LITERACKIE NOWOŚCI
Choć polskie wydanie "Kiksów klawiatury" ukazuje się zaledwie kilka tygodni po śmierci Terry’ego Pratchetta, to wcale nie jest pożegnanie z pisarzem. Przed nami jeszcze premiery "Długiej Utopii" oraz kolejnej opowieści ze Świata Dysku, a poza tym nie mam wątpliwości, że prozą brytyjskiego autora zachwycać się będą kolejne pokolenia czytelników. "Kiksy..." będą jednak lekturą obowiązkową nie tylko dla fanów Pratchetta. Wybrane eseje, mowy, artykuły prasowe układają się bowiem w coś znacznie ważniejszego niż autorski komentarz do rzeczywistości. Owszem, zawarte w pierwszej części książki teksty stanowią swego rodzaju przypisy do biografii, opowiadają o książkowych fascynacjach i pisarskich obowiązkach. Znajdziecie tu i anegdoty, i wspomnienia, i rozmaite konteksty, które pozwolą jeszcze lepiej zgłębić literaturę Pratchetta. Ale prawdziwe emocje budzą teksty z drugiej części zbioru: te, które powstały po zdiagnozowaniu u pisarza choroby Alzheimera. Jest w nich próba pogodzenia się z nieuchronnością losu, rozpaczliwa walka o prawo do godnej śmierci, lecz także gniew, który - jeśli wierzyć słowom Neila Gaimana - napędzał całą twórczość Brytyjczyka. Powszechnie uznaje się Pratchetta za humorystę, ale sam autor nie chciał być tak postrzegany. Cytując Chestertona, przypomina, że "zabawne" wcale nie jest przeciwieństwem "poważnego". "Kiksy klawiatury" są tego najlepszym dowodem.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000600.804.jpg@RY2@
Jakub Demiańczuk
Przez ostatnie ćwierćwiecze Polska, mimo rozmaitych kłopotów, rozwijała się, podczas gdy Ukraina się raczej zwijała, okradana przez polityków, urzędników i oligarchów rozmaitych opcji. Wśród nich trafił się wszelako i taki, który ich przelicytował - Wiktor Janukowycz.
"Wilki żyją poza prawem" Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego to kawał rzetelnej, żmudnej roboty dziennikarskiej, wolna od ideologii próba wyjaśnienia, w jaki sposób wyrokowiec z Donbasu został prezydentem Ukrainy, a następnie powołał do życia strukturę mafijną, która zaczęła dosłownie kolonizować i wasalizować ten kraj. Autorzy udanie portretują Janukowycza i jego ludzi, ale też obalają wiele mitów - choćby ten o prorosyjskości prezydenta: Janukowycz nie miał poglądów politycznych, chciał być jedynie capo di tutti capi, zaś Putin zasadniczo nim pogardzał, być może z tej przyczyny bez litości zapędził go w kozi róg w trakcie negocjacji między Ukrainą a Brukselą.
Ta świetna książka to również szczegółowe kompendium wiedzy o społecznym buncie, który wstrząsnął Kijowem na przełomie 2013 i 2014 roku, o chaotycznym przejęciu władzy przez rewolucjonistów, o początkach wojny hybrydowej w obwodach donieckim i ługańskim. Czyta się to jak thriller - nie chodzi tu jednak o emocje i napięcie, lecz o głębokie zrozumienie wydarzeń za naszą wschodnią granicą.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000600.805.jpg@RY2@
Piotr Kofta
Niby "Hellboy w piekle" to nowa seria z demonicznym agentem do spraw paranormalnych, ale tak naprawdę podział ten jest jedynie nominalny. "Zstąpienie" to bezpośrednia kontynuacja wcześniejszych opowieści o Hellboyu. Twórca serii Mike Mignola uśmiercił swojego bohatera i strącił do piekieł, zimnej otchłani, w której Hellboy błądzi po omacku, szukając w swoim zesłaniu jakiegoś sensu. Ma, niczym Dante, przewodnika, lecz i jego zamiary nie są jasne.
Mignola stawia nie na dynamiczny rozwój fabuły - choć widowiskowych starć i majestatycznych plansz tutaj nie brakuje - ale na atmosferę niepokoju i niepewności. Hellboy z każdym krokiem zagłębia się w gąszczu wspomnień, a jego los splata się z losem tych, od których pragnął uciec - diabelskiej rodziny. Formuła, na jaką zdecydował się Mignola, pozwala na artystyczną swobodę przy rozpisywaniu fabuły, czego sygnały autor daje już w "Zstąpieniu". Obok wątku głównego znalazło się bowiem kilkanaście stron na zamknięte pomniejsze opowieści, które konsekwentnie budują obraz piekła jako miejsca, gdzie roi się od ludzkich historii i dramatów. Sam Mignola przyznaje, że historia mu się niespodziewanie rozrosła. Planował "Hellboya w piekle" jako zbiór odrębnych i nierzadko dziwacznych opowieści, a wyszła epicka seria, która ma raz na zawsze zatrzasnąć drzwi piekieł z hukiem. Kwestia jedynie tego, po której ich stronie będzie akurat wtedy Hellboy.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000600.806.jpg@RY2@
Bartosz Czartoryski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu