Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Poleca

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600050b.801.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

W ramach małego remanentu ubiegłorocznych późnojesiennych nowości trzy książki o Węgrzech i Węgrach. Niektórym marzy się nad Wisłą drugi Budapeszt, więc warto się przyjrzeć zarówno historii, jak i teraźniejszości naszych bratanków od szabli i szklanki.

@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600050b.802.jpg@RY2@

W podróż po prowincji warto wybrać się z , który tym razem objeżdża Węgry z grubsza wzdłuż granic, czasami jedynie zapuszczając się w głąb kraju. Z daleka od wielkomiejskiego blichtru Węgry przypominają inny świat: czasami napiętnowany mocarstwową nostalgią, kiedy indziej biedny i opustoszały, od czasu do czasu zaskakujący jakimś absurdalnym obiektem, jak dziesięciometrowy pomnik Matki Boskiej wykonany z perforowanej blachy. Varga do obu swoich ojczyzn jest mocno zdystansowany, zachwyt miesza się więc u niego z krytyką i zdumieniem. Czasem trudno przy tym uniknąć wrażenia, że pisząc o Węgrzech, autor "Trocin" pisze poniekąd o Polsce, jakby odwiedzając Hercegszántó czy Fehérgyarmat, tęsknie spoglądał w stronę polskiej prowincji. Varga twierdzi, że "Langosz..." zamyka jego reporterską trylogię, ale gdyby to ode mnie zależało, wysłałbym go w kolejną podróż. Niewielu autorów tak jak on potrafi połączyć wnikliwość obserwacji z ironią i goryczą, a na dodatek doprawić po swojemu sporą dawką (pop)kulturowej erudycji.

@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600050b.803.jpg@RY2@

to zgoła odmienna lektura. Książka ma już swoje lata - w oryginale ukazała się pod koniec lat 80. - ale jest absolutnie fantastyczną opowieścią o rozkwicie stolicy Węgier u progu XX wieku, a jednocześnie o - wówczas jeszcze odległym w czasie, ale już nieuniknionym - początku końca jej świetności. Urodzony w 1924 roku autor, wybitny amerykański historyk, specjalizuje się w dziejach II wojny światowej, ale swojemu rodzinnemu miastu (na Węgrzech przetrwał Holocaust i sowieckie oblężenie Budapesztu, wyemigrował dopiero w 1946 roku, gdy było jasne, że kraj wpadnie w ręce Stalina) poświęcił jedną ze swoich najlepszych książek.

@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600050b.804.jpg@RY2@

Z historią w nieco większym wymiarze mierzy się również w świetnej książce . Niemal rówieśnik Lukacsa (rocznik 1929), również imigrant (wyjechał do Austrii w 1956 roku), także potrafi na losy swojej ojczyzny i swojego narodu spojrzeć z dystansu. A szczególnie przygląda się narodzinom węgierskiego nacjonalizmu, radykalizmu, mrzonek o europejskiej mocarstwowości. "Węgrzy..." mieli premierę w 2003 roku, na długo zanim Viktor Orbán przejął władzę, ale dziś widać wyraźnie, że spostrzeżenia Lendvaia z czasem wydają się tylko coraz bardziej trafne i cenne.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.