Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Z dala od zgiełku

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zasady ważniejsze niż wizerunek

Powieść Thomasa Hardyego "Z dala od zgiełku" po raz pierwszy ukazała się w 1874 roku, a jej zrealizowana przez Thomasa Vinterberga ekranizacja szanuje stary sposób opowiadania, choć jednocześnie jest bardzo współczesna. Uderzają w tym filmie wnikliwość w przedstawianiu emocji, empatia reżysera, jego wrażliwość i czułość, kiedy portretuje postaci z wielkiej powieści. Sceneria jest romantyczna, a opowieść - jak przystało na XIX-wieczny romans - pełna uniesień, nagłych zwrotów akcji i zaskakujących relacji między bohaterami.

Mamy tu prostego, szczerego i silnego rolnika Gabriela Oaka, granego wspaniale przez Matthiasa Schoenaertsa ("Chciałem, żeby był współczesnym dżentelmenem" - mówił mi aktor. "Honorowym, wiernym, wyżej ceniącym zasady niż wizerunek"). Obok niego zamożny, stateczny, dobrotliwy stary kawaler William Boldwood (Michael Sheen). I ten trzeci - synonim młodości, sensualności, nieprzewidywalności i skrywanego bólu - sierżant Francis Troy (każdą z jego cech Tom Sturridge przerysowuje i nie staje się przy tym groteskowy; wciąż uwodzi). Pomiędzy tą trójką rozdarta jest Bathsheba Everdene - odważna, pełna wiary we własną przyszłość atrakcyjna panna, właścicielka posiadłości z wartościowym kawałkiem ziemi, zarządzająca gospodarstwem i samotna. W XIX wieku wszystkie te cechy sprawiają, że uznawana jest w okolicy za oryginał. Piękna, a nie wychodzi za mąż szybko i rozsądnie. Bogata, a nie zależy jej na wygodnych rozwiązaniach. Kobieta, a nie powierza najbardziej odpowiedzialnych prac mężczyznom. Nieprzypadkowo nazwisko Katniss z "Igrzysk śmierci" brzmi niemal identycznie (Everdeen) - to współczesna wersja tego archetypu: kobiety działającej wbrew stereotypom, walczącej, na zewnątrz niezłomnej, a wewnątrz - kruchej. U Vinterberga to Carey Mulligan. "Nie wyobrażam sobie, kto mógłby ją zastąpić, gdyby nie przyjęła propozycji" - mówił reżyser. I rzeczywiście, trudno dziś sobie wyobrazić inną Bathshebę.

Julie Christie w realizacji "Z dala od zgiełku" Johna Schlesingera z 1967 roku była mniej rozsądna, bardziej porywcza, być może też szybciej uwodziła swoją dziewczęcością. Ale Mulligan daje swojej postaci więcej: gra nie tylko niedojrzałą kobietę, która nie potrafi wybrać. Jej Bathsheba to każdy z nas, zaskakiwany przez to, jak bardzo mogą zmieniać życie drobne decyzje i krótkie rozmowy. To zresztą temat znany Vinterbergowi - pod tym względem "Z dala od zgiełku" jest bardzo blisko "Polowania" i "Festen". Możemy też po raz kolejny podziwiać wielki talent stałej współpracowniczki reżysera, autorki zdjęć Charlotte Bruus Christensen. I ona pokazuje to, co dawne i nowe jednocześnie - niezmiennie piękne angielskie pejzaże.

@RY1@i02/2015/137/i02.2015.137.196000100.802.jpg@RY2@

IMPERIAL-CINEPIX

Marta Strzelecka

 "Uroda Życia"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.