2008 r. krachowi, zamiast wziąć się do niego przy pomocy ekspansywnej polityki fiskalnej na miarę rooseveltowskiego Nowego Ładu, nie oglądając się na inflację czy deficyt budżetowy. Mocny i polemiczny głos w dyskusji o przyszłości i możliwościach prowadzenia aktywnej polityki ekonomicznej w ramach zglobalizowanej gospodarki XXI w.

Opracował Rafał Woś

@RY1@i02/2014/076/i02.2014.076.000002800.824.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.