Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Jazz noir

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Murder, Inc." to opowieść o mrocznym, mafijnym świecie Nowego Jorku lat 30. autorstwa Irvinga Josepha, jazzmana, który nigdy nie wyszedł z cienia

Dla tych, którym nie brakuje odwagi" - takim hasłem w magazynie "Billboard" z 1960 roku reklamowało swoją wyjątkową serię 2000 wydawnictwo Time Records, jedno z dzieci legendarnego producenta Boba Shada. Series 2000 miało przykuć uwagę najwyższym technicznie poziomem nagrania (m.in. przy wykorzystaniu techniki wielokanałowej, tzw. surround). Jedną z reklamowanych płyt była "Murder, Inc." Irvinga Josepha. W Stanach ten tytuł oznaczał grozę, przywoływał czasy mafijnego rozpasania w Ameryce lat 30. i 40. Murder, Inc. (Murder Incorporated) to było zbrojne ramię amerykańskiej mafii odpowiedzialne za kilkaset zabójstw na zlecenie. Związani z nim byli słynni gangsterzy Louis "Lepke" Buchalter, Albert Anastasia, Benjamin "Bugsy" Siegel czy Lucky Luciano. W latach 50. tematem zainteresowało się kino. Powstały takie gangsterskie filmy odwołujące się do działań Murder, Inc. i jego członków, jak "Inside the Mafia", "Na nabrzeżach" z Marlonem Brando czy "Murder, Inc.". Ten ostatni powstał w 1960 roku. Zagrali w nim m.in. nominowany do Oscara za swoją rolę Peter "Porucznik Columbo" Falk oraz po raz pierwszy na ekranie Diane Ladd czy doskonała wokalistka jazzowa Sarah Vaughan. W tym samym roku na rynku, we wspomnianej serii 2000, pojawił się album, który mógł być doskonałym soundtrackiem do tego czarno-białego filmu. Płyta "Murder, Inc." nie miała jednak z obrazem nic wspólnego. O nagranie takiego materiału został poproszony Irving Joseph. Nie jest łatwo dziś znaleźć o nim informacje w sieci.

Joseph urodził się w 1925 roku w Nowym Jorku, tam też zmarł 75 lat później. Był jednym z wielu artystów złotej epoki jazzu żyjących w cieniu gwiazd, choć nagrywał sporo. Po odbyciu służby na froncie II wojny światowej osiadł w rodzinnym Nowym Jorku i tutaj grywał do słynnych musicali "Chicago" czy "Jesus Christ Superstar". Akompaniował takim gwiazdom jak Frank Sinatra, Shirley Bassey i Felicia Sanders, której został mężem. Joseph pozostawił po sobie jeden autorski album, właśnie "Murder, Inc.". Jest tu autorem muzyki i dyryguje zespołem. W jego składzie nie ma wielkich gwiazd, ale są za to doświadczeni muzycy sesyjni. Chociażby trębacz Louis "Lou" Mussi, który grywał z Milesem Davisem, Gilem Evansem i Charlesem Mingusem. Z Davisem i Evansem grywał też klarnecista Phil Bodner, a Thomas Mitchell do tych nazwisk w swoim CV dołożył jeszcze Peggy Lee i Dizzyego Gillespie.

Taki zestaw gwarantuje najwyższy muzyczny kunszt, tym bardziej interesujący, że Irving postawił na ciekawe rozwiązania w użyciu instrumentów. Są na przykład dwa puzony basowe i dwa saksofony, a do tego dochodzi chociażby wibrafon. Całość została podzielona na rozdziały o wiele mówiących tytułach: "Prison Break" (Ucieczka z więzienia), "Stool Pigeon" (Kapuś) czy "States Evidence" (Dowód stanowy). Ten ostatni od razu skojarzą fani telewizyjnego cyklu "Sensacje XX wieku", bo fragment utworu wykorzystano w czołówce programu. Do każdej kompozycji w książeczce zostało dołączonych kilka zdań wyjaśniających kulisy mafijnego świata. Uznany krytyk jazzu Nat Hentoff we wstępie (już w oryginalnym wydaniu z 1960 roku) napisał: "Podejmując wyzwanie rewitalizacji muzycznych parabol karków bądź szczupłych panienek w kuszącej bieliźnie, Joseph wykorzystał całą swoją muzyczną wiedzę i doświadczenie dla stworzenia nowej oprawy, w której emocje stają się jeszcze bardziej naładowane poczuciem nieuchronności wystrzału w ciemnościach nocy oraz ciosem w zęby". Faktycznie, momentami wieje tu grozą. Trudno porównać ten album do jazzowych krążków z tamtego okresu. Irving Joseph przygotował bowiem rzecz wyjątkową, za co otrzymał wówczas niezłe recenzje, ale jego kariera nigdy w pełni nie rozbłysła. Teraz, dzięki GAD Records, możemy sobie przypomnieć ten album w zremasterowanej wersji i po raz pierwszy na CD. "Murder, Inc." to jazz noir najwyższej próby, który w zachwycający sposób przenosi w mroczny świat Nowego Jorku lat 30. ©?

@RY1@i02/2015/231/i02.2015.231.19600050b.803.jpg@RY2@

Everett/East News

Peter Falk w filmie "Murder, Inc." z 1960 roku

@RY1@i02/2015/231/i02.2015.231.19600050b.804.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.