W wolnej chwili
Telewizja może i nie nadaje już reklam z Michaelem Jordanem, ale Nike nadal produkuje air jordany. Truizmem, lecz dla recenzji koniecznym, będzie stwierdzenie, że amerykański koszykarz pozostaje niekwestionowaną ikoną sportu. Dwadzieścia lat temu nie sposób było człowieka nie znać, nawet jeśli czuło się awersję do emitowanych po nocy rozgrywek ligi NBA. Legenda drużyny Chicago Bulls, o czym mówi Wilfred Santiago w opisywanym komiksie, nigdy nie dała się zepchnąć do roli popkulturowej maskotki. "Michael Jordan. Nadchodzi byk" to migawki z życia chicagowskiego koszykarza, przykuwające oko, ale porozrzucane byle jak. Nawet rozumiejąc ambicję Santiago, trudno śledzić zaproponowaną przez niego historię, która jest zrozumiała chyba tylko dla miłośników talentu Jordana. Nie sposób nie docenić ambicji autora, który starał się nie tyle narysować życiorys koszykarza, co zamknąć w pigułce esencję jego fenomenu. Pech chciał, że okazał się on zbyt duży dla stosunkowo niewielkiego komiksu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.