Na rozstaju dróg
STING SOLO Na swojej 12. płycie artysta powraca do poprockowego grania, z różnym skutkiem
Zaskakujące jest na nowej płycie Stinga nie to, że Gordon Matthew Sumner gra pop rocka, ale że przez ponad dekadę doprowadził do tego, że ten fakt jest dla fanów wydarzeniem. Jego poprzedni album "The Last Ship" (2013) przesycony był akustycznym graniem w klimacie morsko-folkowym. Na "Symphonicities" (2010) wraz z Royal Philharmonic Concert Orchestra zagrał swoje największe przeboje w mało odkrywczym i raczej nudnawym stylu. "If on a Winter’s Night..." z 2009 roku wypełniony był kolędami i pastorałkami. Z kolei "Songs from the Labyrinth" (2003) to Sting w XVI-wiecznych pieśniach Johna Dowlanda. Tak naprawdę ostatni poprockowy Sting to album "Sacred Love" z 2003 r. Minęło więc już 13 lat, od kiedy czekamy na Stinga w klimacie "If You Love Somebody Set Them Free" albo "All This Time".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.