Zgiełk i niepokój
MUZYKA Trent Reznor powraca do klasycznego brzmienia Nine Inch Nails
To będzie raczej mało przyjazny i przystępny materiał, ale nie mógł być inny - powiedział o najnowszym krążku Nine Inch Nails jego lider Trent Reznor. Fani legendy industrialnego rocka czekali na nowy materiał trzy lata. Doczekali się płyty, a dokładnie pięcioczęściowej epki nawiązującej do dokonań NIN sprzed lat. Muzyka, którą Reznor wypuszczał w ostatnim czasie, miała mniej surowości, brudu, industrialności bliskiej temu, czym zdobył fanów na początku lat 90. Ostatnie dzieło wydane pod szyldem NIN, "Hesitation Marks" z 2013 r., jest chyba najbardziej przystępnym materiałem zespołu w karierze. Trudno też industrialnymi nazwać ostatnie soundtracki Reznora. Czy to jego kolejnej kolaboracji z Davidem Fincherem, czyli "Zaginionej dziewczyny", czy dokumentu National Geographic "Between the Flood". Nawet dokonania jego projektu założonego wraz z żoną, How to Destroy Angels, nie mają tej nuty industrialnego szaleństwa i noise’u co wczesny NIN. Epka "Not the Actual Events" ma już to, co dla NIN charakterystyczne.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.