Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Gdzie właściwie narodziła się Niepodległa?

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 34 minuty

W roku 100-lecia odzyskania niepodległości wracają pytania o jej źródła. Gdzie się zaczęła? I tak naprawdę kiedy? I co to znaczy dla nas dzisiaj?

A gdybyśmy musieli wskazać jedno miejsce i jedną datę "urodzenia" niepodległości Polski? Czy nie mielibyśmy żadnych wątpliwości?

Mieli je Polacy, którzy ten czas przeżyli. Już wtedy, kiedy wydarzenia się rozgrywały. Wiele zależało od tego, w której części dawnej Rzeczypospolitej się urodzili, gdzie byli w czasie formowania się nowego państwa, a wreszcie: po której stronie politycznych sporów międzywojnia stanęli.

Oczywiste jest jedno: gdyby nie splot wydarzeń, w wyniku których doszło do przebudowania Europy i świata, polskie aspiracje wolnościowe nie miałyby szans na realizację, czego Polacy doświadczali dotkliwie we wcześniejszych próbach wywalczenia sobie państwowości. I wojna światowa - tak okrutna i brzemienna w skutki i dla narodów, i dla ludzi - dla Polski okazała się tą szansą, której wcześniej brakowało.

W czasie tej wojny sprawa polska zaczęła ponownie stawać się istotną kwestią polityki międzynarodowej. Po raz pierwszy już w 1916 r., kiedy w tzw. akcie 5 listopada przedstawiciele dwóch cesarzy - niemieckiego i austro-węgierskiego - wyrazili w Pszczynie wolę stworzenia Królestwa Polskiego (zależnego od nich sprzymierzeńca na froncie wschodnim). Akt mówił o samodzielności, a nie niepodległości. Miał jednak znaczenie praktyczne - w okupowanej Warszawie utworzono najpierw Tymczasową Radę Stanu w Królestwie Polskim, a porem Radę Regencyjną - tę samą, która później ogłosiła niepodległość Królestwa Polskiego, przekazała władzę Józefowi Piłsudskiemu i miała niewątpliwe zasługi administracyjne, co zdecydowanie ułatwiło funkcjonowanie nowo powstałego, rzeczywiście polskiego państwa po 1918 r.

Oświadczenie to oprotestowały państwa Ententy, a rząd rosyjski wydał własne, w którym przyrzekał uroczyście stworzyć państwo polskie, które po zakończeniu wojny miało mieć prawo do "urządzenia swojego życia narodowego pod berłem cara Rosji". W grudniu 2016 r. car Mikołaj II w specjalnym rozkazie uznał odbudowę Polski za jeden z celów wojny. Po obaleniu caratu rosyjski rząd tymczasowy potwierdził zaś, że Polacy mają prawo samostanowienia (tę samą formułę zastosowano później do wszystkich narodów byłego imperium carskiego po rewolucji).

- Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym - mówił z kolei prezydent Thomas Woodrow Wilson w orędziu przed Kongresem w styczniu 1917 r. Punkt ten był jednym z 14, które złożyły się na jego plan pokojowy (znalazły się w nim również postulaty unormowania stosunków z Rosją niezależnie od jej ustroju politycznego, zapewnienie pokoju ludności Imperium Osmańskiego, które niebawem miało przestać istnieć, zmiana granic Włoch i państw bałkańskich czy pełna suwerenność dla Belgii). Jak twierdził Roman Dmowski, pojawienie się sprawy polskiej w orędziu Wilsona było efektem osobistego wpływu Ignacego Jana Paderewskiego na prezydenta Stanów Zjednoczonych ("Polityka polska i odbudowa państwa polskiego").

Stanowiska państw obcych - w tym samych zaborców - nie wynikały oczywiście z poczucia dziejowej sprawiedliwości (choć i określenie zaborów zbrodnią się pojawiło), raczej z chęci przeciągnięcia Polaków na swoją stronę i wykorzystaniu ich możliwości - przede wszystkim militarnych - czy też stworzeniu państwa - buforu w dynamicznie zmieniającej się sytuacji na europejskich frontach. Nie zmienia to faktu, że otworzyły one drogę do ponownego zaistnienia polskiej państwowości (choć potwierdzonej oficjalnie dopiero pokojem wersalskim z 1919 r., który w życie wszedł po ratyfikacji 10 stycznia 1920 r.

Koniunktura międzynarodowa była jednak tylko jedną z fundatorek nowej polskiej niepodległości. Drugą bez wątpienia była postawa samych Polaków - ich determinacja, by ten zwrot w światowej historii wykorzystać. I tak - w różnych częściach wciąż okupowanej Polski - ruszyły polskie inicjatywy wolnościowe. 19 października 1918 r. w Cieszynie ukonstytuował się lokalny rząd - Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego - który przejął obowiązki administracyjne po rozpadzie Cesarstwa Austro-Węgierskiego i działał na rzecz przyłączenia Śląska Cieszyńskiego do Polski. Władzę w księstwie przejął bezkrwawo po rozbrojeniu żołnierzy austriackich. 28 października posłowie polscy do austriackiego parlamentu powołali w Krakowie Polską Komisję Likwidacyjną (z Wincentym Witosem na czele), która przejęła władzę w Galicji. Inny rząd - pierwszy, który miał aspiracje do całej Polski - powstał w Lublinie w nocy z 6 na 7 listopada. Premierem Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej został Ignacy Daszyński, który w październiku jako jeden z polskich posłów do parlamentu austriackiego złożył deklarację, że uważa się za obywatela polskiego. Rząd wezwał robotników do budowy "gmachu niepodległej i zjednoczonej Ludowej Rzeczypospolitej Polskiej". Po niecałym miesiącu podporządkował się jednak Piłsudskiemu, a sam Daszyński przyjął (nieudaną) misję utworzenia rządu.

Piłsudski był w Warszawie od 10 listopada. Jego przyjazd (bynajmniej nie taki, jak utrwalony w świadomości zbiorowej za sprawą o sześć lat starszych zdjęć obraz Komendanta witanego przez notabli i tłum warszawiaków - w rzeczywistości o tym, że przyjeżdża wiedziało niewielu) zmienił wszystko. Rada Regencyjna wydała 11 listopada dekret, w którym przekazywała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo nad wojskiem. To przesądziło o uznaniu tej daty za dzień odrodzenia Rzeczypospolitej.

Dlaczego? "Było rzeczą oczywistą, że w momencie przejęcia całej władzy przez sanację, endecja przegrała spór o niepodległościową symbolikę. W grze zostali wyłącznie piłsudczycy, którzy musieli z tego zwycięstwa wynieść dla swego obozu wymierne korzyści. Sanacja zdawała sobie sprawę, że 6 sierpnia w powszechnej opinii kojarzony był wyłącznie z piłsudczykami. Do tej pory czczony w wąskim, ekskluzywnym gronie środowisk kombatanckich wywodzących się w głównej mierze z Legionów, nie byłby najlepszym dniem, z którym mogłoby się utożsamiać społeczeństwo w swej niepodległościowej tradycji. Takim dniem jednak mógł być 11 listopada - kojarzony do tej pory raczej z endecją, jednak nie w takim stopniu jak 7 listopada z socjalistami, czy wspomniany 6 sierpnia z Piłsudskim. Pomimo przywiązania do własnych dat rocznicowych był to dzień akceptowany przez wszystkie środowiska jako data kończąca I wojnę światową. Piłsudskiemu zależało, aby 11 listopada związać z własnym środowiskiem - byłby to milowy krok w kierunku zawładnięcia całej tradycji niepodległościowej dla swego obozu oraz mocny prztyczek w nos endecji, która przecież najbardziej dotychczas utożsamiała się z tym dniem. Koniecznym więc było przedstawić nową interpretację tejże daty - wpierw sprowadzić jej uniwersalne znaczenie do rangi wyłącznie polskiej, następnie zaś związać ją z obozem Piłsudskiego" - pisze o tym Krzysztof Kloc na portalu historycznym Histmag.org.

Kolejne wydarzenie, które w powszechnej świadomości wiąże się z nim nieodłącznie, to przyjazd do Poznania Ignacego Jana Paderewskiego. Pianista i polityk, który przez cały czas trwania I wojny światowej organizował polskie życie na Zachodzie i umiejętnie lobbował w polskich sprawach, swoim pojawieniem się w stolicy Wielkopolski wywołał stan rzeczywistego patriotycznego uniesienia, którego skutkiem było Powstanie Wielkopolskie - zbyt często zapominane, a kluczowe dla formowania granic II Rzeczpospolitej. Paderewski zaś został następnie premierem (styczeń-grudzień 1919 r.), a także wraz z Romanem Dmowskim reprezentował Polskę na konferencji pokojowej w Paryżu.

Nie ma więc mowy o tym, by 11 listopada proces odzyskiwania niepodległości się zaczął, ani tym bardziej zakończył. Wątpliwości co do daty odzyskania niepodległości rozwiał w końcu parlament ustawą z 23 kwietnia 1937 r. o Święcie Niepodległości, która w art. 1 stanowiła, że "Dzień 11 listopada, jako rocznica odzyskania przez naród polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego wodza narodu w walkach o wolność ojczyzny, jest uroczystym Świętem Niepodległości".

Gdziekolwiek ta nowa Polska się zaczęła i jakąkolwiek (symboliczną bardziej niż rzeczywistą) datę by przyjąć, jedno wydaje się istotne: choć każdy zakątek dzisiejszej Polski widzi tamte wydarzenia ze swojej perspektywy, Polaków one jednak łączą. W roku 100-lecia szczególnie. Widać to choćby w tym, jak wielką wagę do rocznicy przykładają społeczności lokalne, nie tylko władze samorządowe.

"Jest to największa, najdonioślejsza przemiana, jaka w życiu narodu może nastąpić. Przemiana, w której konsekwencji powinno się zapomnieć o przeszłości; powinno się przekreślić wielkim krzyżem stare porachunki (...) A czas przed nami jest krótki i tylko wspólnym wysiłkiem możemy zadecydować, na jakiej przestrzeni, w jakich granicach naszą wolność obwarujemy i jak silnie staniemy na nogach, zanim dojdą z powrotem do siły i pełnego głosu sąsiedzi ze wschodu i z zachodu" - mówił o odzyskaniu niepodległości Józef Piłsudski do współpracowników w gorącym momencie, 29 listopada 1918 r., co we wspomnieniach odnotował Bogusław Miedziński, legionista, późniejszy marszałek Senatu RP ("Zeszyty Historyczne", Paryż 1976). I miał rację.

@RY1@i02/2018/083/i02.2018.083.000004400.801.jpg@RY2@

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kraków, lata 20. XX wieku

@RY1@i02/2018/083/i02.2018.083.000004400.802.jpg@RY2@

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań, Marszałek Piłsudski odbiera defiladę (1919)

@RY1@i02/2018/083/i02.2018.083.000004400.803.jpg@RY2@

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań, katedra św. Piotra i Pawła (1924)

@RY1@i02/2018/083/i02.2018.083.000004400.804.jpg@RY2@

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Warszawa, poświęcenie karetki pogotowia na pl. Saskim (1924)

Karol Dominowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.