Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Zima nadeszła?

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

SERIAL

Kolejny sezon "Gry o tron", kolejne obietnice rychłych śmierci, cierpienia i nieszczęść. Bo bohaterowie wyciągnięci z kart sagi Georgea R.R. Martina nie tyle do szczęścia dążą, ile starają się uniknąć nieszczęść. Komu powinie się noga, ten znika, nie ma drugich szans i zmartwychwstań, choćby chodziło o postać pierwszego planu. A przynajmniej do tej pory. Miliony nadal liczą, że zasztyletowany przez swoich braci z Nocnej Straży Jon Snow jakimś sposobem uniknął śmierci lub może życie zostanie mu przywrócone. Kwestii tej nie rozwiążą jednak nawet i ci, którzy książki Martina znają na pamięć, bo rozpoczynający się 25 kwietnia szósty sezon jest już tworem autonomicznym.

No, może niezupełnie, bo jednak fabuła konsultowana była na bieżąco z autorem "Pieśni Lodu i Ognia", ale twórcy i tak do tej pory pozwalali sobie na znaczące odstępstwa od pierwowzoru. Serial jest jednak nadal w dobrych rękach. Przez ostatnich pięć lat panowie Benioff i Weiss zdążyli udowodnić, że karkołomny pomysł na telewizyjną superprodukcję osadzoną w środowisku fantasy i przeznaczoną dla widza dorosłego można przekuć na sukces. Ostatni odcinek piątego sezonu w samych Stanach Zjednoczonych obejrzało przeszło osiem milionów ludzi, a pamiętajmy, że mowa o płatnej telewizji kablowej.

Fabuła szóstego sezonu strzeżona jest pilnie niczym państwowa tajemnica (sam Martin pisze na stareńkim komputerze pozbawionym dostępu do internetu), ale gdzieniegdzie uchylono rąbka tajemnicy. I choć sprawa Jona Snowa wydaje się przesądzona, a sam aktor potwierdza, że jego postać faktycznie nie żyje, nadzieja umiera ostatnia. Za to mają się dobrze Sansa Stark i Theon Greyjoy, których skok z zamkowego muru okazuje się pierwszym krokiem ku wolności. Porwana i zabrana do tubylczego plemienia Daenerys, jak mówi odgrywająca tę rolę Emilia Clarke, "odbierze ostatnią lekcję i otrząśnie się z resztek tego, kim była". Powraca po rocznej nieobecności Bran Stark, którego o tajemnych talentach nauczał będzie Max von Sydow. Tymczasem Lannisterowie biorą odwet na religijnym kulcie panoszącym się po Królewskiej Przystani.

A to dopiero pierwszy odcinek. Potem czeka nas jeszcze dziewięć.

@RY1@i02/2016/078/i02.2016.078.19600080c.802.jpg@RY2@

HBO

Maisie Williams jako Arya Stark w "Grze o tron"

Bartosz Czartoryski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.