Starość jest piękna?
Bywa, warto się o to starać - przekonują bohaterowie sztuki "Błogie dni". Jeśli im się udaje, jest to zasługa aktorów - Jadwigi Jankowskiej-Cieślak i Jana Peszka
Ma rację Joanna Crawley, gdy w programie do spektaklu Wojciecha Urbańskiego pisze, że współczesna dramaturgia irlandzka raczej nie kojarzy nam się z niczym błogim. Prędzej już z mordowanymi kotami i rozbijanymi czaszkami, znanymi dobrze z popularnej także w Polsce twórczości świetnego skądinąd Martina McDonagha. Jednak irlandzkie sztuki to nie tylko "Porucznik z Inishmoore" i "Czaszka z Connemary". To także Conor McPherson, którego w żadnym razie nie da się zaliczyć do brutalistyczno-poetyckiego nurtu uosabianego przez McDonagha. Pamiętam dobrze "Tamę", gdzie bar gdzieś na prowincji skupiał najbardziej porozbijane indywidua, które przychodzą napić się piwa i opowiedzieć historię. Sztuki McPhersona, także "Dublińska historia", zawsze zdawały mi się fantastycznym wehikułem opowieści. Przyznaję, że zatęskniłem za nimi podczas seansu w Ateneum. "Błogie dni" warto docenić, ale to jednak całkiem inna klasa.
Historia prosta jak drut. W domu opieki spotykają się Sean (Jan Peszek) i Patricia (Jadwiga Jankowska-Cieślak). On kiedyś był barwnym ptakiem, święcił aktorskie sukcesy, żył szczęśliwie ze swym partnerem. Dziś przykuty do inwalidzkiego wózka ma świadomość bliskiego końca, wie, że już wszystko poza nim. Ona jeszcze chce, jeszcze może, jeszcze zaraża wiarą w przyszłość. Dlatego ich spotkanie zmieni oboje. Może Sean zostanie w swoim fotelu, a Patricia spróbuje mimo wszystko nowego życia.
Przedstawienie na Scenie 61 Teatru Ateneum wyreżyserował Wojciech Urbański, dobrze znany widzom teatrów Współczesnego, Dramatycznego, Powszechnego. Na ich scenach przygotowywał jednak sztuki autorów ze Wschodu - Bogosławskiego, Mołczanowa, Pulinowicz, Wyrypajewa. Kameralne to były rzeczy, skonstruowane tak, by sceniczne podpórki nie odciągały uwagi od aktorów. Znać w tym nauki rosyjskich mistrzów Urbańskiego - Wieniamina Filsztyńskiego i Iwana Wyrypajewa. Pierwszemu asystował, drugi zaprosił go do pracy w Teatrze Praktika.
Nauki nie poszły w las. W "Błogich dniach" sterylna biała przestrzeń zaprojektowana przez Maję Skrzypek wydaje się przezroczysta, neutralna, niemal nieistniejąca. Aktorzy pozostawieni zostają sami sobie, słowom dramatu i obecnym w nim uczuciom. Wspomnienia przywołują przeszłość, ale bohaterów "Błogich dni" widzimy tu i teraz, bez wczoraj i bez jutra. Obserwujemy, jak pokonają swój lęk, stawią opór chorobie, przełamią samotność. Stąd pusta Scena 61, ostre chwilami światła. Wszystko odbywa się na naszych oczach. Mamy się zmierzyć z intymnością postaci z dramatu Kinahan, poczuć się trochę jak w ich skórze.
Umożliwia to świetna praca aktorów. Jan Peszek ciągle grywa w krakowskim Narodowym Starym Teatrze, ale wygląda na to, że nie wypełnia on apetytu artysty. Dlatego skacze z kwiatka na kwiatek. A to pojawia się w wieczorze makabresek w warszawskiej Syrenie, a to szuka wyzwań w krakowskiej Łaźni Nowej, a to przyjmuje rolę w ściszonym widowisku Urbańskiego. Rola to dla wybitnego aktora nietypowa, bo zwykle szuka on okazji do choćby technicznego wyczynu, sprawdza się w wielokrotnych transformacjach. Tymczasem Sean z "Błogich dni" przez większość czasu tkwi unieruchomiony w fotelu, gra urywanym gestem, półuśmiechem, zawieszeniem głosu. Nie ma w tym śladu popisu, ubogacenia postaci zewnętrznym ornamentem. Z pozoru nieefektowana rola wydaje się trudniejsza od wielu innych pozornie bardziej złożonych.
Jadwiga Jankowska-Cieślak zadanie ma równie trudne, choć jej bohaterka może się wspierać ruchem, szerszą skalą emocji. Aktorka wykorzystuje to do spodu, w jednej chwili grając zgaszoną starą kobietę, w kolejnej zaś ciekawą wszystkiego dziewczynę, budzącą się do nowego lotu. Bardzo plastyczna to kreacja wspaniałej, znowu zbyt rzadko obsadzanej artystki. Kolejny dowód, że warto wyłącznie dla niej projektować przedstawienia.
"Błogie dni" nie są arcydziełem, ot średni repertuar. Patrząc na Jadwigę Jankowską-Cieślak i Jana Peszka, można przypomnieć sobie jednak, na czym polega szlachetne partnerowanie.
@RY1@i02/2015/187/i02.2015.187.19600050b.802.jpg@RY2@
Bartek Warzecha
Jan Peszek i Jadwiga Jankowska-Cieślak w "Błogich dniach"
Jacek Wakar,
Polskie Radio
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu