Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Podróże w czasie

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W latach 30. mieliśmy niesamowitych ekonomistów. Oskar Lange czy Michał Kalecki nie byli niewolnikami historii i mogli myśleć do przodu. Chyba właśnie dlatego ich prace są dziś tak bardzo aktualne

Z Janem Toporowskim rozmawia Rafał Woś

Co pan czyta w dalekim Londynie?

To, co teraz czytam, przenosi mnie w czasie i przestrzeni. Więc tylko ciałem jestem w Londynie.

A duchem gdzie?

W latach 30. Bo na zamówienie od Królewskiej Akademii Ekonomicznej piszę teraz tekst o wkładzie polskich ekonomistów w światową ekonomię. Przenoszę się więc w czasy, gdy Polska ekonomią stała.

No tak, najlepiej to było przed wojną...

I akurat w tym przypadku to jest prawda. Polska miała wtedy niesamowitych ekonomistów. Jako pierwszy światową karierę zrobił Oskar Lange. Już w latach 30. zaczął pisać po angielsku i pracował na najważniejszych amerykańskich uniwersytetach: w Chicago i na kalifornijskim Stanfordzie. Jego wykłady były bardzo popularne, bo niezwykle przekonująco przedstawiał gospodarkę centralnie planowaną jako realną alternatywę dla kapitalizmu. Korespondował z tuzami ekonomii, takimi jak Joseph Schumpeter.

Dziś w Polsce Langemu pamięta się głównie to, że był PRL-owskim dygnitarzem w czasach stalinowskich. Wiele pisano też o jego związkach z wywiadem ZSRR.

To druga część jego kariery i osobowości. Ciekawa dla historyków. Ale z punktu widzenia ekonomisty wszystko, co najciekawsze, Lange stworzył przed wojną. Gdy poszedł w politykę, przestał niestety pisać. Jeszcze bardziej oryginalny był jednak Michał Kalecki. Ekonomista, który pod wieloma względami wyprzedził Johna Maynarda Keynesa. I był w wielu miejscach od słynnego Anglika dużo bardziej przekonujący. Gdyby urodził się w Londynie, a nie w Łodzi, pewnie dziś mówiłoby się o "kaleckizmie", a nie o "keynesizmie". (Toporowski jest autorem biografii Kaleckiego, której pierwszy tom ukazał się w 2013 r. w Wielkiej Brytanii - red.).

Ale dlaczego polska szkoła ekonomiczna pojawiła się właśnie wtedy?

Generalnie we współczesnej ekonomii wszystko, co najciekawsze, bierze się ze zwarcia z kapitalizmem. Jego wychwalaniem lub krytyką. Na Zachodzie przemysł i handel rozwinęły się na szeroką skalę w XIX wieku. A wraz z nimi współczesny kapitalizm. Pojawiło się więc zapotrzebowanie na teorię, która ten wielki rozwój uzasadni. Stąd wzięły się pierwsze anglosaskie teorie wolnego handlu. Na przykład Davida Ricardo. Z drugiej strony rozwój kapitalizmu był na tyle bezwzględny, że rodził opór. I prace takie jak Karola Marksa. W Polsce to wszystko nastąpiło z opóźnieniem, bo dopiero po odzyskaniu niepodległości. Wcześniej pochodzący z Polski ekonomiści brali udział w ważnych dyskusjach. Tyle że w Petersburgu, Berlinie albo Wiedniu. W Warszawie własna myśl ekonomiczna zaczęła kiełkować dopiero w latach 30.

Po doświadczeniach hiperinflacji i wielkiego kryzysu.

I dlatego i Lange, i Kalecki mieli obsesję wahań koniunktury, które są zjawiskiem typowym dla kapitalizmu. Lange zrobił o tym doktorat. A Kalecki, który nie miał formalnego wykształcenia ekonomicznego, zaczynał karierę w Instytucie Koniunktur i Cen, takim ówczesnym rządowym ośrodku badawczym znajdującym się pod skrzydłami superministra Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Ale dlaczego ich odpowiedź na kryzys czy hiperinflację była tak antyrynkowa? By nie powiedzieć socjalistyczna. Przecież w tym samym czasie w trapionej podobnymi problemami Austrii powstaje szkoła radykalnie wolnorynkowa. Z takimi tuzami jak Hayek czy Mises.

To proste. Austriacy mieli się do czego odwoływać. Polacy nie. Dla ekonomistów ze szkoły austriackiej przełomowym doświadczeniem była stabilizacja ich waluty w 1892 r., przy której - notabene - doradzał urodzony w Nowym Sączu Polak Carl Menger. Dla ekonomistów takich jak Hayek czasy Cesarstwa Austro-Węgierskiego to zawsze był taki raj utracony. Często przesłaniający logiczne myślenie. Weźmy choćby największy dorobek Hayeka, czyli przekonanie, że podstawą gospodarki jest cena powstająca na wolnym rynku w sposób spontaniczny. I tak rzekomo miało być za czasów miłościwie panującego Franciszka Józefa, pierwszego gospodarczego liberała. To jakiś mit. Austro-Węgry to tylko z pozoru była wolna gospodarka. A tak naprawdę państwo trzymane w ryzach przez dwór i potężne grupy interesów. I to była przyczyna zacofania tego państwa. Polacy - Lange i Kalecki - nie mieli takiego formującego doświadczenia. Dzięki temu nie byli niewolnikami historii i mogli myśleć do przodu. Chyba właśnie dlatego ich prace są dziś tak bardzo aktualne. A na Kaleckiego powołują (lub powoływali) się najważniejsi zachodni ekonomiści z Paulem Krugmanem albo Hymanem Minskym na czele.

A prócz Kaleckiego i Langego były jeszcze jakieś cudowne dzieci złotego wieku polskiej ekonomii?

Był Edward Lipiński, ale raczej jako organizator dyskusji i badań. I odkrywca talentu Michała Kaleckiego. Po wojnie najpierw zaangażowany w PRL, a potem w demokratyczną opozycję. I jeszcze Henryk Tennenbaum. Dziś postać już trochę zapomniana. Ale to on był doradcą ekonomicznym polskiej delegacji na konferencji w Wersalu. Czyli występował tam w roli podobnej co Keynes przy delegacji brytyjskiej. Tennenbaum jeszcze raz otarł się o historię w 1939 r. Podobno to w jego mieszkaniu przedstawiciele polskich partii politycznych, które pozostały w kraju, zadecydowali o cichym zamachu stanu. Bo to wówczas zapadła decyzja, że premierem rządu na uchodźstwie zostanie Władysław Sikorski. A sanacyjni mandaryni zostaną od władzy odsunięci.

@RY1@i02/2014/026/i02.2014.026.00000230a.801.jpg@RY2@

MAT. PRASOWE

Jan Toporowski profesor ekonomii i finansów Uniwersytetu Londyńskiego. Jego "Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego" została uhonorowana Economicusem 2013 - nagrodą dla najlepszej książki ekonomicznej opublikowanej na polskim rynku wydawniczym. Urodził się i wychował w Wielkiej Brytanii (jego rodzice osiedli na Wyspach w czasie II wojny światowej)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.