Dziennik Gazeta Prawana logo

Amadeusz dla ubogich

29 czerwca 2018

Film Siergieja Eisensteina "!Que viva México!" obejrzałem po raz pierwszy w kinie, na dużym ekranie. W telewizji takich filmów się nie pokazywało (i nie pokazuje nadal), internetu jeszcze nie było, a na kasetach VHS nikt nie wydawał Eisensteina, dominowali "Rambo", "Rocky" i Van Damme - zupełnie inny repertuar. "!Que viva México!" (Niech żyje Meksyk!), ów tragiczny, bo niedokończony utwór geniusza kina, zrobił wtedy na mnie kolosalne wrażenie. Eisenstein pojechał do Meksyku, żeby stworzyć wizualne arcydzieło. I to w dużym stopniu się powiodło. Zdjęcia stałego operatora Eisensteina, Edouarda Tissego, były zarówno zmysłowe, jak i brutalne. Na zawsze zostały we mnie z tamtego seansu sceny meksykańskiej korridy, religijnego misterium z okazji święta Matki Bożej z Gwadelupy, wreszcie wstrząsająca sekwencja, w której młodzi plantatorzy zostają zakopani w ziemi po szyję i stratowani przez konie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.